Nielegalni imigranci na granicy Meksyku i USA. Dekret Bidena pozwoli tym, którzy twierdza, że są uchodźcami pozostać w USA na czas rozpatrywania wniosku o azyl. Zdjęcie: YT/NBC
Nielegalni imigranci na granicy Meksyku i USA. Dekret Bidena pozwoli tym, którzy twierdza, że są uchodźcami pozostać w USA na czas rozpatrywania wniosku o azyl. Zdjęcie: YT/NBC

Amerykańskie służby graniczne uniemożliwiły w lutym ponad 100 tysiącom nielegalnych imigrantów przedostanie się do USA z terytorium Meksyku. Było ich najwięcej od fali odnotowanej w połowie 2019 roku. Wtedy lewackie organizacje organizowały karawany imigrantów.

Szczególny niepokój budzą tysiące dzieci bez opieki próbujące przekroczyć granicę. W ciągu ostatnich 21 dni amerykańskie służby celne i ochrony granic (USCBP) codziennie notowały blisko 435 takich przypadków w porównaniu średnią wynoszącą wcześniej około 340.

– Tysiące dzieci, które same przekroczyły ostatnio granicę między USA i Meksykiem, jest przetrzymywanych w ośrodkach straży granicznej USA średnio przez ponad cztery dni w nieodpowiednich dla nieletnich obiektach. Stanowi to drastyczny wzrost w porównaniu z sytuacją odnotowaną tydzień wcześniej – zauważyła stacja CNN, która za kadencji Trumpa uczestniczyła w rozpętywanej przeciwko niemu histerii dotyczącej jakoby „nieludzkich” warunków w jakich przetrzymywane są dzieci.

Trump był krytykowany m.in „klatki”, które pobudowała administracja Obamy.

Liczba dzieci bez opieki przewyższa możliwości umieszczenia ich w specjalnych schroniskach. Przebywają w innych miejscach średnio przez 107 godzin, podczas gdy przepisy amerykańskie zezwalają 72 godz.

W środę koordynatorka prezydenta USA ds. południowej granicy Roberta Jacobson powtarzała żałosne przesłanie administracji, że teraz nie jest pora na przyjazd do Stanów Zjednoczonych.

– To naprawdę ważne, aby ludzie nie decydowali się na niebezpieczną podróż (…) Robimy wszystko, co w naszej mocy, aby zapewnić dzieciom dobrą opiekę i przenieść do obiektów, które są dla nich odpowiednie – podkreśliła Jacobson, opowiadając, że wszyscy w administracji poczynając od prezydenta czynią co tylko możliwe, aby usprawnić system.

Nagły wzrost liczby dzieci na granicy amerykańsko-meksykańskiej CNN przypisuje m.in. pandemii Covid-19 w Ameryce Łacińskiej, potęgującej kryzys gospodarczy oraz skutkom dwóch niszczycielskich huraganów w regionie.

To tylko jednak propagandowe opowieści. Prawdziwą przyczyna jest ogłuszenie obłąkańczej polityki imigracyjnej przez administrację Bidena. Miliony nielegalnych imigrantów liczą na to, że wkrótce zostanie ogłoszona amnestia i ich pobyt zostanie zalegalizowany. Kto żyw pcha się  więc by zdążyć do Stanów Zjednoczonych.

Ponadto Biden znów wprowadził praktykę wypuszczania zatrzymanych na terytorium USA nielegalnych imigrantów, jeśli tylko oznajmią, że są uchodźcami. Wygląda to więc tak, że imigrant, który jest złapany na terytorium USA mówi, że chce azyl.

Sąd wyznacza termin posiedzenia w tej sprawie – 2-3-letni i imigrant jest wypuszczany, może spokojnie przebywać w USA Ponad 90 procent z nich „znikało” i nigdy nie pojawiało się na rozprawie. Administracja Trumpa odstąpiła od tej absurdalnej praktyki.

Cytowany przez agencję Reutera Troy Miller, pełniący obowiązki komisarza USCBP, wyliczył, że spośród ponad 100 tysięcy imigrantów, którym w lutym służby graniczne uniemożliwiły przedostanie się do USA przez granicę z Meksykiem, było ponad 19 tysięcy rodzin, blisko 9,5 tysiąca dzieci bez opieki, a pozostała część to pojedynczy dorośli. Wliczone są w to osoby usiłujące kilkakrotnie przekroczyć granicę.

nczas