Sławomir Mentzen w TVP. (Zdj. screen/Facebook)

Od 28 grudnia w Polsce obowiązują jeszcze ostrzejsze restrykcje, nakazy i zakazy w związku z ogłoszoną pandemią koronawirusa. Wyjątek zrobiono jednak dla posłów – dla nich pozostawiono otwarty hotel. Sytuację w ostrych słowach komentuje Sławomir Mentzen z Konfederacji.

Polityk zdradza, że gdy tylko dowiedział się o zaostrzeniu obostrzeń dla branży noclegowej, od razu zaczął zastanawiać się, czy zamknięty zostanie również hotel poselski.

„Oczywiście nadludzie z PiS jak zwykle nie zawiedli, hotel poselski działa. Plebs taki jak ja, musi nocować w Warszawie u znajomych, a panowie nadludzie zostawili dla siebie otwarty hotel. Nadludzie, których złowrogi wirus się nie ima, pracują też w telewizji. Dlatego pracownicy telewizji mogą przebywać w hotelach. Mamy kolejne potwierdzenie, że według tego rządu, do funkcjonowania państwa wystarczy, aby działał Sejm i aby z telewizji leciała propaganda. Wszystko inne jest zbędne” – pisze w swoim stylu Mentzen.

Godzina policyjna w Sylwestra

Wypowiedział się także o sylwestrowej godzinie policyjnej. Z obozu rządzącego płyną sprzeczne sygnały – raz tak, a raz siak.

Morawiecki mówi, że to nielegalne, potem że legalne, Niedzielski zapowiada surowe kary, a prawnicy mówią wprost, iż bez ustawy ograniczeń w przemieszczaniu się nie można stosować.

„Zbędne, w naszym tekturowym państwie reformowanym trytytkami, są też podstawy prawne. Premier Morawiecki ogłosił na konferencji prasowej, że wprowadza godzinę policyjną w Sylwestra. Jest to oczywiście nielegalne, bo bez zmiany ustawy i bez stanu wyjątkowego, nie można rozporządzeniem zakazać nikomu przemieszczania się. Ponieważ w zasadzie wszyscy prawnicy to potwierdzali, nawet politycy Zjednoczonej Prawicy zaczęli przyznawać, że noworoczna godzina policyjna ma wątpliwe podstawy prawne. W końcu sam premier na konferencji ogłosił, że rozporządzenie jest nielegalne, a rząd jedynie ładnie prosi o nieprzemieszczanie się. Po czym dzisiaj minister Adam Niedzielski powiedział, że godziny policyjnej nie ma, ale jest ograniczenie przemieszczania się, za łamanie którego policja będzie wystawiała mandaty, a Sanepid będzie pobierał z konta w ciągu 7 dni 30 000 złotych. Ciekaw jestem, czy podczas rozprawy w sądzie będzie można powołać się na słowa premiera co do legalności tych kar” – opisuje potężne zamieszanie Mentzen.

Cyrk będzie trwał jeszcze długo

„Nie jest to koniec złotych myśli Niedzielskiego. Do normalności (retoryczne pytanie, czy nie chodzi o tzw. nową normalność) mamy wrócić jesienią, a restauracje i siłownie są na końcu listy miejsc, które będą otwierane. Innymi słowy, w tym nieśmiesznym cyrku będziemy jeszcze bardzo długo. W międzyczasie trwać będą wymierzone w osoby niezaszczepione kampanie nienawiści” – smutno podsumowuje polityk.

Nie ma wątpliwości, jaka gehenna spotka w następnych miesiącach osoby, które nie poddadzą się „dobrowolnemu” szczepieniu.

„Dziennikarze i liderzy opinii publicznej, którzy uważają za faszystę każdego, kto jest na prawo od nich, głosić będą bez żadnych wątpliwości, że niezaszczepionych trzeba traktować jak podludzi. Nie powinni znajdować pracy, powinni mieć zakaz latania samolotem, zakaz opuszczania kraju i posyłania dziecka do przedszkola. A tramwaje i restauracje powinny mieć przy wejściu napis Nur für zaszczepieni. To nie jest faszyzm, to jest nowoczesne i oświecone państwo, działające dla dobra swych obywateli, a przynajmniej tej ich bardziej wartościowej części” – wskazuje polityk Konfederacji.

„Nie ma nowych podatków, są nowe opłaty. Nie ma godziny policyjnej, jest ograniczenie przemieszczania się. Nie ma twardego lockdownu, jest narodowa kwarantanna. Nie ma prania mózgów na masową skalę, jest wywoływanie emocjonalnego zapotrzebowania na szczepionkę.

Wojna to pokój. Wolność to niewola. Ignorancja to siła” – kończy Sławomir Mentzen z Konfederacji.