• Jak podaje kanał Nexta w Telegramie, Roman Protasiewicz wracał z wakacji w Grecji. Podróżował razem z dziewczyną, która również została zatrzymana
  • Samolot ruszył do Wilna bez sześciorga pasażerów na pokładzie – dwóch osób z białoruskim obywatelstwem oraz czterech Rosjan. Rosyjski opozycjonista Ilja Jaszyn uważa, że Rosjanie byli agentami – a cała akcja miała być efektem współpracy FSB i białoruskiego KGB
  • Zabrali tego dzieciaka na bok i wytrząsnęli wszystkie jego rzeczy. Zapytaliśmy go, co się dzieje. Powiedział nam, kim jest i dodał: „Tu czeka mnie kara śmierci” – opisuje zatrzymanie Protasiewicza jeden z pasażerów samolotu

Jak podaje kanał Nexta w Telegramie, Roman Protasiewicz wracał z wakacji w Grecji. Jego rodzice zaznaczają, że niewiele osób wiedziało o tym, gdzie przebywa. Były redaktor naczelny Nexta, poszukiwany przez białoruskie władze listem gończym, oskarżony o terroryzm i organizowanie zamieszek, dbał o swoją prywatność – dopiero w lutym br. poinformował, że od kilku miesięcy nie mieszka już w Polsce.

Choć oficjalnie powodem awaryjnego lądowania samolotu relacji Ateny-Wilno w Mińsku miała być informacja o bombie na pokładzie, nikt zdaje się nie mieć wątpliwości, że był to pretekst – premier Mateusz Morawiecki powiedział o „porwaniu samolotu” i nazwał to „aktem terroryzmu państwowego”, społeczność międzynarodowa wzywała Łukaszenkę do natychmiastowego zwolnienia samolotu i wszystkich jego pasażerów. Ok. 19.30 samolot ruszył w dalszą drogę do Wilna – ale, jak pisze opozycjonista, były minister kultury Białorusi Paweł Łatuszka, bez dwóch obywateli Białorusi i czterech Rosjan na pokładzie. A zatrzymanie Romana Protasiewicza potwierdziło wcześniej MSW Białorusi.

Opozycyjne białoruskie media, powołując się na założony przez Protasiewicza kanał w Telegramie Białoruś mózgu (Biełaruś gołownogo mozga) informują, że wraz z Romanem została zatrzymana również jego dziewczyna, z którą był w Grecji.

Rosyjski opozycjonista Ilja Jaszyn zwraca uwagę, że w Mińsku z samolotu wysiadło również czterech obywateli Rosji – według niego może to oznaczać, że zmuszenie samolotu do lądowania i aresztowanie białoruskiego opozycjonisty jest wspólną akcją rosyjskiego FBS oraz białoruskiego KGB. „Jeśli tak, to jest to wstyd dla naszego kraju” – pisze.

Roman Protasiewicz: tu czeka mnie kara śmierci

Litewski portal Delfi przekazał relacje pasażerów, którzy byli na pokładzie samolotu relacji Ateny-Lwów.

– Staliśmy przez trzy godziny w wąskich korytarzach bez wody, toalet czy czegokolwiek innego, gdy nas przeszukiwano i sprawdzano nasze dokumenty. Przegląd samolotu trwał około trzech godzin. Teraz siedzimy po ciemku, zagoniono nas do poczekalni, nie wpuszczono do części wspólnej. Ale są toalety i bar. Czekamy, nikt nam nic nie mówi – powiedział portalowi jeden z pasażerów.

Mężczyzna, który siedział niedaleko Romana Protasiewicza i widział z bliska jego zatrzymanie, tak opisuje reakcję opozycjonisty na lądowanie w Mińsku:

– Krążyło wiele plotek. Po gwałtownym manewrze samolotu, jeden z chłopców spanikował, złapał się za głowę. Dopiero później zrozumieliśmy dlaczego. (…) Wyprowadzono całą naszą czwórkę, psy wszystko obwąchały. Zabrali tego dzieciaka na bok i wytrząsnęli wszystkie jego rzeczy. Zapytaliśmy go, co się dzieje. Powiedział nam, kim jest i dodał: „Tu czeka mnie kara śmierci”. Był spokojny, ale drżał. Obok niego cały czas stał funkcjonariusz, a za chwilę po prostu go wyciągnęli – mówi pasażer.

Na kanale Nexta Live w Telegramie zamieszczono screen z wiadomości wysłanych przez Romana Protasiewicza, z których wynika, że był on śledzony jeszcze na lotnisku w Atenach. Jak opisuje, w kolejce do odprawy stał za nim mężczyzna „w średnim wieku, z łysiną”, który usiłował zrobić zdjęcie jego dokumentów, a także odezwał się do niego po rosyjsku. Po czym, zamiast samemu przejść odprawę, wycofał się – opisywał w wiadomościach Protasiewicz.

Kim jest Roman Protasiewicz?

Protasiewicz był jednym z autorów prowadzonego w Telegramie opozycyjnego kanału Nexta, później innego kanału – Białoruś mózgu (Biełaruś gołownogo mozga). Oba zostały przez władze uznane za ekstremistyczne, a ich autorzy są poszukiwani przez organy ścigania – podkreśla „Nasza Niwa”. Protasiewicz został wcześniej oskarżony w sprawie karnej i umieszczony na liście osób „zaangażowanych w działalność terrorystyczną”.

W listopadzie ub.r. białoruskie MSZ zaapelowało do Polski o jak najszybszą ekstradycję dwóch założycieli kanałów Nexta, Stiepana Putiły i Romana Protasiewicza. W lutym br. opozycjonista przekazał, że od prawie pięciu miesięcy mieszka w innym kraju.