Na pierwszym planie minister zdrowia, Łukasz Szumowski. Foto: PAP
Na pierwszym planie były minister zdrowia, Łukasz Szumowski. Foto: PAP

Wraca głośna sprawa zakupu respiratorów od byłego handlarza bronią. Jak donosi Wirtualna Polska właściciel lubelskiej firmy E&K, Andrzej Izdebski, od którego kierowany przez Łukasza Szumowskiego resort zdrowia zakupił respiratory-widmo, posiadał inne biznesy, które przynosiły straty.

Z Krajowego Rejestru Sądowego wynika, że lubelska firma E&K ujawniła sprawozdanie finansowe za rok 2019. Do złożenia rozliczenia właściciela firmy przymusił dopiero Sąd Rejonowy Lublin-Wschód z siedzibą w Świdniku. Jak wynika z dokumentu, firma byłego handlarza bronią zakończyła rok 2019 z sumą bilansową 5 182 804 zł. Zysk wyniósł jednak tylko 94 tys. zł. Ale to i tak więcej niż rok wcześniej – w 2018 roku E&K zanotowała ponad 208 tys. zł na minusie.

Nie jest to jedyny biznes Andrzeja Izdebskiego. Były handlarz bronią jest także prezesem zarządu i właścicielem większości udziałów o wartości 970 tys. zł w firmie Unimesko. Ponadto portal oko.press ustalił, że w 2011 roku spółka miała dostarczyć trotyl dla kontrolowanych przez państwo Zakładów Chemicznych Nitro-Chem. Pod naciskiem Izdebskiego Nitro-Chem miał zapłacić z góry za 3,5 tys. ton materiału wybuchowego. Ostatecznie jednak Unimesko dostarczyło tylko 20 proc. zamówienia. Pieniądze za niedostarczony towar – 1,25 mln dolarów – miały zniknąć. Sprawą zajęła się Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, jednak nie wiadomo, z jakim skutkiem.

Podobieństw do E&K jest więcej. Na koniec 2019 roku Unimesko rozliczyło bowiem swoją działalność na przeszło 27 tys. zł na minusie. Rok wcześniej – w 2018 roku – było to ponad 114 tys. zł na minusie.

Umowa resortu Szumowskiego z E&K

Resort zdrowia umowę ze spółką E&K zawarł w kwietniu 2020 roku, a więc jeszcze za czasów zmęczonego ministra Łukasza Szumowskiego. Zamówienie na 1241 respiratorów opiewało na kwotę 44 mln euro. W trybie nadzwyczajnym ministerstwo wpłaciło firmie Andrzeja Izdebskiego 35 mln euro zaliczki. Do tej pory do Polski dotarło 200 respiratorów o wartości 9 mln euro. 50 z nich było niezgodnych z ustaleniami.

W związku z niedotrzymaniem terminów dostaw resort odstąpił od pozostałej części umowy. Ministerstwo zażądało także zwrotu pozostałych wpłaconych środków wraz z odsetkami i karami umownymi.

W połowie sierpnia resort zawarł z firmą E&K porozumienie. Przewidywało ono zwrot pieniędzy do 31 października. Dwa miesiące po terminie ministerstwo wciąż nie odzyskało środków. Resort uzyskał jednak dwa nakazy zapłaty – pierwsze orzeczenie w tej sprawie zapadło 16 listopada. Sąd nakazał w nim firmie byłego handlarza bronią zapłacenie 12 mln euro wraz z odsetkami i naliczonymi od 15 sierpnia w terminie dwóch tygodni od doręczenia nakazu. Ponadto zasądził od E&K 7,2 tys. zł z tytułu kosztów sądowych oraz 50 tys. zł z tytułu brakującej opłaty od pozwu.

W grudniu 2020 roku Ministerstwo Zdrowia w szczerych prostych słowach przyznało, że „odzyskana” kwota z tytułu nałożonych kar umownych wyniosła dokładnie 0 euro. Jednocześnie kwota, jaka wpłynęła do resortu z tytułu niezwróconych przedpłat od firmy E&K Sp. z.o.o., wyniosła 14 231 200 euro.

 

„Służby specjalne nie dostrzegały przeciwwskazań”

Głos w sprawie respiratorów-widmo od handlarza bronią zabrał w piątek – jako wicepremier i przewodniczący Komitetu ds. Bezpieczeństwa Narodowego i Spraw Obronnych – Jarosław Kaczyński.

„Oświadczam, że po zapoznaniu się ze sprawą zakupu respiratorów w kwietniu 2020 r., mogę stwierdzić, iż decyzja o skorzystaniu z firmy E&K została podjęta w oparciu o informacje przekazane przez służby specjalne, które nie dostrzegały przeciwwskazań do podjęcia takiej współpracy” – napisał w oświadczeniu.

„Należy podkreślić, że służby specjalne w związku z występującymi trudnościami, w tym niepełną realizacją zamówienia przez kontrahenta, podjęły również działania wyjaśniające ex post, które nie wykazały po stronie Ministerstwa Zdrowia żadnych przesłanek wskazujących na możliwość nadużyć, działań korupcyjnych lub innych czynów zabronionych przy zakupie respiratorów” – dodał Kaczyński.

Z zakupu tłumaczył się także były już wiceminister zdrowia Janusz Cieszyński. To on, w imieniu resortu, podpisał umowę na respiratory. – Nikt nie przyprowadzał tego człowieka do ministerstwa. Przesłał ofertę podobnie jak setki innych podmiotów. Te oferty były oceniane z udziałem CBA i stąd taki wybór – poinformował.

Zdaniem Cieszyńskiego bezpodstawne są też zarzuty, jakoby firma E&K nie prowadziła wcześniej żadnych transakcji dotyczących sprzętu medycznego. – To jest firma, która w ubiegłym roku uczestniczyła w transakcjach ze sprzętem medycznym i takimi informacjami wtedy dysponowaliśmy – przekonywał w Polsat News. – W momencie podpisania umowy mieliśmy informacje, że ta firma uczestniczyła w transakcjach ze sprzętem medycznym na potrzeby walki z COVID-19 – dodał.

Jednak wszelkie pytania o szczegóły, były zastępca Szumowskiego zbył. – O szczegóły proszę pytać o przedstawicieli firmy E&K – powiedział.

Z wyliczeń resortu zdrowia wynika, że Izdebski ma oddać ponad 70 mln zł. Według szefa tego resortu Adama Niedzielskiego, połowę tej kwoty miał zająć komornik.

Źródła: wp.pl/nczas.com