To, na czym skupiamy naszą uwagę każdego dnia jest najcenniejszym zasobem w życiu. Gros z naszego czasu spędzamy w pracy bądź wypełniając zobowiązania społeczne, ale staramy się też wykorzystać pozostałe momenty na to, by aktywnie wypocząć, obejrzeć serial i posłuchać podcastu. Chwile przed snem bądź pod prysznicem pozostają jedynymi elementami dnia, kiedy pozwalamy swobodnie wędrować naszym myślomRedakcja Quartz zastanawia się: czy pęd do wykorzystania wydajności umysłu działa naprawdę pozytywnie?

Wydawałoby się, że lepiej zająć się czymś produktywnym bądź rozrywką, zamiast marnować czas na nicnierobienie. Tymczasem, jak twierdzi Loren Frank, profesor w Centre for Integrative Neuroscience na Uniwersytecie Kalifornijskim w San Francisco, „Aby nauczyć się czegoś porządnie, musisz się trochę uczyć, a potem zrobić sobie przerwę”. Prowadzone przez niego badania sugerują, że wystarczy już 5 do 15 minut przerwy, by pomóc w przyswajaniu treści.

Frank wskazuje na wyniki szkoleń edukacyjnych (a także eksperymentów, które przeprowadził na szczurach wpuszczanych do labiryntu) udowadniające, że ludzie zachowują nowe informacje najlepiej, gdy ich umysły mają czas na kodowanie konsolidację. Potrzebujemy krótkich przerw na przetrawienie nowego materiału – czy chodzi o artykuł z wiadomościami, czy też o ważny mail. Dzięki nim mózg może analizować i zapamiętać to, czego się właśnie nauczyliśmy.

„Mózg potrzebuje wolnego czasu na przetwarzanie nowych informacji i przekształcenie ich w coś bardziej stałego” – mówi Loren Frank. Jak dużo wolnego czasu? To zależy. „Wiemy, że mózg może bardzo szybko przejść do stanu przestoju, a wyniki badań sugerują, że zaledwie kilka minut wystarczy, aby pomóc w nauce” – dodaje Frank, jednak ilość czasu potrzebnego umysłowi na zbudowanie trwałej pamięci prawdopodobnie zależy też od osoby, a także od złożoności tego, czego dana osoba próbuje się nauczyć.

Eksperci twierdzą, że bezczynny czas nudy prawdopodobnie pomaga rozwijać procesy umysłowe, które są znacznie bardziej skomplikowane niż przechowywanie i odzyskiwanie pamięci. „Głębsze stany refleksyjne, w których można zrozumieć znaczenie tego, co się dzieje i połączyć je z sobą oraz zintegrować wiedzę razem w spójne narracje – tego rodzaju procesy zachodzą tylko wtedy, gdy nie koncentrujemy się na jakiejś aktywności chwilowej” – mówi Mary Helen Immordino-Yang, profesor edukacji, psychologii i neurologii na Uniwersytecie Południowej Kalifornii.

Kiedy mózg jest bombardowany nowymi bodźcami i informacjami, może mieć trudności z uformowaniem celowości i znaczenia. Za dużo bodźców w efekcie daje uczucie bezcelowości, a także z podwyższonym poziomem lęku. Tymczasem psychiczny czas bezczynności wydaje się usprawniać kreatywność i ułatwiać rozwiązywanie problemów. To w trakcie swobodnej wędrówki myśli łatwiej o efekt „Aha!” bądź „Eureka!”.

Naukowcy wskazują, że pozbawienie mózgu wolnego czasu tłumi jego zdolność do wykonania niezbędnej, nieświadomej pracy. „Wewnętrzny ciąg myśli mózgu powinien być wartością samą w sobie” – mówi Jonathan Schooler, profesor psychologii i nauk o mózgu na Uniwersytecie Kalifornijskim w Santa Barbara. „W taki sam sposób, w jaki możemy doświadczyć deficytu snu, sądzę, że możemy doświadczyć deficytu umysłowego” – dodaje naukowiec. Co najlepiej będzie promowało „produktywne” błądzenie umysłu? Przechadzki w spokojnych miejscach, mycie naczyń czy składanie prania – czynności, które mogą zajmować ciało, ale nie wymagają wiele od mózgu. Nie trzeba też skupiać się na jedynie pozytywnych myślach – chodzi o „znalezienie równowagi między byciem zajętym a obecnym, między pozytywnymi myślami a myśleniu o przeszkodach, które mogą stanąć nam na drodze” – mówi Schooler.

A jeśli perspektywa zrezygnowania z wszelkich źródeł stymulacji umysłowej na kwadrans wydaje się nad wyraz wymagająca, to znak, że właśnie tego potrzebujemy. Jak podpowiada Loren Frank, krótki, 15-minutowy spacer w ciągu dnia może diametralnie zmienić umysł, codzienność i w efekcie życie.