Dr Bawer Aondo-Akaa siłą wyniesiony z pociągu. „Obsługa nie życzyła sobie pasażera z niepełnosprawnością.” PKP odpowiada

Dr Bawer Aondo-Akaa Źródło: PAP
Dr Bawer Aondo-Akaa Źródło: PAP

Dr Bawer Aondo-Akaa został wyniesiony z pociągu PKP Intercity. Państwowy przewoźnik tłumaczy się z skandalu.

Na dworcu Kraków Główny doszło do oburzającego zdarzenia. Z pociągu PKP Intercity został wyniesiony siłą dr Bawer Aondo-Akaa.

– Zostałem przed chwilą siłowo wyniesiony z pociągu, ponieważ obsługa nie życzyła sobie pasażera z niepełnosprawnością – powiedział dr Aondo-Akaa.

Dr Aondo-Akaa chciał udać się pociągiem do Wrocławia, by tam pełnić funkcję przewodniczącego zgromadzenia Fundacji Pro – Prawo do życia. W związku z brakiem biletów w kasie zdecydował się kupić swój u konduktora.

„Po tym, jak dr Aondo-Akaa wsiadł do pociągu i poinformował o chęci zakupienia biletu u konduktora, odmówiono mu. Pani konduktor zażądała natychmiastowego opuszczenia przez niego pociągu” – opisuje sprawę portal Media Narodowe.

– Pani powiedziała do mojego asystenta, że proszę panu powiedzieć, że jest niebezpieczeństwo w związku z COVID-19, że jak nie wysiądę z pociągu to spotkają mnie nieprzyjemności – stwierdził teolog i dodał, że poinformował ekipę konduktorską, iż nie wysiądzie.

„Pani i pan konduktor mnie siłą, bez mojej zgody, naruszając moją cielesność osobistą, wyjęli z pociągu” – dodał.

Sprawę opisał na swoim profilu na Facebooku sam doktor. Gdy o zdarzeniu zaczęły pisać media państwowy przewoźnik próbował tłumaczyć się ze zdarzenia.

PKP się tłumaczy

Zdaniem PKP Intercity powodem było wyniesienia doktora z pociągu było przekroczenie limitu 50 proc. zajętych miejsc, nałożonego w związku z koronawirusem, a także nieprzystosowanie wagonu do potrzeb osób niepełnosprawnych.

„Szanowny Panie, w pociągu IC 3512, którym chciał Pan odbyć przejazd z Krakowa do Wrocławia, był już osiągnięty limit 50 proc. miejsc do siedzenia, tym samym drużyna konduktorska nie mogła Panu sprzedać biletu. Limit ten obowiązuje zgodnie z przepisami prawa. Ponadto pociąg ten w swoim zestawieniu nie prowadzi wagonu dostosowanego do przewozu i potrzeb osób poruszających się na wózku. Naszym priorytetem jest zapewnienie bezpieczeństwa podróżnym. Za wszelkie niedogodności uprzejmie przepraszamy” – napisał profil PKP Intercity w komentarzu do relacji dra Bawera.

„Ja już wiele razy tak jechałem, także w czasie tej nieszczęsnej pandemii COVID-19. Np. w Warszawie i wtedy pan konduktor nie robił problemów, normalnie kupiłem bilet u niego. Dokładnie w taki sam sposób jak chciałem teraz zrobić” – odpiera tłumaczenia PKP dr Aondo-Akaa.

Przedstawiciel PKP przeprosił teologa za zaistniałą sytuację i zapowiedział wyciągnięcie konsekwencji wobec odpowiedzialnych za ten czyn. Jednak dr Aondo-Akaa rozważa podjęcie kroków prawnych.

– Rozmawiałem już w tej sprawie z mecenasami z Ordo Iuris – poinformował. Dr Aondo-Akaa dotarł do Wrocławia innym środkiem transportu.

Żona dr Aondo-Akaa – Grażyny Aondo-Akaa w reakcji na komentarz PKP odpowiedziała: „Nie przyszło Państwu do głowy, że człowiek na wózku nie jest przedmiotem, i nie można sobie go tak o wystawić z pociągu? Sprawnego człowieka też by obsługa wynosiła…? Jakkolwiek pociąg by nie był wypełniony, drużyna konduktorska NIE MA PRAWA naruszać nietykalności cielesnej pasażerów. Od takich działań, ewentualnie, jest policja. Tylko że jeśli w osobie na wózku nie widzi się człowieka, a nikomu niepotrzebny przedmiot, to właśnie tak się to kończy”.

Źródło: Media Narodowe/facebook