NAJCZĘŚCIEJ OGLĄDANE
Poland matters
1159 views
POLITYKA 2019
778 views
JACK CALEIB BEZ BLOKADY
NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE
Pfizer / BioNTech rozpoczyna eksperyment szczepień na 4000 ciężarnych kobiet ☀Autor Gabi☀
PIOTR RYBAK OCENIA SZANSE KANDYDATÓW NA POLITYKÓW
BARDZO WAŻNE: Andy Choinski "Zgadnij, co jest w szczepionkach" | Polski lektor oraz polskie napisy Cz. 1 do 3 ☀ OSTATNIE  VIDEO SZOKUJĄCE!! Autor Gabi☀
Dlaczego Prezydent, Premier, Sejm, Senat, ZUS, Urząd Skarbowy, Policja, Wojsko, służby zarejestrowane są jako firmy? ☀Autor Gabi☀
MARCIN BUSTOWSKI - JEGO PARTIA POLITYCZNA - CZYLI O CO WALCZYMY I Z KIM WALCZYMY
Mam to w d...! Tak lekarz skomentował szpitalny skandal. Chodzi o..  ☀Autor Gabi☀
!! 16.04.2020 pilne !!ZMIANY NA STRONIE !!! ODBLOKUJ TREŚCI I FILMY NA STRONIE M-FORUM -1 ROK , 90 DNI ,1 MIESIĄC ,1 TYDZIEŃ, 1 DZIEŃ-  INSTRUKCJA A.V
Policjanci przerażeni widmem odszkodowań, które mogą być zmuszeni wyrokami sądowymi wypłacić !!  ☀Autor Gabi☀

M-forum A.V Live.

TO PORTAL NA KTÓRYM CODZIENNIE ZNAJDZIESZ PONAD 100 INFORMACJI INFO NIUS W TYM MATERIAŁY CENZUROWANE LUB ZABRONIONE NA INNYCH PORTALACH POPRAWNYCH POOLITYCZNIE WESPRZYJ DOWOLNĄ KWOTĄ ROZWÓJ JEDYNEJ W POLSCE NIEZALEŻNEJ STRONY INFORMACYJNEJ przycisk Przekaż darowiznę poniżej :-) Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników. PORTAL M-FORUM DZIAŁA W TAKIEJ FORMIE NA PODSTAWIE PRZEPISÓW KONSTYTUCJI Art. 54. Zasada wolności poglądów 1. Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji. 2. Cenzura prewencyjna środków społecznego przekazu oraz koncesjonowanie prasy są zakazane. Dz.U.1997.78.483 – Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 2 kwietnia 1997 r. W JAKI SPOSÓB MOŻESZ NAM POMÓC – ZOSTAŃ AUTOREM Witam zaproszenie dla Youtuberów , Dziennikarzy , Blogerów do współpracy , sporadyczne publikowanie na stronie M-forum – p.s bardzo ważne dla twórców z Y.T , F.B . VIMEO DAILMOTION – każdorazowe wejście w wasz materiał na naszej stronie , jest zaliczane na wymienionych platformach jako pełne wejście monetyzowene i zaliczane do ruchu na waszej głównej stronie działalnosci przekłada sie to na pozyskiwanie nowych widzów na waszych kanałach i REKLAMIE !

CZERWONE
miejsce-na-reklame.

RUSKI TROLL – NACZELNYM ANTYFASZYSTOM W POLSCE Oto Przemysław Witkowski i jego poczynania.

0.00 avg. rating (0% score) - 0 votes

Jeszcze przed kilkoma laty funkcjonował w zupełnych literackich i politycznych niszach. Całkiem niedawno znalazł sobie specjalizację rezonującą wśród liberalnej opinii publicznej: (anty)faszyzm. „Bada”, „analizuje” i „opisuje” skrajną prawicę i wszystko, co za nią uzna. Opiniuje, poucza, naucza, ocenia, rozlicza, wskazuje, gdzie jest dobro, a gdzie zło oraz kto błądzi. Audytorium ma trochę spod znaku antypisowsko-liberalnej opozycji, a trochę z okolic liberalnej lewicy. Przyjrzyjmy się zatem tej postaci równie wnikliwie jak on sam lubi to robić wobec innych.

Oto Przemysław Witkowski i jego poczynania.

