Google. Obrazek ilustracyjny. Źródło: pixabay
Google. Obrazek ilustracyjny. Źródło: pixabay

Wyszukiwarka internetowa Google zakazała wszelkich ogłoszeń usług ślusarskich pojawiających się w wynikach wyszukiwania w Belgii, Holandii, Niemczech i Szwecji, ponieważ, jak uważa, większość z nich pochodzi od „nieuczciwych rzemieślników”.

„W lutym 2021 r. zaktualizowaliśmy zasady Google Ads dotyczące Usług lokalnych, aby doprecyzować, że reklamy usług ślusarskich nie mogą być wyświetlane w Niemczech, Szwecji, Belgii i Holandii. Naruszenie tych zasad nie spowoduje natychmiastowego zawieszenia konta bez wcześniejszego ostrzeżenia. Ostrzeżenie zostanie wysłane co najmniej 7 dni przed zawieszeniem konta” – czytamy w oświadczeniu firmy.

Google tłumaczy, że większość, jeśli nie wszystkie, reklamy pojawiające się w wynikach wyszukiwania pochodzą od niewiarygodnych lub nawet nieuczciwych ślusarzy, którzy wykorzystują potrzebujących – na przykład kogoś, kto się zatrzasnął w domu, albo przed mieszkaniem – i naliczają wygórowane opłaty za najprostsze usługi.

Czyli teraz to Google, a nie klienci i odpowiednie organy państwowe, będzie decydował kto jest uczciwy, kto jest rzetelny, a kto partacz i złodziej…

„Zakaz dotyczy właśnie tych czterech krajów, ponieważ problem wydaje się być tam szczególnie dotkliwy” – informuje w piętek portal internetowy „The Brussels Times” powołując się na rzecznika Google.

Decyzja korporacji wywołała niezadowolenie Evy De Bleeker, sekretarz stanu w belgijskim ministerstwie sprawiedliwości, odpowiedzialnej za ochronę praw konsumentów.

„W tej chwili wszystkie reklamy są zakazane. Zarówno nieuczciwych ślusarzy, jak i tych godnych zaufania” – ubolewała polityk w piątek na antenie flamandzkiego radia VRT. De Bleeker poinformowała, że jej resort przygotowuje ze zrzeszeniami rzemieślniczymi ślusarzy system certyfikacji, który przywróciłby im prawo do reklamowania się.

Najpierw zabrali się za wycinanie niezależnych portali, teraz czas na rzemieślników. Nasz portal nczas.com od ponad roku jest całkowicie wyeliminowany z googlowej dystrybucji treści Google Discover.

Taki sam los spotkał wiele prawicowych portali na całym świecie. To Google czy Facebook decydują o tym co masz zobaczyć a nie Ty. Pamiętaj o tym instalując kolejną aplikację od tych wrogów wolności słowa.

Źródło: PAP