Po informacji DGP o rozważanej możliwości prowadzenia punktów szczepień w zakładach pracy wiele firm zgłosiło się do zrzeszeń pracodawców z pytaniami i opiniami w tej sprawie. Generalnie zatrudniający są zainteresowani jak najszybszym zaszczepieniem, aby można było luzować obostrzenia w działalności. Ale diabeł tkwi w szczegółach. Tylko nieliczne, największe przedsiębiorstwa posiadają własne przyzakładowe przychodnie dla pracowników, które są już przygotowane na ewentualne prowadzenie szczepień. Pozostali musieliby liczyć się z kosztami, np. zapewnienia personelu medycznego, a takie wydatki – ich zdaniem – powinien sfinansować rząd. Obawy budzi też to, czy w razie organizacji szczepień w przedsiębiorstwie odpowiedzialność za nie ponosiłby pracodawca. Dlatego firmy są zainteresowane udostępnianiem miejsca na terenie zakładów do przeprowadzania szczepień i ich zorganizowaniem. Ale w kwestii kosztów i odpowiedzialności nie chcą wyręczać rządu.
Cała logistyka
– Sama propozycja jest interesująca, bo wielu pracodawców chce promować szczepienia. Istotne będą szczegółowe rozwiązania, dotyczące m.in. kosztów i odpowiedzialności za cały proces – tłumaczy Robert Lisicki, dyrektor departamentu pracy Konfederacji Lewiatan.
Z zapowiedzi rządu wynika, że to firmy musiałyby zapewnić obsługę medyczną do prowadzenia punktu szczepień, a więc najprawdopodobniej także ponosić koszty (np. rozszerzenia pakietu usług w ramach umowy pracodawcy z placówką medyczną).
– Szczepienia przeciwko COVID-19 mają charakter nieobowiązkowy i są prowadzone przez jednostki państwowe. Wyjątkowo zdeterminowani pracodawcy sygnalizują, że byliby w stanie partycypować w tych kosztach, gdyby tylko udało się zaszczepić pracowników. Ale nie sądzę, że większość firm byłaby gotowa na takie wydatki i wyręczanie rządu – tłumaczy Katarzyna Siemienkiewicz, ekspert Pracodawców RP.
Dlatego zatrudniający chcieliby, aby działania pracodawców w zakresie szczepień miały charakter logistyczny (udostępnienie miejsca, organizowanie zwolnień od pracy na czas zaszczepienia, zapewnienie reżimu sanitarnego itp.). – Firmy na pewno nie chcą pozostać bierne i przyglądać się z boku całemu procesowi. Problemem nie są jednak jedynie koszty, bo zatrudniający i tak je ponoszą, choćby w związku z absencjami chorobowymi. Istotne znacznie ma określenie odpowiedzialności za szczepienia i jego skutki – wskazuje Arkadiusz Pączka, wiceprzewodniczący Federacji Przedsiębiorców Polskich.
Eksperci podkreślają, że w tym kontekście istotne znaczenie będą miały względy formalne (ukształtowanie przepisów). – Jest różnica między wspieraniem szczepień poprzez zapewnienie pomieszczeń do ich wykonania i obsługi logistycznej a uznaniem, że firma jest podmiotem dokonującym szczepień. Pracodawcy na pewno byliby dużo bardziej wstrzemięźliwi, gdyby okazało się, że mają ponosić odpowiedzialność za ewentualne skutki uboczne szczepionek i liczyć się z zarzutami ze strony pracowników – tłumaczy Robert Lisicki.
Oczywiście istotne znaczenie w omawianym kontekście mają też zmiany w Narodowym Programie Szczepień (NPS), w tym w zakresie rozszerzenia uprawnień do kwalifikowania osób oraz podawania szczepionki. – Rozumiem chęć przyspieszenia w tym względzie, ale nie można zapominać o bezpieczeństwie. Nie wyobrażam sobie, że uprawniony do podawania szczepionki byłby np. pracownik firmy, który ma jakieś doświadczenie zawodowe lub wykształcenie z zakresu zdrowia i przeszedł przyspieszone szkolenie w tym względzie. Mam nadzieję, że tego typu zmiany nie będą wprowadzane – wskazuje Arkadiusz Pączka.
Firmy wskazują inne możliwe rozwiązania. Pracodawcy RP wystosowali apel do ministra zdrowia i szefa kancelarii premiera o rozpoczęcie szczepień konkretnych grup zawodowych (w ramach NPS). – Chodzi m.in. o to, aby osoby wykonujące prace, które wiążą się z częstymi kontaktami i ryzykiem zakażenia, czyli np. w handlu, nie musiały czekać w kolejce – wskazuje Katarzyna Siemienkiewicz.
Co z RODO?
Wątpliwości w zakresie szczepień w firmach wiążą się też z ochroną danych osobowych. Przypomnijmy, że informacja dotycząca stanu zdrowia pracownika – w tym o przyjęciu szczepionki – jest szczególnie chroniona. Firma może ją pozyskać tylko za zgodą samego zatrudnionego i wyłącznie w przypadku, gdy jej przekazanie następuje z jego inicjatywy. Pojawiają się więc pytania, jak pogodzić takie wymogi z organizowaniem szczepień zatrudnionych w zakładzie pracy. Chodzi np. o to, w jaki sposób miałyby być dokonywane zgłoszenia do szczepień i czy firma mogłaby w ogóle koordynować takie zadanie. Sami przedsiębiorcy wskazują, że nawet jeśli nie mogliby dowiedzieć się, kto konkretnie się zaszczepił, to chcieliby przynajmniej poznać liczbę podwładnych, którzy przyjęli szczepionkę. W końcu angażują się w cały proces profilaktyki m.in. po to, aby następnie móc w miarę bezpiecznie organizować pracę i funkcjonowanie zakładu. ©℗
Więcej szczegółów
W trakcie wczorajszej konferencji prasowej przedstawiciele rządu potwierdzili doniesienia DGP o możliwości prowadzenia szczepień w zakładach pracy. – Szczepionki otrzyma pracodawca, który zbierze co najmniej 500 chętnych pracowników, zorganizuje zespół szczepienny i zapewni właściwe bezpieczeństwo – podkreślił Michał Dworczyk, szef kancelarii premiera. Podkreślił, że w takim przypadku cała odpowiedzialność za zorganizowanie tego procesu będzie spoczywać na zatrudniającym. Będzie musiał m.in. podpisać umowę z osobami uprawnionymi do kwalifikowania do szczepień i zabezpieczyć miejsce podawania preparatu. Wówczas będzie mógł złożyć zamówienie do Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych, która dostarczy do firmy zadeklarowaną liczbę szczepionek. ©℗
gzaetaprawna