21 grudnia 2020 10:05

Tłumy na dworcach w Londynie. Ludzie wyjeżdżają tuż przed wejściem w życie nowych restrykcji.
Tłumy na dworcach w Londynie. Ludzie wyjeżdżają tuż przed wejściem w życie nowych restrykcji. (Fot. Twitter/Anthony41806183)

Na londyńskich dworcach pojawiły się w niedzielę tłumy mieszkańców brytyjskiej stolicy usiłujących opuścić miasto przed godz. 00.01 czasu GMT (01.01 czasu polskiego), kiedy weszły w życie nowe restrykcje, obejmujące m.in. zakaz podróży z wyjątkiem koniecznych przypadków.

W mediach społecznościowych pojawiły się nagrania ukazujące tłumy ludzi oczekujących na pociągi. Inni rzucili się do sklepów, by zrobić większe zakupy.

Minister zdrowia Matt Hancock powiedział, że „jest to zachowanie całkowicie nieodpowiedzialne”. Dodał jednak, że większość ludzi stosuje się do poleceń obsługi. Wezwał do „ograniczenia kontaktów społecznych, wszędzie gdzie jest to możliwe ponieważ sytuacja jest śmiertelnie poważna”.

Nowe restrykcje w Wielkiej Brytanii

Rząd brytyjski ogłosił w niedzielę, wkrótce po godz. 17 czasu polskiego, wprowadzenie tzw. poziomu czwartego restrykcji w części kraju, m.in. w rejonie Londynu oraz środkowej i południowo wschodniej Anglii. Argumentowano to próbą zahamowania szybkiego rozprzestrzeniania się nowej mutacji koronawirusa oraz szybkiego wzrostu liczby zakażonych.

Restrykcje przewidują m. in. zakaz spotykania się z osobami z innego gospodarstwa domowego, zamknięcie sklepów i firm, z wyjątkiem najbardziej niezbędnych, oraz zakaz przemieszczania się, zwłaszcza na duże odległości, z wyjątkiem absolutnie niezbędnych przypadków.

Na ten moment podróże zarówno krajowe, jak i międzynarodowe są zawieszone przynajmniej do 30 grudnia 2020r.

Poziomem czwartym restrykcji objętych jest ok. 21 mln osób.

Wkrótce po ogłoszeniu decyzji rozpoczął się szturm na londyńskie dworce kolejowe. Do godz. 20 czasu polskiego – jak informują media – nie było już biletów na połączenia międzynarodowe na wielu stacjach, w tym Paddington, Kings Cross i Euston.

Burmistrz Londynu Sadiq Khan skrytykował rząd za „zbyt późne” ogłoszenie zaostrzenia restrykcji. Przypomniał, że wcześniej rząd zapewniał, że restrykcje zostaną złagodzone na okres świąt Bożego Narodzenia. Jego zdaniem zatłoczone stacje to „bezpośrednia konsekwencja chaotycznego sposobu ogłoszenia nowych restrykcji”.