6 maja dowódca Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej, generał dywizji Hosejn Salami, w obszernym wywiadzie udzielonym irańskim mediom państwowym oświadczył, że bezpieczeństwo Izraela uległo erozji, a bańka, w której się znajdowało Państwo Żydowskie, pękła w ciągu ostatnich kilku miesięcy. Według Salamiego Jerozolima znajduje się w stanie dezintegracji politycznej i społecznej, a świadczyć o tym ma czterokrotna nieudana próby utworzenia rządu i prawdopodobna konieczność przeprowadzenia jeszcze co najmniej jednej rundy.

Mają o tym świadczyć ostatnie wydarzenia na morzach, w tym ataki na izraelskie statki. Podobnie jest w przypadku ujawnienia luk w sferze cyberbezpieczeństwa, tajemniczych eksplozji i pocisku, który przeleciał nad ośrodkiem nuklearnym Dimona na pustyni Negew. Szef Pasdaranów określił to jako część efektu domina, który obejmuje cyberataki na osiemdziesiąt izraelskich przedsiębiorstw, likwidację agentów Mosadu w Irbilu w północnym Iraku oraz zagrożenie dla fabryki chemicznej w Hajfie i na lotnisku Ben Guriona.

Był to jeden z najbardziej obszernych i szczegółowych wywiadów Salamiego udzielił w ostatnich latach. Oprócz oceny stanu bezpieczeństwa państwowego Izraela generał wspomniał o osłabieniu innych sojuszników i partnerów Stanów Zjednoczonych w regionie. Izrael ma rozkładać się od wewnątrz, a Waszyngton – opuszczać region i sojusznika.

Salami zwrócił uwagę na szereg incydentów w ciągu ostatnich kilku miesięcy, w tym tajemniczą eksplozję „przypominającą eksplozję nuklearną”, do której miało dojść 20 kwietnia w państwowych zakładach zbrojeniowych Tomer. Według amerykańskich źródeł był to jednak planowy test pocisku napędzanego paliwem stałym, a media izraelskie określiły ją jako przebiegającą pod całkowitą kontrolą.

Długa lista incydentów ma być niczym innym jak sposobem na przekonanie opinii publicznej, że Iran powinien być postrzegany jako w ten czy inny sposób za nie odpowiedzialny. Wywiad ten należy traktować jednak z dużą dozą ostrożności, gdyż niejednokrotnie wrogo nastawione do siebie strony próbowały demonizować przeciwnika lub przypisywać sobie zasługi, których nie było.

90% handlu Izraela odbywa się drogą morską, a – jak pokazały ostatnie głośne wydarzenia – okazało się, że kraj ten ma pewne słabości w zakresie bezpieczeństwa na morzu. W kwietniu zaatakowano izraelski samochodowiec Hyperion Ray należący do przedsiębiorstwa Ray Shipping z Tel Awiwu. W lutym przeprowadzono uderzenie na znajdujący się w Zatoce Omańskiej samochodowiec Helios Ray, który jest własnością tego samego armatora. Podczas tego ataku wykorzystano miny magnetyczne przymocowane do burty, zaś w Hyperiona Raya uderzono dronem lub pociskiem. Ataki te miały być odpowiedzią na izraelskie regularne operacje morskie wymierzone w statki handlowe wiozące ropę naftową lub uzbrojenie do Syrii.

 

Izraelska marynarka wojenna, aby chronić swoje interesy gospodarcze i wzmocnić potencjał, jest w trakcie wprowadzania do służby korwet typu Sa’ar 6. Jedna – Magen (tarcza) – już jest w służbie liniowej, kolejne zaś mają przybyć na Bliski Wschód w najbliższym czasie.

Salami zaznaczył też, że wąskie terytorium Izraela sprawia, iż kraj ten nie ma głębi strategicznej i jest podatny na ataki, w tym przy użyciu pocisków balistycznych. Stany Zjednoczone – określone jako „aroganckie” mocarstwo – nie są w stanie pomóc ani swojemu najwierniejszemu sojusznikowi ani też Arabii Saudyjskiej. Odniósł się do tego, że Rijad nie jest w stanie pokonać wspieranych przez Iran „Jemeńskich Mudżahedinów” (Hutich).