Kilka słów o metodach

Najpierw rzućmy okiem na metody badawcze i dziennikarskie. Bo badacz lubi chwalić się rzetelnością, a tu i ówdzie uchodzi za eksperta.

Gdy na początku roku 2017 zmarł Zygmunt Bauman, na łamach „Vice” Witkowski pożegnał go tekstem pt. „Jak wypaliłem papierosa z Zygmuntem Baumanem”. Opisał tam m.in. swoje relacje z niedawno zmarłym naukowcem. Ex-żona Witkowskiego, poetka Ilona Witkowska, stwierdziła w internecie, że były małżonek

To tylko fragment tekstu. Aby uzyskać dostęp do całości, STRONY kliknij w przycisk Kup teraz.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Dostęp do treści30.50 PLN
Anuluj

Całość można przeczytać tutaj. Warto dodać, że wspomniany w tekście Jacek Kamiński to były działacz skrajnie prawicowego Narodowego Odrodzenia Polski. Dziś można na jego wywody regularnie natrafić – co za niespodzianka – na portalu strajk.eu.

Witkowski, który w razie potrzeby wypomina innym choćby i po 20 latach jakiekolwiek niewielkie czy taktyczne formy współpracy z prawicą, wybacza to samo swoim kolegom wspaniałomyślnie już po latach zaledwie kilku. Sam zresztą ortodoksem tego typu jest od niedawna. Przy okazji psioczenia na „zmanierowaną i gnuśną” Europę i jej młodzież pisał, powołując się na Mao Tse Tunga: „Nie ma się więc co dziwić, że jak przyszło co do czego i władza razem z kapitałem zamachnęły się na wolność internetu, to musiałem paradować w jednej demonstracji z Robertem Winnickim. Przeciw ACTA stanęli wszyscy młodzi, od skrajnego prawa, po skrajne lewo, tak niewiele zostało rzeczy dla europejskiej młodzieży ważnych. Skręcić lolka, mieć gastro, pozamulać przed serialem czy filmem – to rozrywka naszego pokolenia”.

Wielką wyrozumiałość widać świetnie także wtedy, gdy Witkowski w drobiazgowych „analizach” dziejów skrajnej prawicy w III RP przemilcza współpracę sporej części skrajnej lewicy z ex-sojusznikami skrajnej prawicy. Ponad 13 lat temu opisałem, że liczni ludzie ze środowisk skrajnie lewicowych gremialnie porzucili wybrzydzanie na sojuszników faszystów i w imię kilku miraży i złotówek nagle zapałali miłością do środowiska politycznego, które do Polski zapraszało i podejmowało z honorami zastępcę Le Pena we Froncie Narodowym, zawiązywało koalicje wyborcze z Narodowym Odrodzeniem Polski oraz jednym ze swoich liderów czyniło człowieka bliskiego Radiu Maryja. Odsyłam po szczegóły do tamtego tekstu. Wśród opisanych tam inicjatyw można znaleźć wielu ówczesnych i dzisiejszych kolegów i stronników Witkowskiego. I jego wydawców.

Mój wydawca jest „antysyjonistą”

Wydawcą obu książek Witkowskiego jest oficyna Książka i Prasa (wydała je w 2017 i 2020), środowisko dość specyficzne w swej lewicowości. Kto kliknął w poprzedni link, ten miał okazję poznać m.in. jedną z prominentnych postaci tej ekipy, Zbigniewa Marcina Kowalewskiego – człowieka, który w lewicowych publikacjach bez zbytniego krytycyzmu opisywał takie organizacje, jak… ukraińska nacjonalistyczna formacja UPA czy amerykański Nation of Islam znany m.in. z szalonych teorii antysemickich. Były one wedle niego a to „narodowowyzwoleńcze”, a to pełniły ważne role w dziele politycznego uświadomienia Czarnych w USA. Kowalewski był także jednym z czołowych ideologów wspomnianego wcześniej sojuszu skrajnej lewicy z niedawnymi oficjalnymi współpracownikami skrajnej prawicy.

