Foto: Wikipedia

Można powiedzieć, że ta historia jest doskonałą ilustracją porządków panujących w Polsce PiS.

Piotr Duda, szef związanej na dobre i złe z PiS „Solidarności”, żałosnego cienia ruchu społecznego, z lat 80., był członkiem Rady Dialogu Społecznego. Za sprawowanie tej funkcji pobierał stosowne wynagrodzenie.

Sęk w tym, że 4 marca „Solidarność” zdecydowała się zawiesić prace w RDS i Duda przestał pojawiać się na jej posiedzeniach. Nie zmieniało to jednak w niczym faktu, że mimo to pobierał wynagrodzenie. Chociaż zgodnie z obowiązującym prawem ono mu już nie przysługiwało. Tutaj przepisy są jasne i nie pozostawiają pola do interpretacji. Pieniądze są należne jedynie wtedy, kiedy bierze się udział w pracach RDS.

W takiej sytuacji przewodniczący RDS nie miał wyjścia i wysłał do Dudy pismo, domagając się zwrotu nienależnie pobranych pieniędzy. Kwota niby drobna, ale rozstać się z nią szkoda – ok. 30 tys. złotych.

Źródło: Angora