Klub Wolność działał legalnie. Tak orzekł sąd. Właściciel zapowiada pociągnięcie państwowych funkcjonariuszy do odpowiedzialności

Policja w klubie Wolność w Gdańsku/Fot. Facebook Wolność
Policja w klubie Wolność w Gdańsku/Fot. Facebook Wolność

Gdański klub Wolność nie działał niezgodnie z prawem, a jego działalność nie stwarzała zagrożenia dla życia i zdrowia. Tak orzekł sad, który oddalił zarzuty z art. 165 kk. Właściciel klubu Krzysztof Łukowicz zapowiada otwarcie lokalu i walkę o odszkodowanie za ewentualne przychody utracone w wyniku bezprawnego zamknięcia klubu.

Sprawa ciągnie się od grudnia 2020 roku. Wówczas Powiatowa Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna, pod pretekstem koronatrestrykcji i zamrożenia działalności klubów, nałożyła na Wolność administracyjną karę w wysokości 30 tys. zł – i to w trybie natychmiastowym. Skorzystano z art. 10 k.p.a., mówiącego o tym, że w wyjątkowych okolicznościach można odstąpić od udziału strony w postępowaniu i od razu zasądzić grzywnę. W takim przypadku dopiero w toku postępowania odwoławczego druga strona może odnieść się do zasadności nałożonej kary. Co więcej, policja wszczęła także postępowanie z art. 165 Kodeksu karnego. Artykuł ten odnosi się do „sprowadzenia niebezpieczeństwa powszechnego”.

„Art. 165 kk
Sprowadzenie niebezpieczeństwa powszechnego
§ 1. Kto sprowadza niebezpieczeństwo dla życia lub zdrowia wielu osób albo dla mienia w wielkich rozmiarach:

1. powodując zagrożenie epidemiologiczne lub szerzenie się choroby zakaźnej albo zarazy zwierzęcej lub roślinnej,

2. wyrabiając lub wprowadzając do obrotu szkodliwe dla zdrowia substancje, środki spożywcze lub inne artykuły powszechnego użytku lub też środki farmaceutyczne nieodpowiadające obowiązującym warunkom jakości,

3. powodując uszkodzenie lub unieruchomienie urządzenia użyteczności publicznej, w szczególności urządzenia dostarczającego wodę, światło, ciepło, gaz, energię albo urządzenia zabezpieczającego przed nastąpieniem niebezpieczeństwa powszechnego lub służącego do jego uchylenia,

4. zakłócając, uniemożliwiając lub w inny sposób wpływając na automatyczne przetwarzanie, gromadzenie lub przekazywanie danych informatycznych,

5. działając w inny sposób w okolicznościach szczególnie niebezpiecznych, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8” – czytamy.

Art. 165 K.k. jest często stosowany, by wymusić na właścicielach zamknięcie działalności w dobie lockdownu. Jednak właściciel Wolności zapowiadał, że nie ma zamiaru się do tego stosować. Jak podkreślał, rządowe koronarestrykcje są bezprawne i niezgodne z konstytucją. Jego klub działał, dopóki nie zamknął go sanepid.

„Przestępcza działalność sanepidu”

Właściciel odwołał się od decyzji powiatowego sanepidu o zamknięciu lokalu. Wojewódzki inspektor uchylił ją, kierując sprawę do ponownego rozpatrzenia w organie pierwszej instancji. Teraz sąd przyznał, że Krzysztof Łukowicz ma rację i oddalił zarzuty. Właściciela Wolności w działaniach wspiera Strajk Przedsiębiorców.

– Ograniczenie wszelkich wolności działalności gospodarczych opierało się na przestępczej działalności sanepidu, bandyckich zachowaniach policji, jak i służb wszelkiej maści aparatu państwa – mówił właściciel Wolności.

– Wygraliśmy z sanepidem, nauczyliśmy przestrzegania prawa policję, a teraz wygraliśmy ostatnią wojnę, z ostatnią nadzieją Morawieckiego na to, żeby zatrzymać przedsiębiorców. Postraszono nas ośmioma latami pozbawienia wolności za sprowadzenie bezpośredniego zagrożenia w życiu i zdrowiu ludzi. Sąd w piątek zmiażdżył rządowy plan zniszczenia i powstrzymania przedsiębiorców – wskazał.

– Polacy, jesteście wolni. Możecie legalnie otwierać i wracać do klubów. Sąd w piątek odrzucił zakaz prowadzenia działalności przez klub Wolność, odrzucił dozór policyjny w stosunku do mojej osoby i uznał, że wszelkie zarzuty stawiane mi z artykułu 165 są całkowicie bezpodstawne i nielegalne, mają się nijak do rzeczywistości. Nigdy nie stworzyłem żadnego zagrożenia w działalności gospodarczej, otwierając mój klub. Tak więc plan Morawieckiego się nie powiódł, nie zamknął mnie. W najbliższą sobotę otwieramy klub Wolność i znowu będziemy działać – zapowiedział.

Walka o sprawiedliwość i odszkodowanie

Krzysztof Łukowicz zapowiedział również, że na tym nie koniec. Przedsiębiorca ma zamiar pociągnąć do odpowiedzialności bezpośrednio tych, którzy przyłożyli rękę do bezprawnego nałożenia na niego kary. Jak mówił, chodzi o konkretnych pracowników sanepidu, funkcjonariuszy policji oraz członków rządu.

– Będziemy występować na drogę cywilną przeciwko konkretnym pracownikom policji i sanepidu za to, co robią – mówił Łukowicz.

– W końcu też dotrzemy do tej ekipy z Warszawy. Wszyscy odpowiedzą pierwszy raz za to, co zrobili, za swoje przestępstwa, za łamanie konstytucji. Wczoraj tak hucznie obchodzono święto konstytucji, a przecież nasz rząd łamie konstytucję każdego dnia. Te działania rządu, związane z zamykaniem działalności, są wprost niezgodne z konstytucją, co potwierdzają wyroki sądu. Prawo jest po stronie przedsiębiorców. Ograniczenia są wprowadzone nielegalnie, dlatego ci wszyscy, którzy działają, robią to legalnie – zapowiedział.

Właściciel Wolności ma także zamiar wystąpić o odszkodowanie za bezprawne zmuszanie go do zamrożenia działalności.

 

Źródła: trójmiasto.pl/Facebook/Twitter