Tino Chrupalla, współprzewdoniczący AfD fot. PAP/EPA OMER MESSINGER
Tino Chrupalla, współprzewdoniczący AfD fot. PAP/EPA OMER MESSINGER

W Niemczech zapowiada się skandal polityczny. W środę 3 marca kilka lokalnych mediów podało, że nacjonalistyczna partia Alternatywa dla Niemiec (AfD), która ma w Bundestagu 88 posłów (na 709), zostanie poddana inwigilacji przez Urząd Ochrony Konstytucji (BfV).

Jedni wykorzystują przeciw „populistom” głosowanie korespondencyjne, inni służby specjalne. W końcu potwierdzi się znana teza, że gdyby wybory mogły coś naprawdę zmienić, to po prostu by ich zakazano…

To wszystko sześć miesięcy przed ważnymi wyborami parlamentarnymi. Chociaż decyzja ta nie została oficjalnie potwierdzona przez Federalny Urząd odpowiedzialny za wywiad wewnętrzny, który odmówił komentarza, nie została również zdementowana.

Chodzi o zezwolenie BfV na podsłuchiwanie lokalnych i federalnych polityków AfD, z wyjątkiem (na razie) samych parlamentarzystów. Chodzi także o kontrolę ich korespondencji. Wywiad może też korzystać z płatnych informatorów w celu infiltracji partii.

AfD i jej 32 000 działaczy zostaje wciągnięte na listę osób uznawanych za potencjalne zagrożenie dla niemieckiej demokracji, razem z ugrupowaniami największych ekstremistów. Na takiej liście jest już zresztą od dłuższego czasu „młodzieżówka” tej partii „Junge Alternative”.

Deputowani CDU-CSU i SPD z zadowoleniem przyjęły taką wiadomość. Tymczasem politycy AfD mówią wprost o skandalu i decyzji „czysto politycznej” skierowanej w opozycję. Ich zdaniem napuszczenie Urzędu ochrony na partię to „całkowicie nieuzasadniona decyzja” i próba wpływania na wynik wyborów.

W niektórych krajach związkowych AfD była już lupą wywiadu, np. we wschodnich landach jak Turyngia, Brandenburgia i Saksonia-Anhalt. Media od dawna spekulowały, że cała AfD zostanie wkrótce uznana za „podejrzany przypadek” i tak się stało. Urząd Ochrony Konstytucji może partię inwigilować z wykorzystaniem metod kontrwywiadowczych.

AfD wystąpiła wcześniej do sądu administracyjnego w Kolonii o zakazanie Urzędowi Ochrony Konstytucji zakwalifikowania jej jako „podejrzanej”. Powołała się między innymi na prawo partii do równego traktowania. W przypadku niekorzystnego wyroku AfD może odwołać się jeszcze do Federalnego Trybunału Konstytucyjnego.

Źródło: Der Spiegel/ Le Monde/ VA/ AFP/ DPA