Wczoraj dowódca Sił Ghods, generał brygady Esmail Ghaani, oświadczył, że Izrael niebawem będzie musiał opuścić „okupowane terytoria palestyńskie”, i zalecił Izraelczykom odkupienie uprzednio sprzedanych domów i mieszkań na Zachodzie. Wieścił również konieczność przemyślenia przez Palestyńczyków sposobu zarządzania obszarami, które niebawem wrócą niewątpliwie w ich władanie. Jest to kolejna prowokacyjna wypowiedź irańskiego polityka, po tym gdy w pierwszej połowie maja dowódca Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej, generał dywizji Hosejn Salami, stwierdził, że Izrael nie ma głębi strategicznej i że można go pokonać w jednej operacji.

– Radzę wszystkim syjonistom, aby wrócili i odkupili nieruchomości, które przed przybyciem na terytoria palestyńskie sprzedali w Europie, Stanach Zjednoczonych i innych krajach, zanim staną się one droższe niż obecnie – powiedział szef Świętych Oddziałów agencji informacyjnej Tasnim.

Znamienne jest to, że Ghaani – po okresie względnego braku aktywności na arenie zagranicznej – wchodzi w buty swojego poprzednika Ghasema Solejmaniego, którego Amerykanie zabili w styczniu 2020 roku w pobliżu międzynarodowego lotniska w Bagdadzie. Naturalnym kierunkiem jest wspieranie państw i organizacji, które są wrogie Izraelowi i Arabii Saudyjskiej, coraz częściej jednak mówi się o udzielaniu pomocy Afganistanowi, z którego Amerykanie się wycofują.

 

Ghaani podkreśli, że wiele obiektów infrastrukturalnych w Izraelu znajdowało się w zasięgu palestyńskich pocisków rakietowych i mogło być celem, ale bojownicy postanowili tego nie robić, ponieważ już niedługo Palestyńczycy sami będą je wykorzystywać. Co ciekawe, Iran publicznie nie wskazuje sposobów pomocy Hamasowi, ale z pewnością dostarcza informacji, w jaki sposób budować pociski w warunkach zbliżonych do chałupniczych, bez specjalnych linii produkcyjnych.

– Dziś jesteśmy świadkami narodzin nowej Palestyny, walczącej pociskami – powiedział z kolei generał Salami. – Wyłonił się również nowy Izrael, który jest zepsuty, sfrustrowany, przygnębiony, który stracił zaufanie do siebie.

Esmail Ghaani.
(Erfan Kuszari)

Z pewnością rola Iranu w majowym konflikcie była ograniczona. Przemyt broni – w tym pocisków rakietowych – wyprodukowanych przez Iran był niezwykle trudny ze względu na dość szczelną blokadę morską i lądową Strefy Gazy. Izraelska marynarka wojenna i lotnictwo pieczołowicie dbały, aby statki z uzbrojeniem nie pokonały Morza Śródziemnego, jednak nie można wykluczyć, że kontrabanda docierała do rąk Palestyńczyków.

Z pewnością jednak Iran był w stanie przetransportować sprzęt wojskowy i komponenty do budowy rakiet przez podziemne tunele łączące Gazę z Egiptem. Możliwości takie istniały przez krótki czas po Arabskiej Wiośnie w 2011 roku, ale obecnie Kair utrzymuje, że ta droga pozostaje zamknięta dla przemytników.

 

Podczas konfliktu w Gazie, określonego w Izraelu jako operacja „Strażnik Murów”, irańskie media państwowe poinformowały, że Ghaani rozmawiał telefonicznie z szefem Hamasu Isma’ilem Abd as‑Salamem Ahmadem Hanijją, zachwalając ataki islamistycznej organizacji terrorystycznej na Izrael. Natomiast rzecznik izraelskiego ministerstwa spraw zagranicznych Lior Haiat przekazał, że nie ma żadnych danych wywiadowczych potwierdzających zaangażowanie Iranu w ostatni kryzys w Strefie Gazy.