Salami (z lewej) i szef sztabu sił zbrojnych Mohammad Bagheri.
(Hosejn Zohrewand / Tasnim)

– Iran stoi w obliczu nowego zjawiska politycznego na świecie i w regionie – powiedział generał. – Obecnie obserwujemy stopniowy upadek polityczny wielkich mocarstw poza Bliskim Wschodzie i na jego obszarze.

Słabnąć ma również rola Stanów Zjednoczonych w Iraku i zdecydowanie organizacji paramilitarnych w tym państwie do wyparcia Amerykanów. Prym ma wieść Katai’b Hezbollah, milicja wspierana przez Iran, która w ostatnim czasie z amerykańskich baz urządziła sobie poligon. Słabość Waszyngtonu ma korespondować z rosnącymi wpływami Iranu w Libanie, Syrii, Iraku, Jemenie i Afganistanie.

 

Aspekt zagranicznej działalności Iranu do przede wszystkim obszar zainteresowania Sił Ghods, które wspierają Liban i Palestyńczyków, w szczególności Palestyński Islamski Dżihad i Hamas. Świętymi Oddziałami kieruje teraz generał brygady Ismail Ghaani, ekspert do spraw Afganistanu, z którego Amerykanie się wycofują, obiecując jednak stałą pomoc. Być może są to słowa o kolejnym kierunku, na którym Pasdarani skupią swoje działania, aby nieść rewolucję islamską poza granice Iranu.

– Amerykanie znajdują się pod presją polityczną opinii publicznej i pod presją Irakijczyków – stwierdził Salami. – Niektóre irackie organizacje próbują wydalić Stany Zjednoczone z regionu w każdy możliwy sposób.

Niemiernie ciekawie przedstawia się sprawa pocisku systemu przeciwlotniczego dalekiego zasięgu S-200 Wega, który uderzył w pobliżu ośrodka nuklearnego Dimona. Warto podkreślić, że pocisku nie wystrzelono celowo w kierunku reaktora jądrowego. Odpalono ją z Syrii w stronę izraelskiego samolotu, który znajdował się nad Wzgórzami Golan. Prawdą jednak jest, że izraelska obrona przeciwrakietowa nie zdołała go zniszczyć, ale według oficjalnych informacji pocisk spadł około 30 kilometrów od instalacji i nie spowodował żadnych szkód.

Fakt ten wykorzystał jednak przywódca Pasdaranów, wygłaszając opinię, że Izrael można zniszczyć jedną operacją. W tym aspekcie duże znaczenie ma mieć rozwój irańskich bezpilotowców, szczególnie w zakresie ich celności i zasięgu, przekraczającego już tysiąc kilometrów. Prawdopodobnie Iran zakłada możliwość prowadzenia operacji z terytoriów kontrolowanych przez Hamas bądź Hezbollah, a przy łucie szczęścia dotarcie nawet nad Dimonę.

Agresywnej retoryki Salamiego nie można rozpatrywać w oderwaniu od możliwych zmian na szczycie irańskiej władzy. Niebawem Teheran czekają wybory prezydenckie, a stan zdrowia najwyższego przywódcy Islamskiej Republiki Iranu Alego Chameneia – raczej nie uległ poprawie. Możemy mieć więc do czynienia ze zmianą przywództwa nie tylko świeckiego, ale też duchownego. Jeśli wierzyć zapowiedziom, Chameneia może zastąpić Ebrahim Ra’isi, polityk konserwatywny oraz zdecydowany przeciwnik porozumienia się ze Stanami Zjednoczonymi i państwami Europy w sprawie programu atomowego.

Złego stanu zdrowia nie ukrywa sam przywódca duchowy Irańczyków. Na Twitterze prosił o modlitwy w intencji jego powrotu do zdrowia. Śmierć Chameneia – do tej pory dyrygującego polityką zagraniczną Iranu – i wybór jego następcy zapewne będą mieć duży wpływ na dalszy bieg wydarzeń na Bliskim Wschodzie.

Zobacz też: Luftwaffe zamierza demonstrować zdolność projekcji siły w Australii

(jpost.com, timesofisrael.com)

https://www.konflikty.pl/