Rok 2021 ma stać pod znakiem poważnego niedoboru kierowców ciężarówek. Jak oszacowała światowa organizacja przewoźników IRU, niedobór może wynieść w Europie nawet 17 procent.

Szacunki IRU bazują na badaniu przeprowadzonym wśród 800 firm transportowych, mających swoje siedziby w ponad 20 europejskich krajach. Przedsiębiorstwa zgodnie odpowiedziały, że spotkał je znaczny wzrost zapotrzebowania na usługi przewozowe. Wyraźnie mają też odczuwać nowe odbicie gospodarcze. A jednocześnie nic nie wskazuje na to, by liczba dostępnych kierowców mogła ulec zwiększeniu.

Szczególnie poważny miał być niedobór z roku 2019. Jak podaje IRU, wówczas w międzynarodowym transporcie miało brakować nawet 24 procent kierujących. Rok 2020, w związku z gospodarczymi zawirowaniami, zmniejszył jednak ten niedobór do zaledwie 7 procent. Skoro natomiast na ten rok przewiduje wzrost do 17 procent, sytuacja na rynku pracy powinna zbliżyć się do tej sprzed pandemii.

W odpowiedzi na powyższe zjawisko, IRU apeluje o przyspieszenie szkoleń kierowców, a także poprawę warunków ich pracy. I chyba właśnie na tej ostatniej kwestii trzeba by skupić. O ile bowiem potrzeby transportowe wracają do poziomu sprzed pandemii, to traktowanie kierowców na firmach i granicach nadal ma typowo pandemiczny charakter.

40ton.net