Jakub Kulesza, szef koła poselskiego Konfederacja. Foto: PAP/Leszek Szymański
Jakub Kulesza, szef koła poselskiego Konfederacja. Foto: PAP/Leszek Szymański

O planach Konfederacji na najbliższe tygodnie, o wsparciu przedsiębiorców otwierających biznesy mimo zakazu ze strony władzy, o chaosie w polityce – z przewodniczącym koła poselskiego Konfederacji, Jakubem Kuleszą rozmawia Rafał Pazio.

Rafał Pazio: Jak posłowie i liderzy Konfederacji podchodzą do lekko wzrastających wyników sondaży, jak je interpretujecie, jakie wyciągacie wnioski

Jakub Kulesza: Nasze plany wewnętrzne z uwagi na dynamikę zdarzeń zeszły na dalszy plan. O wiele ważniejszym zadaniem niż realizacja planów strategicznych jest reagowanie na to, co się dzieje, co robi rząd, czyli na zamykanie gospodarki. Wszystkie działania w Konfederacji są skupione na tym, by uchronić, obronić przedsiębiorców, pracowników, klientów przed tym, co robi rząd.

Mamy oczywiście cykliczne spotkania strategiczne i programowe, na których omawiamy różne obszary, które chcielibyśmy reformować, ale obecnie wszyscy posłowie, także nasze struktury partii, kluby Konfederacji nastawione są na to, by doprowadzić do otworzenia gospodarki i wyjścia z lockdownu. W tym celu podjęto wiele inicjatyw. Sławomir Mentzen z Kongresem Polskiego Biznesu uruchomił zrzutkę na pomoc prawną dla przedsiębiorców. Byliśmy na konferencji w Zakopanem, poświęconej wsparciu veta góralskiego czy veta ogólnopolskiego przedsiębiorców. Nasi posłowie starają się być obecni tam, gdzie przedsiębiorcy decydują się na otworzenie swoich firm, by wesprzeć ich w relacjach z organami kontrolującymi. To jest nasz najważniejszy plan, który wysuwa się przed szereg. W zasadzie temu poświęcamy najwięcej uwagi.

Ale jak interpretujecie poziom poparcia w sondażach? Czy wzrost to efekt reakcji na bieżące wydarzenia, czy efekt jakichś innych działań, które podtrzymują wynik sondażowy

Przede wszystkim w polityce pojawia się wiele czynników zewnętrznych, na które nie zawsze ma się wpływ. Czasami można je przewidzieć, czasem można pewne efekty zniwelować, czasem trzeba zaakceptować. Staramy się przewidywać pewne wydarzenia, które mogą wpływać na poparcie Konfederacji, nawet w sytuacji, w której, jak wiemy, Konfederacja nie zmienia poglądów.

Pewne tematy stają się ważniejsze, bo zostają narzucone przez ugrupowanie, które ma rzeczywisty wpływ na to, co dzieje się w Polsce, czyli ugrupowanie rządzące. My nie patrzymy na poszczególne sondaże, ponieważ nawet te zamówione przez nas mogą być związane z dużym błędem, zniekształceniem, związanym z doborem próby, źle zadanymi pytaniami. Zwłaszcza przy mniejszych ugrupowaniach te różnice i odchylenia mogą być jeszcze większe. Dlatego też staramy się bazować na średnich sondaży, np. średnich miesięcznych czy porównywaniu sondaży przeprowadzonych daną metodą i patrzenie na trend, a nie na same wartości.

Co wynika z tej średniej?

Trend jest zgodny z naszą analizą. Mianowicie po wydarzeniach w październiku mieliśmy spadek, a teraz mamy odbicie do wartości z początku października.

O które wydarzenie z października chodzi?

O strajk kobiet. Bez wątpienia był kluczowy. Ale z miesiąca na miesiąc ta pula tematów się zmienia. O ile w październiku tamte tematy były dla części społeczeństwa najważniejsze, to teraz hierarcha tematów trochę się zmieniła (rozmowa została przeprowadzona przed opublikowaniem wyroku ws. aborcji przez Trybunał Konstytucyjny – red.).

Każdy strateg planuje na kilka ruchów do przodu. Jakie są zamiary Konfederacji na kilka tygodni do przodu? Czego można się spodziewać na koniec zimy i początek wiosny?

Nie jestem przekonany, że wszystkie ugrupowania myślą w strategiczny sposób. Bardzo często różne działania, które są efektem niekompetencji, błędów, porażek, różni analitycy, publicyści starają się wytłumaczyć geniuszem tego czy innego strata politycznego. Prawda jest taka, że w polityce jest dużo chaosu.

Oczywiście Konfederacja ma odpowiednią komórkę do analizy strategicznej tego, co się w Polsce dzieje, czym powinniśmy się zajmować. Analizujemy sytuacje, nawet na dłużej niż na najbliższe miesiące. Analizujemy, co będzie się działo przy kolejnych wyborach czy w następnej kadencji z perspektywy rozwoju sytuacji na świecie, ale także w Polsce. To nie znaczy, że o wszystkich naszych przemyśleniach będziemy od razu informować.

Informujemy o naszych bieżących działaniach. Dziś największa aktywność związana jest z lockdownem. Jeżeli stanie się luźniej, będziemy mogli poinformować o wydarzeniach związanych z działaniami w terenie, które teraz ze względu na ograniczenia rządu były rzadsze.

Skoro wiadomo, co daje Konfederacji wzrost, to proszę przedstawić jakiś jeden pomysł, niekoniecznie ujawniając szersze plany. Na jaką aktywność powinni się nastawić ludzie, którzy chcą wspierać Konfederację?

Każdy obszar w działaniach jest warty uwagi, ale mocno zaniedbana jest działalność w terenie, możliwość organizowania spotkań, eventów, happeningów, także większych wydarzeń typu konwencje, zbieranie podpisów. To zostało mocno ograniczone. Takimi działaniami będziemy się starali ten okres po pandemii, być może już wkrótce, na wiosnę wypełnić. O szczegółach nie chcę informować, bo o takich akcjach trzeba informować po decyzji o ich rozpoczęciu. Sytuacja jest dynamiczna. Plany są planami, ale dobrze, kiedy przechodzą w fazę realizacji.

Jest dużo akcji, których celem jest odblokowanie gospodarki. Czy wskutek takich działań jak na przykład „Góralskie Veto” rząd cofnie zakazy?

Gdybym nie widział takiej szansy, nie namawiałbym wprost do tego obywatelskiego nieposłuszeństwa, a tak naprawdę do działania zgodnego z prawem, bo te obostrzenia, rozporządzenia są bezprawne, o czym już orzekają sądy w całej Polsce. Już widać, że rząd w obawie, iż pojawi się punkt przełamania i przedsiębiorcy zdecydują się masowo nie przestrzegać tych bezprawnych ograniczeń, będzie zmuszony ustąpić. Być może coś obieca i te ograniczenia będą zniesione wcześniej.

Natomiast w żadne obietnice rządu nikt już nie powinien wierzyć. Obiecywali, pokazywali grafiki, że przy tylu zachorowaniach przejdziemy z czarnej do fioletowej, z fioletowej do czerwonej i wreszcie do żółtej strefy. Obecnie jesteśmy w strefie żółtej, ale nadal pozostajemy w czarnej. Rząd łamie wszystkie obietnice. Miały być obostrzenia do 17 stycznia, teraz mówią, że do kwietnia. W kwietniu powiedzą, że do czerwca. To się nigdy nie skończy, jeżeli obywatele nie powiedzą „dosyć”.

rozmawiał Rafał Pazio

nczas