Pracownik szpitala w Wisconsin,

oskarżony o zepsucie setek dawek szczepionki COVID-19,

nie majstrował przy fiolkach ani razu

– dwa razy zostawił je bez lodówki, twierdzi jego szef.

Steven Brandenburg, lat 46, jest przetrzymywany

w więzieniu z trzech powodów przestępczych

– lekkomyślnie zagrażając bezpieczeństwu,

fałszując lek na receptę i niszcząc mienie

– chociaż policja nie zidentyfikowała go oficjalnie

jako domniemanego winowajcy, podał Daily Mail .

Z akt więzienia hrabstwa Ozaukee wynika,

że ​​Brandenburgia została zaksięgowana w sylwestra,

tego samego dnia policjanci aresztowali winowajcę,

a dokumenty stanowe pokazują,

że jest licencjonowanym farmaceutą.

Zarówno policja, jak i władze federalne

– FBI i Agencja ds. Żywności i Leków

– prowadzą dochodzenie w sprawie fałszerstwa

w Advocate Aurora Health Hospital

w Grafton, około 20 mil na północ od Milwaukee.

Sprawca zostawił 57 fiolek w temperaturze

pokojowej nie na jedną noc,

jak podejrzewano na początku, ale dwie

– 24 i 25 grudnia, powiedział dr Jeff Bahr

dziennikarzom w czwartkowej konferencji Zoom.

Sprawca odstawił fiolki z powrotem na lód

po pierwszej nocy, a następnie wrócił, aby

wyciągnąć tę samą sztuczkę drugiej nocy,

powiedział dziennikarzom Bahr.

Technik farmaceutyczny znalazł fiolki

na blacie rano 26 grudnia i włożył

je z powrotem do lodówki.

Później tego samego dnia w

Aurora Medical Center Grafton

zaszczepiono 57 osób, ponieważ szpital nie wiedział,

że fiolki pozostawiono na dwie noce.

Szczepionkę, według producenta Moderna,

można przechowywać w temperaturze pokojowej do 12 godzin.

Bahr powiedział, że osoby zaszczepione zostały

powiadomione; pracownicy szpitala wyrzucili resztę fiolek.

„Nie ma dowodów na to, że szczepionki

wyrządziły im jakąkolwiek szkodę poza tym, że

były potencjalnie mniej skuteczne lub nieskuteczne” – powiedział.

Pracownik odpowiedzialny za pozostawienie

fiolek powiedział urzędnikom szpitala, że

​​przeniesienie było „nieumyślnym błędem”,

wykonanym podczas wyjmowania

kolejnego leku z lodówki, powiedział Bahr.

Powiedział, że jednak urzędnicy szpitala stają się

„coraz bardziej podejrzliwi” wobec pracownika

po wewnętrznej kontroli.

Kilkakrotnie przesłuchali pracownika,

zanim w końcu przyznał się do majstrowania przy fiolkach.

Pracownik nie wyjaśnił swoich działań,

a policja nie ma jeszcze motywu popełnienia przestępstwa.

Bahr zapewnił opinię publiczną, że

nie ma dowodów na to, że szczepionka

została zmodyfikowana w jakikolwiek inny sposób.

„To była sytuacja z udziałem

złego aktora, a nie złego procesu” – powiedział.