Liroy o szczepionkach: „Nie chcę być szczurem doświadczalnym. Pamiętamy eksperymenty doktora Mengele”

Piotr Liroy-Marzec.
Piotr Liroy-Marzec. (Fot. Adrian Grycuk, CC BY-SA 3.0 PL, Wikimedia Commons)

W rozmowie z „Wprost” Piotr Liroy Marzec odniósł się m.in. do noszenia masek i szczepień. Jak twierdził muzyk i polityk, „nie chce być szczurem doświadczalnym” i nie podoba mu się to, że jeśli ktoś nie przyjmie szczepionki, od razu jest potępiany”.

Jak przyznał Liroy, nie nosi maski, ponieważ „jest wolnościowcem i każde ograniczenie budzi jego sprzeciw”. – Zaczęliśmy dbać o higienę i to jeden z największych sukcesów epidemii. Ale różne są te maski. I z noszeniem ich wiąże się szereg absurdów. Sytuacja z życia. Byłem u barbera, aby obciąć brodę, ale jak mam to zrobić, skoro fryzjer każe mi założyć maskę? Albo widzę na autostradzie ludzi w samochodach w maskach, gdy jadą w pojedynkę. Co więcej, lekarze, którzy mieli najdroższe i najlepsze maski też chorowali, a niektórzy w ogóle przyjmują bez masek i nie zachorowali – zaznaczył, pytany o zasadność noszenia masek.

– Czasem zakładam maskę tylko dlatego, żeby kogoś nie wkurzyć. Nie chcę żadnych awantur. Awantury są na każdym kroku i pewnie każdy z nas widział taką sytuację w sklepie Polacy żrą się już o wszystko – mówił.

W ocenie polityka epidemia szybko się nie skończy. – Ten rok mamy z głowy, a co będzie w kolejnych latach? To rodzaj wojny biologicznej, więc wszystko może się zdarzyć. Epidemia daje paliwo złym ludziom – dodał.

Szczepienia

Padło także pytanie, czy polityk Skutecznych już się zaszczepił. – Nie jestem w żadnej kolejce. Jeszcze nie ogarnąłem tematu – przyznał.

– Koronawirusa przechodziło wiele osób z mojego otoczenia, straciłem kilku przyjaciół, mam wielki dylemat. Trochę czytam o szczepionkach, co się dzieje w innych krajach, np. w Izraelu, że te preparaty nie działają na jakąś mutację, i łapię się za głowę. Przypomnę, że byłem przewodniczącym Parlamentarnego Zespołu ds. Bezpieczeństwa Programu Szczepień Ochronnych Dzieci i Dorosłych, dlatego na razie to wszystko obserwuję. Słucham ekspertów, mam wielu przyjaciół w medycynie, profesorów, ordynatorów w szpitalach – dodał.

„Szczepionki nie działają”

Liroy przytoczył też opinię jednego z profesorów, zajmujących się tematem szczepień. – Wiem od znajomego profesora, który zajmuje się tematem szczepień i pomagał nam jako ekspert w sejmowym zespole, że szczepionki nie działają. Bo przecież nie miały prawa działać, dopiero je testujemy. Dlatego mam spore wątpliwości, czy się zaszczepić – zaznaczył.

– Oczywiście nie jestem jakimś świrem i foliarzem, nie bronię innym się szczepić. Jak ktoś chce, może sobie nawet głowę odkręcić – dodał.

Jak podkreślał, dla naukowców jest to „jeden wielki znak zapytania”. Liroy przyznał, że nie podjął jeszcze w tej sprawie decyzji. Nie wie też, co zrobi ze szczepieniami dzieci, jeśli pojawi się taka opcja.

„Nie chcę być szczurem doświadczalnym”

– Skoro szczepionki już w momencie powstania nie działały, skąd mamy wiedzieć, na którą mutację są odporne? Nie chcę być szczurem doświadczalnym i nie podoba mi się to, że jeśli ktoś nie przyjmie szczepionki, od razu jest potępiany. Co ja komuś przeszkadzam, jeśli siedzę w domu i nie narażam innych? Dlaczego, jeśli się nie zaszczepię, a przestrzegam zasad reżimu sanitarnego, nie mogę latać samolotem? Gdzie tu logika? – mówił, pytany, co budzi jego największe obawy.

– Nie chcę być szczurem, na którym ktoś coś testuje. W II wojnie światowej brano na siłę ludzi, pamiętamy eksperymenty doktora Mengele – zaznaczył.

Jak podkreślał, „szczepionki to też eksperyment na ludziach”. – I nie mówię tego, bo się boję, że coś mi wyrośnie po szczepieniu lub umrę. Rzecz w tym, czy mam to aplikować dzieciom i jakie to będzie miało konsekwencje – dodał.

Liroy zaznaczył, że „nie ma problemu” ze szczepionkami znanymi od lat, których skuteczność została udowodniona. – To zupełnie inny temat, jeśli wiem jakie są powikłana, u jakiej grupy osób. Co do szczepionki przeciw Covid-19 takiej pewności nie mam – dodał.

Przypadek Wielkiej Brytanii

Na uwagę redaktor prowadzącej rozmowę, że „dzięki sprawnemu systemowi szczepień” m.in. Wielka Brytania wraca „do życia”, polityk stwierdził, że jest całkiem inaczej. – Mówiono, że wszystko wróci do normalności, ale jest na odwrót. Mam syna w Anglii i mówi, że zaczyna się tam wariactwo. Wcale nie wiadomo, czy jak lockdown się skończy, to zaraz znów wszystkiego nie zamkną – podkreślił.

Źródło: Wprost.pl