Dlaczego dane polityków są tak łatwo dostępne są na stronach sądu? To pytanie z pewnością zadają sobie wszyscy zaskoczeni politycy, którzy o sprawie dowiedzieli się od „Rzeczpospolitej”.

By przeczytać wpisy rejestrowe w prowadzonej przez Sąd Okręgowy w Warszawie ewidencji partii politycznych wystarczy wpisać nazwę partii w wyszukiwarce. Nie trzeba zakładać żadnego konta ani wnosić opłat, aby zdobyć informacje na temat nazwisk partyjnych liderów wraz z ich prywatnymi adresami.

Długość listy różni się w zależności od partii. Rekordowa liczba nazwisk i adresów przypada na polityków Prawa i Sprawiedliwości. Oprócz premiera Morawieckiego, marszałek Witek, czy ministra Kamińskiego w ewidencji zamieszczono także adresy: ministra obrony Mariusza Błaszczaka, wicepremiera Piotra Glińskiego, wicemarszałka Sejmu Ryszarda Terleckiego, byłej premier Beaty Szydło i oczywiście prezesa Jarosława Kaczyńskiego.

Na stronie sądu można znaleźć też adresy szefów partii koalicyjnych PiS: Solidarnej Polski Zbigniewa Ziobry i Porozumienia Jarosława Gowina. Jawne są także adresy niektórych polityków opozycji: Borysa Budki czy Włodzimierza Czarzastego.

– To zaproszenie w najlepszym przypadku do stalkingu, a w najgorszym do ataku – mówi cytowany przez „Rzeczpospolitą” Ryszard Czarnecki, europoseł PiS, którego adres też ujawniono. – Posłowie podają swoje adresy w oświadczeniach majątkowych, ale te dane są potem zamazywane. Właśnie po to, by nie stwarzać zagrożeń – zauważa.

Jak zauważa Wiktor Ferfecki, wprawdzie miejsca zamieszkania polityków można znaleźć w Internetowym Monitorze Sądowym i Gospodarczym, tworzonym przez prywatny podmiot na podstawie danych Ministerstwa Sprawiedliwości, jednak by dotrzeć do danych trzeba się zalogować i wykupić dostęp.Suski: Powrót PO do władzy gorszy niż III wojna światowa