fot. Facebook

Ministerstwo Zdrowia poinformowało dzisiaj o ponad 10 tys. nowych zakażeniach. Czy Polacy nie chcą już poddawać się testom, które mogą ich na wiele dni zamknąć w domu? 

„Może pacjenci nie chcą być już testowani – test niesie ze sobą brutalne konsekwencje (nakłada kwarantannę do wyniku ujemnego, a duża część będzie na izolacji i sparaliżuje życie całej rodziny)” – komentuje dr Paweł Basiukiewicz.

„Patrząc po liczbie pozytywnych testów – dzisiaj tylko 10 tysięcy, epidemia zaczyna wygasać. Każdego dnia wykonujemy coraz mniej testów, z których zwykle co drugi jest pozytywny. Dzięki temu liczba zakażonych wykrywanych każdego dnia jest coraz niższa, statystyki się poprawiają i jest nadzieja na poluzowanie obostrzeń. Wspólnym wysiłkiem rządu i obywateli, którzy zaczynają odmawiać udziału w tym cyrku, wygramy zaraz z wirusem” – twierdzi Sławomir Mentzen, jeden z liderów Konfederacji.

„Gdzie tkwi klucz do sukcesu? Taki test oznacza kilka godzin stania w kolejce, kilkudniową kwarantannę dla testowanego i jego rodziny do momentu uzyskania wyniku, a jeżeli ten będzie pozytywny, to jeszcze dłuższą. Dlatego Polacy zaczęli masowo odmawiać sobie przyjemności wykonania testu. Jeżeli ktoś czuje się chory, to po prostu czeka w domu, aż wyzdrowieje, zamiast sprowadzać na siebie areszt domowy i wizyty policji” – pisze na Facebook Mentzen.

tarnogorskieinfo