Ale na tym nie koniec. W publikacjach Książki i Prasy sporo miejsca zajmował „antysyjonizm”. Nie chodzi jednak po prostu o krytykę państwa Izrael i jego polityki, dość częstą w lewicowych publikacjach na całym świecie. Chodzi o tak bzdurne i odrażające wywody i generalizacje na ten temat, że trudno pojąć, co w ogóle robiły one na lewicowych łamach. Gościli tam m.in. autorzy znani ze współpracy z neofaszystami, mający na koncie wywody o „światowej konspiracji syjonistycznej” czy „micie Holocaustu”, publikowani w Polsce także przez skrajną prawicę, głoszący zupełnie odlotowe teorie spiskowe itp. Opisaliśmy to obszernie i z licznymi cytatami już w roku 2008 w tekście „Moczar – reaktywacja?” – zachęcam do jego lektury.

Nie byliśmy wszakże pierwsi – na brednie te zwracali uwagę m.in. naukowcy z Żydowskiego Instytutu Historycznego i zarazem działacze lewicy, a jako bodaj pierwszy pisał o tym Michał Bilewicz w czasopiśmie „Słowo Żydowskie”. Ten ostatni występuje dziś w audycjach radiowych razem z Witkowskim i też zwalcza faszyzm i uprzedzenia, więc wydawałoby się, że Witkowski powinien posłuchać starszego i bardziej doświadczonego kolegi, i trzymać się z dala od Książki i Prasy. No ale znowu dziwnym trafem coś „przeoczył” i znowu akurat wtedy, gdy prywatny interes (publikacja własnych książek) wszedłby w kolizję z czujnością i drobiazgowością „antyfaszystowską”, przejawianymi przy innych okazjach.

Nie tylko zresztą z tymi „antysyjonistami” trzyma się Witkowski. Jednym z bohaterów naszego tekstu z 2008 roku był Paweł Michał Bartolik. Ten z kolei propagował tezę, że Mossad był poinformowany o przygotowaniach do zamachu na World Trade Center, ale nie zapobiegł im. Był także jednym z orędowników wspomnianej współpracy skrajnej lewicy z ex-sojusznikami neofaszystów. Produkował na nieistniejącym już portalu Viva Palestyna wywody typu: „Dlatego właściwym jest całkowicie antysyjonistyczne stanowisko, uznające, że Izrael nie miał prawa powstać, gdyż jego powstania nic nie usprawiedliwia; stanowisko, które uznaje to państwo za niewarte i niegodne przerażającej ceny, jaką przyszło zapłacić regionowi i całemu światu za utrzymywanie tego rasistowskiego reżimu. /…/ gdy David Irving jest /…/ ścigany przez policje dziesiątek krajów i musi mierzyć się z pozwami sądowymi i aresztowaniami, podobni mu w swej istocie negacjoniści syjonistyczni mają co najwyżej problem z tym, że czerwony dywan, który przed nimi rozwinięto na lotnisku, był o zgrozo zakurzony”. Dzisiaj autor tych wywodów gości na facebookowym profilu Witkowskiego:

 

Antyfaszyzm na Bosaka

Od Witkowskiego nie można się doczekać elementarnej spójności nawet w antyfaszyzmie. Przez kilka lat pisze teksty na temat „zwalczania faszyzmu”. Jednym z głównych czarnych charakterów jest w nich nieodmiennie środowisko z okolic dawnego Ruchu Narodowego i inicjatyw Korwin-Mikkego, a następnie, po zjednoczeniu się tychże, Konfederacja. Chyba z połowa antyfaszystowskich wywodów Witkowskiego dotyczy tych środowisk. I co?

Przed drugą turą wyborów prezydenckich w roku 2020 redakcyjny kolega Witkowskiego z „Krytyki Politycznej”, Michał Sutowski, pisze tekst pt. „Prezydencki Paryż wart jest konfederackiej mszy”. Przekonuje w nim, że aby pokonać Dudę, jego kontrkandydat Trzaskowski musi pozyskać wyborców Krzysztofa Bosaka z pierwszej tury, że połowa z nich wedle badań sondażowych może zagłosować „właściwie” i że należy ich do tego zachęcać. Sutowski przekonuje: „Ukłon Trzaskowskiego wobec skrajnej prawicy może pozwolić mu dostawić odważnik 12 lipca i przechylić szalę na korzyść opozycji. A skutki uboczne? Długofalowe? A czy coś szczególnego Trzaskowski skrajnej prawicy obiecał? I komu konkretnie? Bądźmy szczerzy, to naprawdę nie ma nic wspólnego z zapraszaniem sami-wiecie-kogo do rządowej koalicji, żeby pogonił socjalistów i komunistów, jak to kiedyś sobie umyślili nieszczęśni niemieccy konserwatyści”. Wypowiedź ta odbija się szerokim echem w środowiskach lewicowo-postępowo-liberalnych. Takie wywody to zbyt wiele nawet dla sporej liczby osób niecierpiących PiS-u, Dudy itd., to gra zbyt cyniczna, zbyt daleko posunięta i każąca zapytać, jaki ma sens walka z „faszyzmem” pisowskim za pomocą umizgów do konfederatów.

