Striptizerka, Mateusz Morawiecki, Jarosław Kaczyński Źródło: Wikimedia, PAP, collage
Striptizerka, Mateusz Morawiecki, Jarosław Kaczyński Źródło: Wikimedia, PAP, collage

Łódzka agencja towarzyska dostała 175 tys. złotych z tarczy antykryzysowej. Podawali się za lokal gastronomiczne. Teraz usłyszą zarzuty dotyczące czerpania korzyści majątkowych z uprawiania prostytucji oraz oszustwa gospodarczego.

W akcji rozbicia grupy przestępczej i likwidacji agencji towarzyskiej brali udział funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego Policji, Komendy Stołecznej Policji, Biura Spraw Wewnętrznych Policji oraz Komendy Wojewódzkiej Policji z Łodzi, Radomia i Poznania – w sumie ponad 100 mundurowych.

Podczas akcji policyjnej zatrzymano 16 osób, którym postawiono łącznie 31 zarzutów, w tym m.in. udział w zorganizowanej grupie przestępczej, czerpanie korzyści z cudzego nierządu, prania pieniędzy, posiadania narkotyków oraz oszustwa gospodarczego.

Dodatkowo zabezpieczono dokumenty, nośniki danych, komputery, serwery oraz gotówkę w różnych walutach – o wartości ok. 80 tys. zł.

Zatrzymani usłyszeli zarzuty kierowania grupą przestępczą, która zajmuje się głównie prostytucją.

Jakie musiało być zdziwienie organów śledczych, gdy okazało się, że ten biznes… dotuje państwo.

Podająca się za firmę gastronomiczną agencja otrzymała, w ramach subwencji finansowej rządowego programu „Tarcza Finansowa Polskiego Funduszu Rozwoju dla Małych i Średnich Firm”, 175 tys. złotych.

Członkowie grupy uzasadniali to tym, że lockdown wprowadzony rok temu zablokował ich działalność.

W przybytku była możliwość wynajęcia pokoju, do którego dodatkiem była usługa seksualna. Godzina pobytu w tym miejscu kosztowała 300 złotych.

Źródło: gazeta.pl