Dzielnica w Creil Fot. Wikipedia

We Francji nie ma już praktycznie tygodnia bez większych lub mniejszych incydentów w tzw. trudnych dzielnicach podmiejskich. W tygodniu świątecznym kilkukrotnie widownią strać z policją było miasto Creil w departamencie Oise.

W poniedziałek 5 kwietnia pojawili się tam premier rządu Jean Castec i MSW Gerald Darmanin. Odwiedzili miejscowy komisariat i zapewnili, że podeślą tu zmotoryzowane jednostki CRS, aby przywrócić porządek w dzielnicach miasta.

Obydwaj politycy zapewniali o swoim wsparciu dla pracy policji, która stała się obiektem ataków młodzieżowych band. Te zastawiają nawet na policjantów pułapki, a autorytet sił porządkowych zszedł niemal do zera.

W Creil w ubiegłym tygodniu doszło do kilku starć. Kres położyło im podesłanie w czwartek 1 kwietnia 60 dodatkowych funkcjonariuszy CRS. Walki trwały dwie noce z rzędu, a mieszkańcy mówią o „dantejskich” scenach.

Dwóch policjantów zostało lekko rannych. Policjantów atakowano „koktajlami Mołotowa” i wyrzutniami rac. Niebezpiecznym zjawiskiem było też wsparcie bandytów i kibicowanie im przez dużą część mieszkańców. Po tych incydentach aresztowano raptem dwie osoby.

Premier podczas wizyty w mieście zaznaczył, że „Republika się nie wycofa”. „Nigdy nie będą mieli ostatniego słowa” – zapewniał szef rządu Jean Castex i dodał, że skieruje tu „odpowiednie środki”, a MSW podejmie „niezwykle zdecydowane działania”. Jednym z środków ma też być przystąpienie miasta Creil do „umowy o zintegrowanym bezpieczeństwie”. Na miejscu od lata ma stacjonować oddział interwencyjny policji, czyli CRS.

Przypomina to jednak gaszenie pożaru w jednym miejscu przez kierowanie tam strażaków z innych pożarów. „Pokazówka” w Creil bezpieczeństwa na terytorium całego kraju raczej nie przywróci, a sytuacja w „trudnych dzielnicach” wymaga raczej rozwiązań całościowych.

Źródło: VA/ BFMTV