Kto przychodzi Sutowskiemu w sukurs? Otóż Witkowski. Na swoim facebookowym profilu „wyjaśnia” ludziom, którzy wzięli na serio jego antyfaszystowskie wywody o Konfederacji, że tekst Sutowskiego to nic zdrożnego, „zwykła realpolitik”:

Znów pojawia się pytanie, o co chodzi i czy przypadkiem nie o to, że Witkowski zarabia w „Krytyce Politycznej”, a Sutowski jest tam jednych z decydentów redakcyjnych.

W bardzo podobnym czasie Witkowski natomiast gromko potępia. Kogo? Osobę lub ludzi, którzy w Toruniu napisali na kampanijnej furgonetce Bosaka słowo „faszysta”. Witkowski uznał ich/jego za „durnia i sojusznika Konfederacji”:

Brzmi logicznie: Sutowski wzywający do umizgów do elektoratu Konfederacji nie jest jej sojusznikiem, jest to realpolityka, za to ludzie atakujący Bosaka w imię konsekwentnego antyfaszyzmu – są sojusznikami Konfederacji…

Gdy w październiku 2020 kłopoty z wymiarem sprawiedliwości ma Roman Giertych, a część środowisk postępowych reaguje krytycznie na branie go w obronę przez liberalny mainstream, Witkowski zabiera głos. Przyznaje, że Giertych ma ciemne karty w życiorysie, ale zasługuje na „uczciwy proces”. Taki to antyfaszyzm, bardzo czujny na cierpienia ex-lidera skrajnej prawicy, zapewne zupełnie bez związku z jego mocną pozycją w obozie obecnych „demokratów”. Bardzo wiele troski wkłada antyfaszysta w losy obecnych i dawnych skrajnych prawicowców. Oczywiście tylko wybranych. W innych przypadkach za byle bzdurkę jest gotów rozliczać 20 lat wstecz lub przekonywać, że należy wobec takich środowisk trzymać się ortodoksyjnie na ogromny dystans.

We wspomnianym wpisie o ataku na furgonetkę Bosaka, stwierdza Witkowski: „Służby dostają teraz znów pretekst do jeszcze większej inwigilacji lewicy pod pretekstem zagrożenia terrorystycznego i rozwijanie tam siatki agenturalnej”. Chciałoby się zapytać: i kto to mówi? Bowiem to właśnie Witkowski przyznał się do współpracy ze spec-służbami.

Przemysław Wallenrod

11 listopada 2020 Witkowski wprost przyznał się, że należy do „grup eksperckich” współpracujących m.in. z Policją i Agencją Bezpieczeństwa Wewnętrznego oraz deklarował chęć dalszej współpracy. Jego wpis facebookowy, pierwotnie publiczny, szybko przestał takim być, ale oto on:

Wcześniej Witkowski chwalił się szkoleniami dla Policji, wspominając przy tym, że interesuje się także „ekstremistami lewicowymi”. Bardzo ciekawe oświadczenie jak na kogoś, kto miał sporo kontaktów w środowiskach radykalnej lewicy.

Współpracę z ABW można oceniać różnie, ale w tym przypadku istotny jest kontekst. Otóż jest to współpraca za rządów PiS. Tymczasem gdyby na serio potraktować wywody Witkowskiego, należałoby uznać, że jakakolwiek współpraca z instytucjami podlegającymi temu rządowi to niespotykana hańba. Regularnie dowiadujemy się z facebookowych wywodów Witkowskiego, że PiS jest fatalny, PiS jest ohydny, PiS odpowiada za wiele strasznych rzeczy. A przecież ABW podlega bezpośrednio premierowi RP. Poczytajmy zatem tylko kilka wybranych spośród wielu podobnych opinii Witkowskiego o tym rządzie i jego okolicach politycznych:

Nie przeszkadza to Witkowskiemu we współpracy z ABW i z policją za rządów PiS. Oczywiście nie przeszkadzało mu też, o czym czytamy w jego oficjalnych biogramach, pobieranie stypendium Ministra Edukacji Narodowej i Sportu w roku 2006, czyli za rządów PiS.

