Do tragedii doszło 12 października 2019 r. Filip Pasieka spotkał się z kolegami w jednym z lokali w centrum Zabrza. Po spotkaniu koledzy zamówili taksówkę, a Pasieka wybrał się jeszcze do pobliskiej restauracji z kebabem. Chwilę później pojawiła się tam grupa mężczyzn, która zaczęła go zaczepiać.

W pewnym momencie do siedzącego przy stole dentysty podbiegł Mateusz O. i uderzył go z całej siły pięścią w głowę. „Chłopak ten uderzył pokrzywdzonego z zamkniętej ręki w prawą stronę głowy w okolice skroni. Pokrzywdzony po uderzeniu uderzył drugą stroną głowy w ścianę, od której się odbił” – zeznawała później jedna z kelnerek.

Kilkadziesiąt sekund później cios w głowę zadał mu Sylwester K. Kiedy Filip Pasieka wstał i ruszył w stronę wyjścia, otrzymał kolejne uderzenie, po którym upadł na ziemię. Chwilę później już nie żył. Sekcja zwłok wykazała, że bezpośrednią przyczyną zgonu były obrażenia wewnątrzczaszkowe.

W materiale wideo ujawniamy nagrania z kamery monitoringu w lokalu. Mimo że całe zajście zostało zarejestrowane, to późniejsze działania organów ścigania i sądu w tej sprawie budzą zdumienie. Co prawda Sylwester K. trafił do aresztu, ale już drugi z napastników, czyli Mateusz O., po przesłuchaniu został wypuszczony.

Mateusz O. przez 1,5 roku przebywał w Niemczech i nie stawiał się na wezwania prokuratury. Sąd odmówił najpierw wystawienia Europejskiego Nakazu Aresztowania, a później zastosowania aresztu wobec mężczyzny. Dlaczego? Zdaniem sądu Sylwester K. przyczynił się do śmierci Filipa Pasieki, a Mateusz O. nie. Tymczasem nagrania wideo z lokalu i opinia biegłych w sprawie śmierci lekarza mówią zupełnie coś innego.

– To już nie jest niesprawiedliwość. To jest po prostu jakaś farsa – mówi w rozmowie z Onetem matka Filipa Pasieki.

https://wiadomosci.onet.pl/