Poseł Artur Dziambor z Konfederacji opowiedział się za akceptacją lewicowo-liberalnych pomysłów ideologicznych przez szkoły. Jego zdaniem placówki edukacyjne powinny respektować wolę rodziców, gdy zgodnie z założeniami ruchu LGBTQWERTY chcą oni, aby ich syn był nazywany dziewczynką lub odwrotnie.

Członek partii Janusza Korwin-Mikke od dłuższego czasu jest jedną z najbardziej medialnych postaci Konfederacji. W czwartek z tej okazji wystąpił w programie znanego dziennikarza Roberta Mazurka, czyli w porannej rozmowie radia RMF FM. Jednym z tematów wywiadu była głośna sprawa chłopca chodzącego do jednej z podwarszawskich szkół, co nagłośniła była poseł Krystyna Pawłowicz.

Rodzice wspomnianego dziecka chcą bowiem, aby placówka do której uczęszcza respektowała jego nową „tożsamość płciową”. Chłopiec uważa siebie bowiem za dziewczynkę, dlatego Szkoła Samorządowa w Podkowie Leśnej przyjęła nawet uchwałę, zobowiązującą nauczycieli do zwracania się do niego per „Agnieszka”.

Zdaniem parlamentarzysty Konfederacji rodzice posiadają absolutną władzę nad dzieckiem. Dziambor twierdzi więc, że „to rodzice decydują”, dlatego też wspomniana placówka powinna respektować ich wolę. Zaznaczył jednocześnie, że „nie wie czy to dobre dla dziecka”, stąd też „jest to wewnętrzna sprawa rodziny”. Ponadto korwinistyczny działacz uznał takie przekonanie za „idealny model świata”.

To nie pierwsza kontrowersyjna wypowiedź przedstawicieli konserwatywno-liberalnej części Konfederacji. W maju ubiegłego roku poseł Dobromir Sośnierz w wywiadzie dla Mediów Narodowych stwierdził, że nie ma nic przeciwko wychowywaniu dzieci przez pary homoseksualne.

Na podstawie: rmf24.pl.