Taka deklaratywna ortodoksja i doskonałość, a tyle od niej odstępstw, przeoczeń, niezauważeń, co za przypadek. Swoją drogą czy Polska to nie jest wspaniały kraj, skoro, jak możemy przeczytać w wywodach Witkowskiego, tyle tu wpływów prawicy, skrajnej prawicy, „faszyzowania”, bezwzględnie rządzi PiS itd., a jednocześnie jak gdyby nigdy nic prominentny antyfaszysta i gromki krytyk PiS-u współpracuje z instytucją bezpośrednio podległą premierowi z PiS.

Antyfaszystowskie teorie spiskowe

Wywody Witkowskiego to wizja niemal wszechobecnego faszyzmu. Terminów typu „faszyzm”, „neofaszyzm”, „postfaszyzm”, „skrajna prawica”, „volkizm” – używa pod adresem mnóstwa osób i środowisk, w tym i takich, które wywodzą się z lewicy czy mają od niego sporo dłuższy staż nieprawicowy. Wystarczy okazjonalna współpraca z prawicą czy wzmianka, że w wybranej dziedzinie – choćby polityce społecznej – PiS wypada lepiej od PO, żeby już być na cenzurowanym u „badacza”, przy czym „badacz” potrafi „przeoczyć” całą niepasującą mu do tej tezy część aktywności danej osoby czy środowiska. Wszystko się u niego łączy, przenika, „kolaboruje”, byle drobiazg wystarczy, aby zostać uznanym częścią „siatki” (krypto)faszystowskiej, w dodatku raz na zawsze. Oczywiście jest to dość zrozumiałe: jeśli chce się robić karierę na antyfaszyzmie, to należy faszyzm odkrywać wszędzie. Pisanie w kółko tekstów o Braunie i Korwinie może na dłuższą metę zanudzić odbiorców. Ale Witkowski ma w ogóle zamiłowanie do teorii spiskowych.

Możemy na jego facebookowym profilu przeczytać np. aprobatę dla wywodów, że ABW (ta sama, z którą Witkowski współpracuje) w głośnej przed laty sprawie zmusiła niejakiego Brunona Kwietnia, ex-działacza Narodowego Odrodzenia Polski, do planowania zamachu na budynek parlamentu za rządów PO:

W tych wywodach wtóruje mu zresztą wspomniany Wybieralski, „bohater” akcji Me too, któremu Witkowski te wywody lajkuje:

 

Witkowski powtarza tu wywody skrajnej prawicy, która przed laty, po aresztowaniu Kwietnia, ale także później uważała to za prowokację służb i próbę oczernienia środowisk prawicowych. Macierzysta organizacja Kwietnia, NOP, tak napisała po jego śmierci: „Operację przeciwko Kwietniowi, rozpoczętą w roku 2011, od początku inspirowała ABW, poprzez swoich działających pod przykrywka agentów próbując zmusić go wszelkimi sposobami (grożono śmiercią nawet jego najbliższym) do opracowania planów zamachu. Powód był prosty. W tym czasie bowiem krajowe służby specjalne gorączkowo szukały uzasadnienia dla korzystnych dla siebie zmian prawnych, zwiększających ich kompetencje i umożliwiających mocniejsze oplecenie Polski kontrolą bezpieki. Potrzebny był publiczny symbol uzasadniający te zmiany. Padło na Brunona Kwietnia”.

Wedle Witkowskiego spisków jest więcej. Nie tylko Brunon K. ma tajemnicze problemy i umiera w niejasnych okolicznościach. Podobnie dzieje się wedle Witkowskiego z Dawidem „Cyganem” Kosteckim:

Niezależnie od tego, jakie były faktyczne losy Kwietnia czy Kosteckiego oraz ich przyczyny, trudno zrozumieć, czemu ktoś podejrzewający ABW o tak perfidny i podły spisek, nie widzi niczego złego we współpracy z tą samą ABW. I dlaczego człowiek tak krytyczny wobec poczynań rządu współpracuje ze spec-służbami odpowiedzialnymi za ponoć tak straszne rzeczy oraz podległymi premierowi rządu podobno tak koszmarnego.

