W którą stronę łatwiej będzie skierować społeczny gniew manipulując sfrustrowanym i zlęknionym tłumem? Łatwiej będzie napuścić zwolenników szczepienia na sceptyków i ludzi odmawiających zaszczepienia, czy odwrotnie? Pytanie w sumie retoryczne. Słabe władze (nie tylko polskie) niechybnie sięgną po to narzędzie w imię uniwersalnej strategii divide et impera. Czyli użyja przemocy. Tak stanie się na 100%.

Tymczasem „promocją” szczepień zajmują się politycy nie mający zielonego pojęcia o medycynie (w tym mój ulubieniec, wiceminister Kraska używający obrzydliwego języka – „wyszczepianie” – raz jeszcze powtórzę, że wyszczepia się bydło ministrze, ludzi się szczepi, ale być może ten lapsus nie jest przypadkowy). A także tzw.
autorytety medyczne, które jakimś dziwnym trafem od lat są na liście płac wielkich koncernów farmaceutycznych, stając się tym samym sędziami w własnej sprawie. Tacy dyżurni medycy rządowi byli już w latach 80. XX wieku, i gdy na rynku brakowało miesa, zachwalali diete opartą na trawie i szczawiu.

Uciszani są w tym samym czasie groźbami zwykli lekarze, mający wieloletnie doświadczenie, którzy zalecają swoim pacjentom, których znają od lat, choćby ostrożność w przyjmowaniu szczepionki. Są oficjalnie i nieformalnie szykanowani. Z mediów społecznościowych usuwane są wszelkie treści, które choćby stawiają pod znakiem zapytania lub formułują konkretne pytania pod adresem producentów szczepionek i rządów.

Z drugiej strony leje się nachalna propaganda żądająca „wyszczepienia” całej populacji.

Każdy racjonalny człowiek 100 razy zastanowi się czy przyjąć w takich okolicznościach szczepionkę, za którą odpowiedzialności nie biorą producenci, ale rząd polski tworzy właśnie fundusz, z którego będą (prawdopodobnie) wypłacane odszkodowania ofiarom tego brudnego interesu.

Bujajcie się kozły, nie wierzę w ani jedno wasze słowo. Szczepcie się sami, mnie zostawcie w spokoju.

Autor: prof. Radosław Zenderowski
Polski socjolog i politolog, profesor nauk humanistycznych, profesor zwyczajny w Katedrze Stosunków Międzynarodowych i Studiów Europejskich Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, kierownik tej katedry.

Za Robert Brzoza