Szwajcarska firma PRIMA Lab działa dopiero od sześciu lat, ale szybko rozwija sprzedaż testów diagnostycznych do użytku osobistego. Sieć Biedronka od poniedziałku zaczyna sprzedaż ich produktów.

Foto: PRIMA LabSzwajcarska firma PRIMA Lab działa dopiero od sześciu lat, ale szybko rozwija sprzedaż testów diagnostycznych do użytku osobistego. Sieć Biedronka od poniedziałku zaczyna sprzedaż ich produktów.

Testy ciążowe, testy dla zwierząt i wreszcie testy na COVID-19 – wszystko do użytku również dla laików. Szwajcarska firma PRIMA Lab SA powstała zaledwie sześć lat temu, ale w idealnym momencie. Trafiła na pandemię, która pomaga jej wypłynąć na szerokie wody światowego biznesu.

  • Tydzień temu w Niemczech, a od najbliższego poniedziałku w sklepach sieci Biedronka w Polsce. Testy serologiczne na COVID-19 trafiają właśnie pod strzechy
  • Biedronka wyceniła je na 49,99 zł za sztukę. W podobnych cenach można je kupić z przesyłką w internecie. To o 4 zł więcej niż płacą w sklepach Niemcy i będą płacić w kwietniu Holendrzy za testy antygenowe
  • Szwajcarska firma, która je sprzedaje w Biedronce zaczęła działalność nieco ponad sześć lat temu
  • Więcej takich historii znajdziesz na stronie głównej Onet.pl

Z pięciu założycieli na początku 2014 roku szwajcarska spółka PRIMA Lab doszła do trzydziestu pracowników, z których 21 ma co najmniej tytuł magistra przedmiotów naukowych. Obecny jej kapitał wynosi 1,9 mln franków szwajcarskich. Od samego początku skoncentrowała się na dystrybucji diagnostycznych testów in-vitro (IVD), tj. testów na bazie preparatów z np. krwi i ich sprzedaży w internecie. Później wzięła się za działania badawcze i rozwojowe oraz za produkcję materiałów diagnostycznych.

Między 2016 a 2018 rokiem PRIMA Lab zainwestowała w budowę laboratoriów i w produkcję. Celem było dostarczanie ludziom urządzeń do samodzielnej diagnostyki. Głównie chodzi o tzw. „testy dla laików” do szybkiej diagnozy, ale w ofercie są też testy profesjonalne. Nie tylko badające ludzi, ale i zwierzęta.

Badania nad produktami zaczęły się w 2016 roku, a już po roku firma wypuściła na rynek test na celiakię. To choroba trzewi, autoimmunologiczna choroba o podłożu genetycznym, charakteryzująca się trwającą całe życie nietolerancją glutenu, białka zapasowego zawartego w zbożach. Produkcję zlecono firmie zewnętrznej.

Okazał się to strzał w dziesiątkę. Później testy firma była w stanie produkować już własnymi siłami. W 2019 roku zaprojektowała i zainstalowała maszynę, która umożliwiła przyśpieszenie produkcji.

Współpracuje z Uniwersytetem w Sion i Instytutem Badań nad Lekami „Mario Negri” w Mediolanie (IRCCS). Korzysta m.in. z grantów rządowych na innowacyjne produkty.

Swoje wyroby sprzedaje już w 30 krajach świata, w tym oprócz Europy m.in. w Japonii, Australii, Nowej Zelandii, RPA, Brazylii, Boliwii i Chile.

Wszystkie testy są certyfikowane przez European Certification Institutes do osobistego użytku. Wyniki testu prezentowane są użytkownikowi w przeciągu od 2 do 15 minut. Urządzenia PRIMA Lab wykorzystują różne rodzaje preparatów: krew, surowicę, osocze, mocz, kał, spermę, lub wymaz z waginy czy gardła.

Na Zachodzie po 10 euro

Test Primacovid, który wchodzi od najbliższego poniedziałku do sprzedaży w biedronkach to tak zwany test serologiczny. Oznacza to, że pozwala wykryć, czy badana osoba wytworzyła przeciwciała IgG i IgM przeciwko koronawirusowi wywołującemu COVID-19. Wynik poznajemy w 10 minut na podstawie badania próbki krwi. Dokładność ma wynosić aż 98,3 proc. Cena to 49,99 zł za sztukę.

Sposób pobrania krwi w teście serologicznym PRIMA Lab

Foto: PRIMA Lab

W Niemczech rozpoczęto sprzedaż innego rodzaju testów – antygenowych – w ostatnią sobotę, tj. 6 marca. Zgodę dla siedmiu urządzeń wydał Federalny Instytut Leków i Aparatury Medycznej. Są to produkty: Siemens Healtcare Diagnostics, Technomed Service, Lissner Qi, MT Promedt Consulting, Ameda Labordiagnostik, Beijing Hotgen Biotech i Aesku.Diagnostics. Nie ma chwilowo na tej liście firmy PRIMA Lab, ale lista ma być rozszerzana. Koszt to 10 euro za sztukę. W kwietniu testy antygenowe mają się pojawić w sklepach w Holandii – również po 10 euro za sztukę.

W sklepach Biedronka, jak płacić będziemy 49,99 zł, ale za inny rodzaj testów – nie antygenowych, lecz serologicznych. Dotychczasowe ceny takich testów dostępne w polskim internecie były podobne do propozycji Biedronki. Razem z dostawą można kupić test serologiczny za nawet 45 zł.

Badania te mają pewne ograniczenia – podaje na swoich stronach firma Synevo, jeden z głównych dostawców usług diagnostyki laboratoryjnej w Polsce. „Mogą dawać fałszywe wyniki. Infekcja wirusami podobnymi do COVID-19 może spowodować, że rezultat badania będzie dodatni przy braku choroby (wynik fałszywie pozytywny). Również wykonanie testu zbyt wcześnie, gdy organizm nie zdążył jeszcze wyprodukować przeciwciał, sugeruje nieobecność zakażenia, podczas gdy w rzeczywistości ono trwa (wynik fałszywie negatywny)”.

Ograniczenia mają też testy antygenowe. Wyniki takich testów są o wiele szybsze niż testów molekularnych PCR, ale nieco mniej dokładne. – Przyjmujemy, że testy antygenowe pacjenta objawowego są taką samą podstawą stwierdzenia koronawirusa jak testy PCR – powiedział minister zdrowia Adam Niedzielski 30 października.

Zarówno Ministerstwo Zdrowia, jak i producenci zalecają wykorzystanie testów antygenowych tylko u pacjentów objawowych. Do poprawnego wyniku badania antygenowego potrzebna jest duża dawka cząstek wirusa.

businessinsider.com