Co wolno antifa-wojewodzie…

Wszędzie tropi „odchylenie prawicowe”, „kryptofaszyzm”, „przymilanie się” do PiS-u i inne myślozbrodnie, potępia niemal każde odstępstwo od liberalno-mainstreamowego wzorca. Na jego profilu facebookowym notorycznie odbywają się połajanki pod adresem wszelkich takich „heretyków”, np. Rafała Wosia. Co innego sam Witkowski, jemu wolno.

Weźmy fragment o Unii Europejskiej z jednego z tekstów Witkowskiego sprzed kilku lat: „Paradoksalnie na więcej niż polską lewicę krytyki wobec wolnego rynku, Unii Europejskiej czy współczesnego kapitalizmu stać obecnie nacjonalistów. Pod bannerem przedstawiającym »grabarzy Polski« (Jaruzelski, Wałęsa, Balcerowicz, Kwaśniewski, Rostowski, Tusk) sam mógłbym się podpisać. Lewica ciągle boi się być naprawdę krytyczna, boi się problematyzować sfery kapitalistycznych niesprawiedliwości, jakby ciągle tłumaczyła się ze swojego istnienia, ze swojego niesowieckiego charakteru, swojej europejskości, i np. krytyka UE z jej perspektywy, poza mikrogrupą skrajnej lewicy, w zasadzie nie zachodzi. A przecież liberalny charakter tej instytucji zasługuje na krytykę absolutnie – jako skrajnie kapitalistyczna wspólnota oparta przede wszystkim na biznesie i handlu, gdzie inne tematy (gender, walka z rozwarstwieniem, prawa pracownicze, standardy demokratycznych procedur) są jakby poboczną działania tej korporacji, zmienną w czasie, na niezmiennej wolnorynkowej podstawie”.

Albo o disco polo. Po tym, jak politycy i włodarze telewizji publicznej za rządów PiS zaczęli flirtować z częścią wykonawców disco polo, na facebookowym profilu Witkowskiego można znaleźć wywody jego i jego znajomków o tym, jakie to cyniczne, jaka to ludomania, jakie obniżanie standardów itd. Znowu zatem zacytujmy Witkowskiego sprzed kilku lat: „Wprowadzona przez elity hierarchia i porządek ma między innymi na celu łatwą identyfikację, z jakiej grupy społecznej pochodzimy i napiętnowanie słuchaczy o innym, w tym kontinuum, gorszym guście. Guście, który zamiast na kontemplację porządku i harmonii, zamiast zabaw kodami i nawiązaniami ma na celu ukazanie samego nagiego życia: taniec, radość, smutek, miłość i frywolność. Zdjęcie odium z disco polo to zdjęcie odium z klasy plebejskiej; ludu, nie plebsu; to odrzucenie oceny na rzecz badania, pogardy na rzecz wysłuchania, tańca na sali balowej na rzecz wiejskiego wesela. Disco polo to tylko jedna ze ścieżek powstawania nowej muzyki ludowej, o ile taka muzyka może jeszcze powstać, nie będąc tanią podróbką dawnej, protezą. Innymi jej odnogami są płyty Kayah i Goran Bregovića czy popularność Brathanków i braci Golców, choć przecież w ich wypadku mamy do czynienia ze spreparowanym dla współczesnego słuchacza surogatem, nie z żywą kulturą. Zdecydowanie inne jest kreowane oddolnie disco polo, którego fenomen trwa, nie dość, że przy obojętności elit, wytwórni i tzw. opinii publicznej, ale w rzeczy samej jej naprzeciw. Romantyczna rewolucja, która chwilowo wyniosła ludowość na piedestał, musiała być równie szokująca dla ówczesnego establishmentu, jak dziś kilkugodzinna sesja z Disco Polo Live. Niesmak dzisiejszych elit, gdy zmuszone są odnieść się do disco polo, przypomina niesmak klasycystów skonfrontowanych z twórczością romantyków – gdzie inspiracje muzyką ludową były »grzeszne« i »pozbawione dobrego gustu i smaku«, a przemawiać miały instynkt i czucie, zaś sama twórczość nie wymagała od odbiorcy rozległej wiedzy, ale rozwiniętej sfery uczuć. […] Do jakiejkolwiek oceny tej muzyki konieczne jest wyrwanie się na chwilę z narracji »disco polo to kuriozum i żenada« (pod względem ilości kodów, prymitywizmu, wulgarności). Spojrzenie na ten styl jako na twórczość artystyczną to szansa na zrozumienie jego fenomenu. Trzeba wyrwać się z zaklętego kręgu klasistowskiego oraz podszytych wstydem i Selbsthasse potępienia i wzgardy, bo z powyższej wzgardy pozostaje tylko pozycjonowanie tych »partaczy« z założenia skazanych na bycie rozrywką dla »ciemnego ludu«, a nie realizacją szczerej potrzeby kontaktu z muzyką. […] Może warto pogodzić się z Bayer Full i Shazzą, bo to esencja współczesnej polskości – trochę przaśnej, trochę wulgarnej, trochę nieudolnie kopiującej Zachód, ale mimo wszystko to prawda o nasze epoce i jako taka wymaga co najmniej wnikliwego spojrzenia, jeśli nie stać nas na okazanie szacunku. […] Wyklęcie disco polo jako muzyki obciachowej to tylko jeden z wielu wymiarów patologizacji klasy ludowej. Wszystko, co wiąże się z tą grupą, było wulgarne, obciachowe, prymitywne, a biedni w tej narracji to nie tylko grupa roszczeniowa, której realizacja żądań może zagrozić istnieniu wypłacalnego państwa, ale także grupa, której kulturalne potrzeby i gusta mogą zagrozić sztuce wysokiej, jako prymitywne i obniżające standardy. Zamiast traktować disco polo jako to, czym rzeczywiście jest – czyli jako wesołą muzykę do tańca, picia wódki i zabawy na weselu, traktowano ją jak trąd, który dotyka polską muzykę, a słuchających tego gatunku jak zadżumionych, których najlepiej zepchnąć do getta. […] Ten gatunek muzyczny jest dzieckiem swojej epoki, swoich czasów, a Toples, Milano, Boys czy Tomasz Niecik są głosem małych miast i miasteczek, prowincji; prawdziwym. Niezależnie od tego, jak bardzo byśmy chcieli być zachodnioeuropejscy, to tu jest właśnie Polska”.

