Wybuch atomowy. Foto: Pixabay
Wybuch atomowy. Foto: Pixabay

Rosja jeszcze za czasów zimnej wojny opracowała system Perimeter. Jego zadaniem było przeprowadzenie odwetu nuklearnego, nawet w przypadku zabicia moskiewskich przywódców. Teraz rosyjski generał zdradził, że program został wznowiony i ulepszony, co wywołało spory niepokój po stronie potencjalnych przeciwników.

„System znany jako ‚Perimeter’ lub ‚Dead Hand’ może powrócić i być bardziej zabójczy niż kiedykolwiek” – podaje portal nationalinterest.org.

Okazuje się, że może to być odpowiedź na uzasadnione działania administracji Donalda Trumpa, która wycofała się z traktatu o siłach jądrowych średniego zasięgu z 1987 r. Umowa zakładała likwidację amerykańskich i rosyjskich zapasów rakiet krótkiego i średniego zasięgu. Donald Trump stwierdził, że Rosja naruszyła traktat, opracowując i rozmieszczając nowe, zabronione pociski manewrujące.

To wywołało w Moskwie wściekłość i obawę, że Ameryka po raz kolejny, podobnie jak podczas zimnej wojny, rozmieści rakiety nuklearne w Europie. Ze względu na swoje położenie geograficzne Rosja potrzebuje międzykontynentalnych rakiet balistycznych wystrzeliwanych ze swojej ziemi lub z okrętów podwodnych, żeby uderzyć w kontynentalne Stany Zjednoczone. Natomiast amerykańskie pociski rakietowe krótszego zasięgu, stacjonujące, powiedzmy – w Niemczech lub Polsce – mogą dotrzeć aż do samego centrum Rosji.

Viktor Yesin, który dowodził strategicznymi siłami rakietowymi Rosji w latach 90., wypowiedział się na temat Perimeter w zeszłym miesiącu na łamach gazety „Zvezda”. Yesin powiedział, że jeśli Stany Zjednoczone zaczną rozmieszczać w Europie rakiety średniego zasięgu, Rosja rozważy przyjęcie doktryny wyprzedzającego uderzenia nuklearnego. Zaznaczył jednak, że to może nie wystarczyć, dlatego Kreml miał sięgnąć też po stary, ale jakże przerażający system.

„Czy będziemy mieli czas na odpowiedź, jeśli czas lotu zmniejszy się do dwóch czy trzech minut podczas rozmieszczania rakiet średniego zasięgu w pobliżu naszych granic?” – pytał.

Dodał przy tym, że „system Perimeter funkcjonuje, został nawet ulepszony. Ale kiedy zadziała, pozostanie nam niewiele – możemy wystrzelić tylko te pociski, które przetrwają po pierwszym ataku agresora”.

Nie jest jasne, co Yesin miał na myśli, mówiąc, że system został „ulepszony”, ani nawet, co dokładnie miał na myśli, mówiąc o jego „funkcjonowaniu”.

Permieter zakłada, że po ataku wroga, który zniszczyłby łączność, a nawet całe najwyższe dowództwo, uruchomiona zostałby automatycznie specjalna procedura. W jej ramach wystrzelone zostałby międzykontynentalne pociski balistyczne z głowicami nuklearnymi.

Niewątpliwe jest to, że Perimeter to rozwiązanie oparte na strachu. „A jeśli Rosja dyskutuje teraz publicznie o Perimeter, to jest to powodem do zmartwień” – czytamy.

Źródło: nationalinterest.org