Minister Zdrowia Adam Niedzielski oraz premier Mateusz Morawiecki. / foto: PAP

Rząd ma pomysł, jak dobić branżę hotelarską. Z doniesień czwartkowej „Gazety Wyborczej” wynika, że od nowego roku rząd może zamknąć hotele. Pojawił się także alternatywny pomysł stworzenia „centralnego rejestru pobytów służbowych w ośrodkach wypoczynkowych”.

W ocenie „Wyborczej”, rząd „boi się, że w sylwestra i w czasie ferii zimowych nie uda się powstrzymać od wyjazdów ludzi zmęczonych już akcją #zostańwdomu”.

Centrum Informacyjne Rządu twierdzi, że styczeń i luty są groźniejsze pod względem rozprzestrzeniania się koronawirusa niż październik czy listopad.

Pod tym pretekstem rząd od dwóch tygodni ma się naradzać, jak ukrócić „podziemie hotelarskie”.

– Jak wynika z naszych informacji, rozważane są dwa warianty. Łagodniejszy zakłada ukrócenie fikcyjnych delegacji. W ramach zwalczania cwaniactwa powstał pomysł utworzenia rejestru pobytów służbowych. Byłby to rejestr centralny zawierający informacje o każdym pobycie w hotelu zadekretowanym jako służbowy – mówił cytowany przez „GW” informator.

W takim wariancie obowiązek rejestrowania pobytów służbowych w dużym stopniu spoczywałby na przedsiębiorcach.

Drugi z wariantów – forsowanych przez ludzi z otoczenia premiera Mateusza Morawieckiego – zakłada natomiast całkowite zamknięcie hoteli od stycznia. Zablokowałoby to możliwość rezerwowania noclegów w okresie skumulowanych ferii – od 4 do 17 stycznia. Polacy zostaliby więc zmuszeni do „dobrowolnej kwarantanny narodowej”.

Jak podkreślają redaktorzy z Czerskiej, tajemnicą poliszynela jest fakt, że kumulacja fikcyjnych podróży służbowych przypadnie na sylwestra.

Z tego powodu rząd rozważa zamknięcie hoteli tuż po Świętach Bożego Narodzenia.

Źródła: Gazeta Wyborcza/nczas.com