„Obóz koncentracyjny” dla zakażonych w Chinach. / foto: YouTube

Chiński rząd poinformował o tym, że w prowincji Hebei szykowane są do użytku izolatki dla osób zakażonych COVID-19. Setki baraków znajdujących się za płotem przypominają obóz koncentracyjny, a nieoficjalne doniesienia z Państwa Środka są bardzo niepokojące.

Życie w Wuhan i Chinach częściowo wróciło do normy.

Światowy gigant, w przeciwieństwie do państw europejskich nie stosuje twardego lockdownu, jednak po pokonaniu mniemanej pandemii koronawirusa pozostał silniejszy aparat represji wobec obywateli, a także szykowane „obozy koncentracyjne”.

Izolatki z kratami

W sieci pojawiły się nagrania i zdjęcia izolatek, które powstają oficjalnie dla zakażonych COVID-19 obywateli. Według danych worldometrs.info w Chinach jednak problemu koronawirusa praktycznie nie ma, a obecnie notuje się codziennie sto kilkadziesiąt nowych infekcji. Natomiast od kwietnia, wg tych samych danych, odnotowano 3 zgony osób z koronawirusem.

W sieci pojawiają się zatem teorie dotyczące tego, że nowe obozy koncentracyjne będą służyć zupełnie innym celom.

Pojawiają się między innymi głosy sugerujące, że izolatki mają służyć do przetrzymywania osób, które będą negować oficjalną wersję władzy nt. rzekomej pandemii, czy też takich, które nie będą stosować się do koronawirusowych restrykcji.

Na nagraniu widać, że w oknach izolatek zainstalowano kraty.

– W Chinach, i nie tylko, coraz więcej ludzi uważa, że pandemia jest fikcją i służy innym celom. Władze z potężną determinacją zwalczają taką narrację, zatem nie powinien dziwić fakt, że gdzieś te osoby muszą umieszczać – czytamy na portalu geekweek.pl.

 

„Nowa Normalność” w Chinach

O „Nowej Normalności” w Chinach pisał jeden z czytelników portalu lockdownsceptics.org, który – jak twierdzi – mieszka w Chinach z przerwami od 2002 roku i jest tam właścicielem domu i firmy.

Według jego relacji życie w Chinach, mimo zwalczenia koronawirusa, nie wróciło do starej normalności:

Przed kryzysem ludność mogła się swobodnie przemieszczać bez ograniczeń.

Teraz nie możesz wejść do większości miejsc publicznych, takich jak stacja, lotnisko, centrum handlowe lub jakikolwiek budynek rządowy, bez skanowania aplikacji śledzącej w telefonie, która zezwala na wejście, jeśli wyświetli się na niej zielona buźka.

Nadzór nad populacją jest obecnie całkowity i bezwzględny.

Jak dodaje większość transakcji dokonuje się za pomocą specjalnych systemów WePay albo Alipay, które są ściśle powiązane z numerem ID obywatela w rządowym systemie.

Dodaje też, że maski, które wcześniej były stosowane w drodze wyjątku dziś są stałym elementem rzeczywistości.

Jak pisze dalej: Maski są teraz wszechobecne. W Chinach podobno nie ma koronawirusa, ale trzeba nosić maskę na lotniskach, stacjach, centrach handlowych, podczas dużych zgromadzeń publicznych i we wszystkich budynkach rządowych.

Przypominamy, że Chiny już od kilku lat testowały Social Credit System, o którego działaniu pisaliśmy wielokrotnie. Jeśli doniesienia czytelnika są prawdziwe, to w Państwie Środka postanowiono wdrożyć jego elementy w całym kraju pod pretekstem koronawirusa.

Źródło: GeekWeek/YouTube/Summit.News/NCzas