Prostytutka, nierządnica.
Femme fatale/fot. ilustracyjne/fot. PAP

Amerykańska armia prowadzi śledztwo w sprawie balangi, jaką urządzili sobie żołnierze w Polsce. Gdańsk dosłownie pochłonął imprezowiczów.

Siły zbrojne USA prowadzą dochodzenie w sprawie imprezowej nocy amerykańskich żołnierzy w Polsce. To co wyprawiali i ile pieniędzy wydali wzbudziło poruszenie nie tylko nad Wisłą.

Magazyn wojskowy „Stars and Stripes” opisał ustalenia amerykańskiej armii. Grupa 40 żołnierzy elitarnej 101. brygady powietrznodesantowej armii USA przez dwa dni bawiła się w Gdańsku.

W trakcie imprezy urodzinowej żołnierze odwiedzili m.in. kluby ze striptizem. Świętując urodziny żołnierza batalionu Matthew Connera udali się m.in. do klubu „White Rabbit Saloon”.

Niektórzy wybrali inne nocne kluby. Część wparowała do baru karaoke.

Pod koniec imprezy wielu „mocno nietrzeźwych” wojskowych zdecydowało się na powrót do hoteli, w których kwaterowali. Jednak pozostali, w tym dowódca batalionu, wybrało się bawić się dalej, do klubu „Obsession”.

W trakcie dochodzenia żołnierze zeznawali, że Conner zamówił wiele tańców erotycznych, a striptizerki… miały gryźć go w sutki, gdy zasypiał. Do tego w pewnym momencie żołnierz… zniknął.

Wojskowego odnaleziono dopiero następnego dnia. Był w zupełnie innym hotelu niż ten, w którym miał stacjonować.

Największy szok wywołał jednak stan jego rachunku na karcie. Okazało się, że z konta wyparowało… 50 tys. złotych.

Rachunki pokazywał kolegom podczas podróży powrotnej z Gdańska do Powidza. Conner twierdził, że został odurzony narkotykami w szampanie, a skutki ich zażycia odczuwał jeszcze kilka dni po imprezie.

Pilot śmigłowca bojowego musiał odwołać swoje loty. Teraz skandal może uderzyć również w jego przełożonego.

Conner jest w trakcie procesu przechodzenia na emeryturę. Jednak jego przełożony, podpułkownik Matthew Fix, może odpowiedzieć za niewłaściwy nadzór nad swoimi żołnierzami.

Źródło: Stars and Stripes / o2