2021-01-03

„Mateusz Morawiecki, Adam Glapińki i Marek Chrzanowski tworzą tak zgrany zespół, jakiego nie miała dotychczas żadna ekipa rządząca. To wielka szansa, by wszystkie instrumenty polityki gospodarczej brzmiały czysto, bez fałszywych tonów” pisał swego czasu Puls Biznesu. Dzisiaj Morawiecki i Glapiński daliby zapewne by bardzo, by taka okładka nigdy się nie ukazała. To uczucie towarzyszy im prawdopodobnie od wybuchu afery KNF, kiedy okazało się że Chrzanowski chciał zatrudnić swojego człowieka w banku Czarneckiego.

Puls Biznesu nie pisał tych słów bez powodu. Kampania promocyjna tercetu miała utwierdzać Polaków w przekonaniu, że za finanse i gospodarkę wzięli się fachowcy. Nikt nie przewidział jednak, że mogą to być fachowcy od zupełnie innej roboty, niż to się powszechnie sądzi.

Dzisiaj na rynku dziennikarskim jedno z ważniejszych pytań to „Kto stał za zleceniem na przejęcie Idea Banku”. Mało kto wierzy bowiem w oficjalną wersję, że nacjonalizacja wynikała z troski o bezpieczeństwo klientów. Morawiecki jest jedną z osób często wymienianych w tym kontekście, bo pracował wiele lat w bankach a jego znajomi pracują w różnych instytucjach odpowiedzialnych za finanse w Polsce.

Nie wiadomo oczywiście, czy plan powstał w głowach rządowego tercetu, ale jedno jest pewne – sprawa Idea Banku ma drugie a może i trzecie dno. I może to być jedna z największych afer, jakie mieliśmy w Polsce w ciągu ostatnich 30 lat.

wiesci24