Kolejna haniebna interwencja

Policjanci skuli pracownika rejestracji na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym w szpitalu w Międzylesiu. Potem przewieźli go na komisariat. Pan Jakub twierdzi, że funkcjonariuszy sprowokowało to, że chciał spisać dane jednego z nich. Policja podaje inne powody: mężczyzna miał używać wulgarnych słów, odmówić podania danych osobowych i okazania dokumentu tożsamości.

– Policjanci zaczęli zarzucać mi opieszałość, brak chęci współpracy i tym podobne rzeczy. Nie pomagało tłumaczenie, że nie rejestrowałem pacjenta, o którego pytali, że nie wiem, w jakiej jest sali i czy akurat przechodzi badania. Policjant zagroził mi mandatem w wysokości 500 złotych za niestosowne podejście do policji. Skomentowałem, że SOR to nie marsze kobiet, gdzie wlepiają po 500 złotych mandatu, na co policjant odpowiedział, że bardzo dobrze, że sypią kobietom mandaty i tak powinno być – opowiadał pan Jakub.

Potem jeden z funkcjonariuszy miał zażądać od pracownika rejestracji okazania dowodu osobistego. Pan Jakub twierdzi, że policjant nie przedstawił się z imienia i nazwiska, nie podał też stopnia ani powodu, przez który chce go wylegitymować. – Portfel z dokumentami i pieniędzmi mam zwykle w samochodzie zaparkowanym przed szpitalem. Policjant nie przyjmował tego do wiadomości i napierał na mnie, tak abym nie mógł zbliżyć się do drzwi. Wypchnął mnie w stronę okienka do rejestracji – relacjonował mężczyzna.

Jak dodał pan Jakub, kiedy chciał zanotować dane policjanta, ten skuł go w kajdanki. Mężczyznę przewieziono na komisariat na Mrówczą, skąd musiał wrócić potem do pracy pieszo, bez kurtki. W szpitalu miał zaś dowiedzieć się, że został zawieszony w obowiązkach służbowych z powodu „zaistniałej sytuacji” i zatrzymania na SOR w trakcie pracy. – Sytuacja jest kuriozalna, bo już ponoszę konsekwencje służbowe, nawet bez dokładnego wyjaśnienia, co się zdarzyło – opisywał. Poinformował również, że poprosił szpital o zabezpieczenie zapisów monitoringu. Liczy, że nagrania pokażą jak wyglądała sytuacja.

Źródło tvn24.pl