5 września 2017 roku Michał Dworczyk zamieścił w sieci wpis, w którym napisał „O 14.50 w obecności Antoniego Macierewicza podpisana zostanie umowa zakupu 53t tysięcy MSBS! Świetna 100%polska broń dla Wojska Polskiego. Kontrakt blisko 0,5mld”.

Czy Dworczyk wiedział, że broń może być wadliwa i być niebezpieczna dla żołnierzy? Jakie było jego rzeczywiste zaangażowanie w kontrakt? Czy nakazał podpisać kontrakt mimo sygnałów o problemach, jakie wiążą się z nowym sprzętem? Kto z nim współpracował? Na czyje zlecenie działał?

Tych pytań jest oczywiście znacznie więcej. Opozycja żąda ujawnienia prawdy o nieudanym zakupie i zapowiada powołanie komisji śledczej, która wyjaśni wszelkie okoliczności.

Niedawno Onet ujawnił, że karabin ma wady, które go dyskwalifikują w codziennym użyciu. Jak się nieoficjalnie dowiadujemy, afera może mieć jednak znacznie szerszy zasięg, bo w kręgu osób, które naciskały na podpisanie umowy są prominentni działacze partyjni układu władzy oraz tajemniczy biznesmeni, handlujący sprzętem wojskowym. Od razu przypomina się sprawa zakupu respiratorów przez Ministerstwo Zdrowia.

Wyjaśnienia afery będzie domagać się m.in. Lewica i PSL.