Meir Dżawedanfar, analityk polityczny, który wykłada irańskie studia nad bezpieczeństwem w Centrum Interdyscyplinarnym w Herclijji, twierdzi że Iran postrzega palestyńskie ataki rakietowe jako element odstraszający przed kolejnymi izraelskimi atakami na jego terytorium. Z kolei Fabian Hinz, współautor raportu dla londyńskiego Międzynarodowego Instytutu Studiów Strategicznych nad irańskimi programami dotyczącymi pocisków rakietowych i dronów, twierdzi, że dzięki każdej rundzie konfrontacji zwiększa się potencjał odstraszania i siła militarna sojuszników Iranu w regionie.

Skutek uderzenia palestyńskiego pocisku w mieście Ramat Gan.
(Israeli Defence Forces Spokesperson’s Unit)

Według libańskiego dziennikarza związanego z Hezbollahem Iran, Partia Boga i Hamas utworzyły w Bejrucie wspólny pokój narad, który służył do koordynacji walk z wojskami izraelskimi. Ibrahim Al‑Amin, redaktor popierającego Hezbollah libańskiego dziennika Al-Akbar, twierdzi, że Ghaani dwukrotnie odwiedził centrum operacyjne podczas działań zbrojnych.

Naturalnym obszarem zainteresowania Sił Ghods – odpowiedzialnych za projekcję irańskiej siły za granicą – jest wspieranie organizacji takich jak Palestyński Islamski Dżihad i Hamas, ale także Hezbollah w Libanie. Ghaani wychwalał „palestyńskie siły oporu” za poczynione w ostatnich latach postępy, zwłaszcza w zakresie posiadanego asortymentu pocisków i taktyki ich użycia. Podkreślił szczególnie, że w ciągu pierwszych trzech dni konfliktu Palestyńczycy odznaczyli się niezwykłą determinacją.

 

Bojownicy Hamasu ostrzeliwali terytorium Izraela ze Strefy Gazy tak intensywnie, że odpalili tyle pocisków, ile łącznie podczas dwudziestodwudniowej wojny w grudniu 2008 i styczniu 2009 roku. Jedenastodniowy konflikt zakończony rozejmem w ubiegłym tygodniu przyniósł istotne zmiany w postrzeganiu potencjały Hamasu. Nie chodzi tylko o 4360 pocisków posłanych w kierunku Izraela, a także o intensywność ostrzału pociskami bez systemów naprowadzania. Okazało się, że po raz pierwszy w zasięgu znalazła się Jerozolima.

Od dawna wiadomo, że wspieranie Hamasu należy do istotnych celów irańskiej polityki zagranicznej. Teheran otwarcie popiera Hamas, zarówno dyplomatycznie, jak i wojskowo, dostarczając przede wszystkim pociski rakietowe. Zbrojne skrzydło Hamasu – Brygady Al‑Kassam – otrzymuje nie tylko pomoc materiałową, ale również niezbędne informacje w zakresie taktyki walki i obsługi otrzymywanego sprzętu wojskowego. W przededniu rozpoczęcia walk bojownicy Palestyńskiego Islamskiego Dżihadu otwarcie przyznawali, że Teheran wspiera ich bronią, pieniędzmi i żywnością.

Latem 2017 roku Hamas i Islamska Republika Iranu przywróciły stosunki międzynarodowe. Wówczas przywódca Hamasu Isma’il Abd as-Salam Ahmad Hanijja podziękował Iranowi za „nieograniczone” wsparcie dla Brygad Al-Kassam i jego wkład w rozwój zdolności wojskowych Hamasu. Jego zastępca Salah Al-Aruri odbył w ostatnich latach kilka wizyt w Iranie, podczas których spotkał się z wyższymi rangą urzędnikami, w tym z Alim Chameneiem. Od dłuższego czasu Hamas i Palestyński Islamski Dżihad jest istotnym elementem irańskiej osi oporu przeciwko Izraelowi.

Zobacz też: Niemieccy Zieloni kolejnym zagrożeniem dla programu FCAS

(timesofisrael.com, nytimes.com, csmonitor.com)

https://www.konflikty.pl/