Restauracja Źródło: Pixabay
Restauracja Źródło: Pixabay

Po wielu miesiącach Izraelczycy ponownie poczuli wolność. Ulice Tel Awiwu wypełniły się, a spragnieni normalności ludzie zaczęli tłumnie odwiedzać dopiero otwarte kawiarnie i restauracje. Nie wszyscy jednak mogą czuć się równie usatysfakcjonowani. Obowiązuje bowiem podział sanitarny na „lepszych” i „gorszych” obywateli.

Podekscytowani Izraelczycy wyszli w niedzielę na ulice swoich miast, spacerowali i odwiedzali lokalne restauracje, bary i kawiarnie. Miejsca te po wielu miesiącach blokady zostały ponownie otwarte.

Ludzie pierwszego wieczora stali w kolejkach, żeby móc usiąść przy stolikach i posilić się poza domem. Goście wspólnie cieszyli się i wznosili toasty.

– Uważaliśmy otwarte restauracje (przed pandemią) za coś oczywistego – mówił dla haaretz.com 30-latka, która razem z mężem udała się do lokalu. Stwierdziła, że jest szczęśliwa i cieszy się teraz z małych rzeczy.

W ubiegłym tygodniu izraelski rząd ogłosił, że od niedzieli restauracje, kawiarnie i bary będą mogły ponownie się otwierać, przy ograniczonej liczbie miejsce. Tak też się stało.

Niestety podział na „lepszych” i „gorszych” staje się faktem. Osoby posiadające tzw. „zielone przepustki”, poświadczające, że dana osoba została zaszczepiona, albo przeszła COVID-19, mogą wchodzić do środka lokali. Pozostali mogą siedzieć tylko przed i pocieszyć się restauracyjnymi i kawiarnianymi ogródkami.

Certyfikaty, zwane często paszportami, jakie wydaje się osobom zaszczepionym przeciw Covid-19, mogą potencjalnie wyłączyć je spod części restrykcji. Jednak w wielu krajach postrzegane są jako dyskryminujące. Zaświadczenia takie działają w Izraelu.

Dowiedz się więcej TUTAJ.