Kolejka w Dover na granicy angielsko-francuskiej.
Po zamknięciu przez Francję granic, momentalnie w angielskim Dover utworzył się sznur aut. Na zdjęciu ledwie ułamek kolejki. (Fot. Twitter/RaviSinghKA)

Większość produktów, które na co dzień kupujemy w dużych marketach pochodzi z importu. Czy możliwe jest w najbliższym czasie przerwanie łańcucha dostaw?

Taką tezę stawia zawodowy kierowca Michał Fara, który wskazuje, że w środowisku narasta coraz większy bunt ze względu na covidową sytuację.

Wspomina, jak wyglądała praca kierowców w marcu i kwietniu 2020 roku, gdy ogłoszono pandemię koronawirusa.

– Wielu z nas odmawiało sobie wtedy powrotu do domu do momentu, kiedy okazało się, z czym mamy naprawdę do czynienia. Żyliśmy w strachu, nie spotykaliśmy się z rodzinami, by ich nie zarazić. Ludzie okrzyknęli nas bohaterami, a na wiaduktach wisiały banery z podziękowaniami dla kierowców. Banery wisiały w różnych krajach, treści napisane w różnych językach, ale znaczyły to samo – opowiada.

Wspomina, że był to dla kierowców zawodowych ciężki czas także dlatego, że… pozamykano publiczne toalety, choć na okrągło mówiło się o tym, jak ważna jest higiena przy koronawirusie.

– Prawda jest taka, że musieliśmy się myć w nieludzkich warunkach. Polewać się wodą z baniaka gdzieś w krzakach, za drzewami. Uniemożliwili nam stosowanie higieny. Proszę sobie wyobrazić, jak się czuliśmy. Nikt nie przejmował się naszym zdrowiem – mówi Michał Fara.

Zaznaczył jednak, że mimo trudnych warunków, kierowcy stanęli na wysokości zadania i łańcuchy dostaw nie zostały przerwane. Dzięki temu wszystkie sklepy w Europie były odpowiednio zaopatrzone.

Narasta frustracja wśród kierowców

Michał Fara nie wie, czy tak będzie cały czas. Wskazuje, że zawodowi kierowcy mają coraz bardziej wszystkiego dość przez to, jak są traktowani. Aktualnie przekraczanie granic jest nie lada wyzwaniem.

Wszystko za sprawą obowiązkowych testów, które wprowadziło wiele państw. Na granicach stworzono więc punkty do testowania, a kierowcy tłoczą się w niesamowitych kolejkach, często po kilka godzin, w których nie ma mowy o zachowaniu dystansu społecznego, o który tak apelują eksperci od covida.

Często kierowcy za testy muszą płacić z własnej kieszeni.

– Zaczynają nas nękać na granicach. Wymagają testów na covid, a proszę zobaczyć, jak wyglądają kolejki do takich testów (…) Masz wybór – albo zrobisz test, albo nie wjedziesz – mówi.

– W tym momencie nasuwa się pytanie, czy tak samo będzie z tak zwanymi dobrowolnymi szczepionkami. Czy niedługo nie każą nam się zaszczepić, bo bez tego nie wjedziesz na przykład do Niemiec, Włoch czy Francji? – zastanawia się kierowca.

Po chwili wraca do obowiązkowych testów na granicach. – Niedawno kolega kierowca, który wiózł te testy, trochę nam poopowiadał. Gdzie są produkowane testy? W Niemczech. Ktoś na tym zarabia mnóstwo pieniędzy, a nas traktuje się jak bydło, każąc stać w kolejce.

Przewiduje, że jeśli sytuacja nie ulegnie poprawie, to niedługo łańcuchy dostaw mogą zostać gdzieniegdzie przerwane, bo zwyczajnie zabraknie kierowców. Cała rozmowa, z wieloma poruszanymi wątkami, dostępna

Możliwe przerwanie łańcucha dostaw do polskich sklepów. Róbcie zapasy – przygotujcie się na głód ! 

 Bieżące realia prosto ze źródła, czyli od kierowców transportu międzynarodowego TIR *

nczas