Aż chciałoby się powiedzieć, że Jacek Kurski byłby zachwycony tymi wywodami. Ale lepiej zapytać, czemu Witkowski porzucił dawne poglądy. Oczywiście tylko krowa nie zmienia zdania i tak dalej, ale tutaj wiele wskazuje, iż dzieje się tak dlatego, ponieważ inne są mody i orientacje w kręgu jego dzisiejszych odbiorców i płatników jego honorariów, więc i trajektoria tych zmian jest dość przewidywalna. Jeszcze ktoś oskarżyłby Witkowskiego za powyższe cytaty o „pisowskość”, „ludomanię”, „populizm” itp. Tak jak Witkowski oskarża bardzo chętnie i bez żadnego umiaru.

Bardzo swój człowiek

Wydawałoby się, że coś takiego powinno być łatwe do zauważenia, tym bardziej że część tych postaw to sprawy znane publicznie lub znane określonym środowiskom. Tymczasem nic z tego. Witkowski jest zatrudniony na Uniwersytecie Wrocławskim oraz w prywatnej uczelni Collegium Civitas, od niedawna wykłada także na Uniwersytecie Warszawskim. Stale współpracuje m.in. z „Krytyką Polityczną”, oko.press, od niedawna pisuje do tygodnika „Polityka”, jest zapraszany do dyskusji w Onecie czy TVN-ie. Wśród jego znajomych można znaleźć liczne osoby z polskiej elity kulturalnej i naukowej.

W świetle powyższego tekstu już nie będą mogli powiedzieć, że nie wiedzieli, z kim i czym mają do czynienia.

Remigiusz Okraska

 

Moi rozmówcy w tekście pozostali anonimowi, natomiast większość ich wypowiedzi w sprawach nieznanych szerszej publiczności ma postać pisemnych relacji pod nazwiskiem, a ich kopie zostały sporządzone i zdeponowane u prawnika współpracującego z naszą redakcją.

0.00 avg. rating (0% score) - 0 votes
miejsce-na-reklame.
CZERWONE

Wyraź swoją opinię ! TO WAŻNE !!

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: