2 MAJA 2021 
Drobne niedostatki w komunistycznej elegancji PiS
Przypominają mi się czasy komuny. Naprawdę nie mogłem już patrzeć na to, kogo zatrudnia się w państwowych firmach. Przecież tam umieszczono tabuny różnego rodzaju Dyzmów, karierowiczów, ludzi po prostu niekompetentnych – mówi Onetowi Andrzej Sośnierz, poseł związany z Jarosławem Gowinem, który właśnie opuścił klub parlamentarny PiS.
Takie mamy dobre i prawdziwie nasze czasy umysłowe oraz etyczne, że jak się komuś coś przypomina, to zaraz straszna komuna. Komu brak wystarczająco dobrych manier albo jest z niego delikatny andrus, to „nawiązuje do PRL”. Tacy, którym coś innego się przypomina, nad Wisłą niemal nie występują. Ci, którym nic innego się nie przypomina, przypominają sobie jednak bardzo dokładnie „tysiącletnie dzieje chrześcijaństwa w Polsce” i „chrześcijańską tożsamość Polaków”. Bez której to chrześcijańskości Polak nie jest sobą i w ogóle nie występuje w przyrodzie. Nawet komuch, bo on nie jest Polakiem.
Problem z pamięcią i etyką jest bardzo dziwny. Przecież cała „III RP” nawiązuje i opiera się wprost na II RP, tej ukochanej Polsce przedwojennej. Prawdziwej w przeciwieństwie do „nieprawdziwej”, czyli PRL. To ulubiona ciągłość dziejów chrześcijańskiego Polaka i jego wartości wczorajsze oraz dzisiejsze.
Poseł Sośnierz, zdaje się mający co najmniej maturę, musiał być polonistycznie i maturalnie starannie poinformowany, że niejaki Dyzma to esencja słusznego Polaka przedwojennego: człowiek aktywny i twórczy, wybitny działacz gospodarczy, dygnitarz państwowy, bez którego państwo nie mogłoby się obyć. Jednakże poseł Sośnierz robił maturę za późnego Gomułki, czyli w „czarnej dziurze” komunistycznej – państwie, które nie istniało. Dlatego nie ma matury i w ogóle żadnego wykształcenia, włącznie z lekarskim, bo jego także nie zdobył z powodu komucha Gierka. Dlatego Sośnierz nic nie pamięta oprócz tej czarnej dziury, z którą mu się wszystko kojarzy, co może wymagać interwencji medycznej. Nie pamięta tego tysiąca lat tożsamości Polaka, ale jako jeszcze wczoraj poseł PiS nieustannie o tym tysiącu lat gadał z wielką werwą i pewnością niepamięci. Kontynuuje tę niepamięć za pomocą Polski 1989 do dziś. Choć może z pominięciem rządów PO, bo jak wiadomo, od człowieka nic niepamiętającego, który się jednak ciągle uczy i dlatego coraz bardziej nie pamięta – niejakiego Dudy – przed rządami PiS była tylko marna kontynuacja standardów komuny.
Jak kobieta urodzi, to pewnie dziecko. Kto się uczy, musi się na czymś uczyć. PRL uczył się na przedwojennej Polsce i na komuchu z Moskwy. Przedwojenny Polak wznosił mury PRL. Komuch z Moskwy i górskiej miejscowości Gori uczył się na chrześcijaństwie, które tam to ma ponadtysiącletnią tradycję, przez Cyryla i Metodego. Dlatego te tysiącletnie metody oraz ich skutki. A że chrześcijaństwo uczyło się na Słowie Bożym, to skutki dwutysiącletnie. I dlatego taki Polak i jego Polska.
Za Facebook/Ewa Duszyńska