Bartosz Kownacki, foto PAP

Kartki na jedzenie były w PRL. Teraz poseł PiS myśli nad wprowadzeniem karnetów na korzystanie ze sklepów.

W sobotę po raz pierwszy od niemal miesiąca otworzono sklepy niespożywcze w centrach handlowych.

Efekt był porażający, bo otwarcie zbiegło się w czasie z świętem promocji – czyli Black Friday.

Klienci kuszeni promocjami ruszyli tłumnie do sklepów. Ponieważ rząd PiS wprowadził limity dla klientów (1 osoba na 15 mkw) to przed sklepami zaczęły tworzyć się gigantyczne kolejki.

Jednak klienci pozbawieni przez niemal miesiąc możliwości kupowania np. ubrań, obuwia czy innych potrzebnych rzeczy, nie zamierzali rezygnować. Zdjęcia tłumów przed sklepami obiegły Internet.

Nad sprawą postanowił pochylić się były zastępca Antoniego Macierewicza Bartosz Kownacki. Poseł PiS wpadł na „genialny” pomysł, jak ową sytuację wykorzystać.

Jego zdaniem dla „bezpieczeństwa” i „ograniczenia turystyki marketowej” warto wprowadzić… opłaty. A dokładniej 100 złotych od osoby za wejście do galerii handlowej.

– Dla naszego bezpieczeństwa i ograniczenia turystyki marketowej proponuję wprowadzić opłatę w wysokości 100 zł/osobę za możliwość wejścia do galerii handlowej. Zwrotne po okazaniu paragonu potwierdzającego zakupy – postuluje poseł PiS.

Poseł PiS nie wyjaśnił jednak, co zrobić, gdy mamy mniej niż 100 złotych, a do sklepu chcemy wejść kupić coś taniego i niezbędnego.

Źródło: Twitter Bartosz Kownacki/nczas.com