Kolejka do Karczmy Góraleczka na Krupówkach/Fot. Twitter
Kolejka do Karczmy Góraleczka na Krupówkach/Fot. Twitter

Największa restauracja z Zakopanem – Karczma Góraleczka na Krupówkach – otworzyła się w sobotę, mimo bezprawnych koronarestrykcji. Przed lokalem ustawiła się ogromna kolejka. Restauracja zapełniła się klientami w zaledwie 15 minut po otwarciu. To pierwszy na Krupówkach lokal, który postanowił się otworzyć.

– Zdecydowaliśmy się otworzyć, bo nie mieliśmy już wyjścia. Zatrudniamy niemal 40 osób, których nie chcę mieć na sumieniu. Codziennie ktoś przychodzi z płaczem, że nie ma na czynsz na prąd, na wodę. Otwieramy naszą restauracje w pełnym reżimie sanitarnym, jesteśmy do tego przygotowani tak samo jak spełniliśmy je podczas wakacji – mówił kierownik sali Stanisław Gut.

W sobotę dostępnych dla klientów było 120 z 240 wszystkich miejsc.

Restauracja nie załapała się na „rządową” pomoc, ponieważ działała za krótko. Jak podkreślali właściciele, nie mogli dłużej czekać, ponieważ muszą płacić rachunki.

Przed wejściem do lokalu klientom mierzy się temperaturę. Musza oni także zdezynfekować dłonie, a maseczki mogą zdjąć dopiero przy stoliku. Usta i nos zasłania także obsługa lokalu. Ponadto klienci otrzymują do podpisania oświadczenia o tym, że nie chorują na COVID-19 i nie są objęci kwarantanną.

Klienci Góraleczki podkreślali, że mają dość jedzenia w styropianowych pudełkach i chcą spożywać posiłki w normalnych warunkach.

Obraz

Obraz

Obraz

To pierwszy na Krupówkach, ale kolejny już w Zakopanem lokal, który otworzył się w ostatnich dniach. Na otwarciu Góraleczki obecny był także Piotr Drabik, właściciel kawiarni Jaga przy ul. Witkiewicza. To on jako pierwszy w mieście otworzył swój biznes. – My walczymy o to żebyśmy mieli pracę. Nie chodzi o to żebyśmy się wzbogacali, chodzi nam o miejsca pracy dla naszych ludzi i możliwość pracy którą nam odebrano niezgodnie z prawem i konstytucją – podkreślał restaurator.

Jak dodał, przedsiębiorcy muszą się liczyć z konsekwencjami po otwarciu lokali. – Mamy wezwanie na komisariat, kolejne rzeczy które nas czekają to pozwy sądowe z tytułu niezapłaconych rachunków. Na co mamy czekać? Musimy te zobowiązania zapłacić dostosować się do wyroków sądu, ale z czego stojąc i nic nie robiąc? – mówił.

– Otwieramy na siłę nasze przedsiębiorstwa tylko po to, żeby ratować własne biznesy, własne rodziny przed katastrofą. To ważny moment, bo Krupówki to serce Zakopanego, serce Podhala. Mamy nadzieję, że w ślad za tymi odważnymi ludźmi, którzy dziś, zmuszeni sytuacją, zdecydowali się na otwarcie swojego biznesu, pójdzie cała reszta – mówił Gerard Wolski, jeden z inicjatorów akcji otwierania biznesów na Podhalu. Jak podkreślał, na „rządowym” wsparciu z pieniędzy podatników nie skorzystały małe firmy, ale wielkie korporacje.

Źródła: gazeta.pl/gloswielkopolski.pl