Zdjęcie ilustracyjne. / foto: Pixabay
Zdjęcie ilustracyjne. / foto: Pixabay

PiS skierowało do Sejmu ustawę, która ma ułatwiać zatrudnianie kadry medycznej spoza Unii Europejskiej. Polacy w państwie Jarosława Kaczyńskiego leczyć nie chcą.

„Niech jadą!” – tak na apele o podjęcie działań w celu zatrzymania lekarzy zareagowała posłanka PiS Józefa Hrynkiewicz. Na początku roku opozycja chciała, aby 2 mld złotych zamiast do TVP trafiła do lekarzy – PiS znowu wybrało swoich medialnych cyngli.

Teraz, w środku domniemanej pandemii, którą tak mocno straszą nas rządzący, nie ma komu ratować życia Polaków. Rodzimi lekarze, na których wykształcenie poszły gigantyczne pieniądze i czas, wyjechali do pracy na Zachód.

Tymczasem okazuje się, że PiS znalazło sposób na rozwiązanie problemu brakujących kadr. Nie będą to jednak podwyżki czy godne warunki pracy.

Okazuje się, że partia skierowała do Sejmu ustawę, która ma ułatwiać… zatrudnianie kadry medycznej spoza Unii Europejskiej. To jednak nie wszystko.

W ramach nowej ustawy covidowej do zawodu łatwiej też będzie wrócić tym, którzy mieli długą przerwę w praktyce zawodowej. Tym samym lekarze, stomatolodzy, pielęgniarki, położne, ratownicy medyczni i inny personel mogliby być zatrudniani w polskich placówkach z pominięciem obowiązujących dziś procedur.

Czy zatem możemy spodziewać się ściągania do Polski medyków np. z Rosji, Pakistanu czy Wietnamu? Wszystko wskazuje na to, że tak.

Rozpaczliwe działania PiS najlepiej obrazuje ostatnie żądania posłanki partii rządzącej, Joanny Lichockiej. Była dziennikarka partyjnej gazetki domagała się, aby Niemcy oddelegowali polskich lekarzy pracujących w niemieckiej służbie zdrowia do Polski na czas pandemii.

Wcześniej wicepremier Jacek Sasin stwierdził, że części środowiska lekarskiego „brakuje zaangażowania”. Natomiast były marszałek Senatu z PiS Stanisław Karczewski mówił o wygórowanych stawkach dla medyków, twierdząc, że w jednym szpitali anestezjolog otrzymuje 50 tys. złotych.

Źródło: 300polityka / gazeta.pl/nczas.com