2021-02-05

nauczyciele przebadani na koronawirusa
Autor: Pixabay/Alexandra_Koch/ilustracyjne

Część nauczycieli obawia się szczepionki AstraZeneci, która ma być im podawana. Mówi się, że ma niższą skuteczność i może być mniej bezpieczna, bo można ją podawać tylko osobom w młodszym wieku. Czy rzeczywiście są powody do obaw? – Apeluję: bez nerwów, bez obaw. Można się zaszczepić tą szczepionką, ona jest i bezpieczna i skuteczna – mówi w programie „Super Raport” prezes Warszawskich Lekarzy Rodzinnych, dr Michał Sutkowski. – Dyskusja jest bardzo burzliwa, ale to jest burza w szklance wody – dodaje.

Kamila Biedrzycka: Część nauczycieli obawia się szczepionki AstraZeneci, która ma być im podawana. Słusznie?

dr Michał Sutkowski: Apeluję: bez nerwów, bez obaw. Można się zaszczepić tą szczepionką, ona jest i bezpieczna i skuteczna. Była opracowywana na podstawie badań w młodszych grupach wiekowych, dlatego jest stosowana dla osób do 55-65 roku życia. Nie ma w tym nic dziwnego, zastanawiającego ani szokującego. Dyskusja jest bardzo burzliwa, ale to jest burza w szklance wody.

– A argument o niższej skuteczności tej szczepionki?

– Ona daje odporność na poziomie 75-76 proc. po pierwszej dawce, po trzech tygodniach. Im ktoś jest młodszy i zdrowszy, tym ta odporność po podaniu szczepionki jest wyższa. To naturalne. Liczy się tu PESEL i odpowiedź układu immunologicznego, która w pewnym wieku nie jest już tak reaktywna.

– Czy pana nadzieję budzi także rosyjska szczepionka Sputnik? Podobno ma wysoką skuteczność i znacznie prostsze warunki przechowywania niż np. szczepionki Phizera.

– Ta szczepionka jest tańsza i stosowana już w wielu państwach, nie tylko w Rosji. Ale na terenie Unii Europejskiej musimy mieć zgodę Europejskiej Agencji Leków. Ja wierzę fachowcom, którzy dopuszczają leki do obrotu. Na pewno dołożą wszelkich starań żeby tę szczepionkę zbadać. Jestem tutaj umiarkowanym pesymistą, bo na razie nie mamy tych badań, wiemy tylko jakoby ta szczepionka miała wysoką skuteczność. Ale nie deprecjonuję jej do końca. Jeśli przejdzie rygorystyczne procedury, to na pewno będzie zatwierdzona i stosowana także w Unii.

– Na jakim etapie epidemii tak naprawdę jesteśmy? Pytam pana jako lekarza, bo minister zdrowia w ostatnim czasie zmieniał zdanie w tej sprawie kilkakrotnie.

– Sytuacja jest w dalszym ciągu bardzo poważna. Jest mniej zachorowań, mniej infekcji – choć akurat dziś mam w przychodni zatrzęsienie pacjentów covidowych. Więc różnie to bywa. Pacjenci zgłaszają się późno, stąd ogromna liczba zgonów. Liczba zakażeń jest nadal stosunkowo duża, pojawiają się nowe mutacje, plusem jest to, że mamy już szczepionkę. Idziemy ku dobremu, natomiast musimy pamiętać, że wirus ma się jeszcze niestety doskonale: atakuje, zabija i niszczy nasz organizm. Jesteśmy w nieco lepszej, ale nadal trudnej sytuacji. To nie jest moment, żeby można było odtrąbić sukces.

– I raczej nie odtrąbimy go w tym roku?

– Każda liczba nowo zaszczepionych osób będzie nas przybliżała do tego momentu. Pamiętajmy o tym. Jeżeli będziemy szczepić, a przy dobrych dostawach możemy szczepić nawet 2,5-3 mln Polaków miesięcznie, to jesteśmy w stanie zdecydowanie poprawić sytuację do końca lata. Wtedy jesienią i zimą będzie znacznie lepiej. Mam nadzieję, że tak będzie.

se.pl