Szczepionki AstraZeneca. Foto: PAP/EPA
Szczepionki AstraZeneca. Foto: PAP/EPA

32-letnia kobieta z Niemiec zmarła kilka dni po przyjęciu szczepionki przeciwko koronawirusowi AstraZeneca. O zakrzepicy czy trombocytopenii jako skutkach ubocznych preparatu na koronawirusa zaczęto informować w mediach kilka dni później.

Szczepionka przeciw COVID-19 AstraZeneca od tygodni nie schodzi z pierwszych stron gazet. W marcu kilkanaście krajów europejskich wstrzymało podawanie preparatu brytyjsko-szwedzkiego koncernu. Po kilku dniach zastoju szczepienia wznowiono. Stało się to po tym, gdy organy regulacyjne Unii Europejskiej stwierdziły, że zastrzyk jest bezpieczny dla zdrowia.

Ostatnio jednak ponownie w niektórych krajach szczepionka AstraZeneca jest wycofywana. Stwierdzono groźne zakrzepy krwi w mózgu po podaniu szczepionki. Niemcy zaleciły wstrzymanie podawania AstraZeneki osobom poniżej 60. roku życia. Podobnie uczyniły Holandia czy Kanada. W Wielkiej Brytanii wstrzymano testy szczepionki przeciw koronawirusowi na dzieciach.

Niemieckie media opisują przypadek 32-latki, która zmarła na początku marca – kilka dni po przyjęciu szczepionki AstraZeneki. Wówczas jeszcze nie pisano o zakrzepicy czy małopłytkowości jako efektach ubocznych szczepionki.

Migrena nie była przeciwskazaniem do zaszczepienia

Do gazety „Die Welt” zgłosiła się matka Diany O. Opisuje przypadek nieżyjącej już 32-letniej córki, która została zaszczepiona 25 lutego 2021 roku w klinice rehabilitacyjnej w Löhne, gdzie pracowała jako psycholog.

W kolejnych dniach 32-latka uskarżała się na silne bóle głowy, ale problem zbagatelizowano, gdyż wcześniej często miała migrenę. O występowaniu migreny Diana poinformowała przed przyjęciem szczepionki, lecz uznano, że nie występują przeciwskazania do podania preparatu.

Ból głowy nie ustępował po zażyciu leków, które Diana przyjmowała przy migrenie. Stan taki trwał ponad tydzień. 32-latka kilkukrotnie zwymiotowała, praktycznie cały czas spędziła w łóżku.

Co wywołało udar krwotoczny mózgu?

Matka opiekowała się córką, zaopatrywała w niezbędne rzeczy i codziennie odwiedzała. Gdy 9 marca Diana od rana nie odpowiadała na wiadomości ani nie odbierała telefonu, matka od razu pojechała do córki.

Znalazła ją nieprzytomną w łazience. Służby ratunkowe zjawiły się natychmiast, ale kobiety nie udało się uratować.

Sekcja zwłok wykazała, że przyczyną śmierci 32-letniej Diany był udar krwotoczny mózgu. Wciąż nie wiadomo jednak, co ten krwotok wywołało.

AstraZeneca na ustach wszystkich mediów

Pierwsze informacje o zakrzepicy jako skutku ubocznym szczepionki przeciw COVID-19 zaczęły pojawiać się w mediach kilka dni po śmierci 32-latki. Tydzień po jej zgonie po raz pierwszy w Niemczech tymczasowo zawieszono podawanie preparatu AstraZeneca.

Gdy AstraZeneca stała się tematem numer jeden w mediach, matka Diany pilnie śledziła doniesienia. Jedno zdanie utkwiło jej na długo w pamięci. Medialny ekspert Karl Lauterbach powiedział, że kilka zgonów poszczepiennych trzeba wliczyć w „koszty”, bo zyski, czyli zdrowie publiczne, przewyższają potencjalne ryzyko.

– Siedziałam przed telewizorem kompletnie oszołomiona, wbita w fotel – wspomina matka.

Kilka dni później odebrała telefon z powiatowego urzędu zdrowia. Poinformowano ją, że próbki tkanek jej córki zostały pobrane do badań nad skutkami ubocznymi szczepionki.

Po kolejnych kilku dniach naukowcy ze Szpitala Uniwersyteckiego w Greifswaldzie wykazali związek między przypadkami zakrzepicy a szczepionką AstraZeneca. Czy krwotok śródmózgowy u Diany wywołała szczepionka? Na to pytanie matka wciąż szuka odpowiedzi. Uniwersyteccy lekarze nie przedstawili jeszcze szczegółowych wyników badań śp. 32-latki.

nczas