Jerzy Urban, Andrzej Duda, Krzysztof Krajewski Źródło: PAP, collage
Jerzy Urban, Andrzej Duda, Krzysztof Krajewski Źródło: PAP, collage

Gdy pod koniec listopada prezydent Andrzej Duda mianował Krzysztofa Krajewskiego ambasadorem RP w Moskwie, to podkreślano, że dyplomata jest wieloletnim pracownikiem MSZ i zna biegle jęz. rosyjski. Oczywiście, że zna – w swoim „poprzednim życiu” często bywał w ZSRR…

Wydało się: według dokumentów zgromadzonych w IPN obecny ambasador RP w Moskwie, Krzysztof Krajewski, swoją karierę zaczynał w Zrzeszeniu Studentów Polskich, reaktywowanym w stanie wojennym, a w 1984 r. zapisał się do PZPR. Jako sekretarz komisji zagranicznej rady uczelnianej ZSP podróżował po Europie w latach 1984-86 (Bułgaria, Włochy, Turcja, Hiszpania…). Informacje ujawnia „Gazeta Polska”.

Dalej gazeta pisze, że w 1987 r. bezpieka zarejestrowała Krajewskiego w wydziale C jako kandydata, ale „zrezygnowano z niego, a dokumenty zniszczono”.

W tym samym czasie Krajewski bardzo zbliżył się do jednej z najbardziej kontrowersyjnych postaci polskiego komunizmu – Jerzego Urbana. „Krajewski pracował u Jerzego Urbana do końca pełnienia przez niego funkcji” – czytamy w „GP”.

No i rzeczywiście – Krajewski ma duże doświadczenie w MSZ. W 1993 roku wygrała postkomunistyczna lewica, więc obecny ambasador w Moskwie szybko znalazł zatrudnienie – kierował Wydziałem Informacji w Departamencie Promocji i Informacji. Później udawało mu się kręcić wokół MSZ i w różnych ambasadach za kadencji wszystkich kolejnych rządów.

Za rządów PiS pracował np. blisko prezydenta Andrzeja Dudy i ministra spraw zagranicznych jako dyrektor Protokołu Dyplomatycznego Ministerstwie Spraw Zagranicznych.

Teraz Krajewski trochę „wraca do korzeni”. Moskwę na pewno dobrze zna, bo bywał tam za czasów ZSRR. Odwiedzał też inne ciekawe miejsca, jak na przykład Korea Północna.

Takie kadry mamy za rządów PiS. No, ale przecież krzyczą z mównicy „precz z komuną!”, więc na pewno są prawicą, prawda?

Źródło: „Gazeta Polska”