Nowe respiratory
Autor: Parentingupstream/cc0/pixabay

Respirator od rządu plus płuco. Efekt? Rozerwany organ. Tak lekarze opisują działanie sprzętu, który dostali z Agencji Rezerw Materiałowych. Na naprawę wadliwego sprzętu muszą czekać dłużej, niż przeciętny obywatel na naprawę pralki. Sprzęt miał pomóc w walce z koronawirusem, a póki co, to lekarze muszą walczyć z jego wadami. Personel medyczny nie przebiera w słowach, nie zostawiając suchej nitki na rządowej „pomocy”.

Respiratory od rządu trafiły do szpitali. Pochodzę one z Agencji Rezerw Materiałowych, a płaciły za nie samorządy, organizacje pozarządowe, samo ARM, a w niektórych przypadkach finansowali sami obywatele. Efekt?

„Płucko wybuchło”. Tak właśnie opisuje działanie sprzętu lekarz na jednym z forów internetowych dla medyków. Rządowy sprzęt podłączył do płuca i te się rozerwałoJedyny plus, że płuco było sztuczne, ale sprzęt już nie. Nim mają leczyć chorych na COVID-19.

Jak informuje money.pl, wpisów krytykujących sprzęt od ARM nie brakuje. Nic dziwnego, pandemia SARS-CoV-2 nie ustępuje.

– Bez kalibracji w serwisie są bezużyteczne, a już tydzień czekamy na wizytę serwisanta. Tu liczy się każda minuta – opisuje jeden z lekarzy.

Problem w tym, że respirator Ambul T7 sprowadzony z Chin do wymaga odpowiedniego pierwszego uruchomienia, a powinien przeprowadzić ją w szpitalu uprawiony serwisant. Nie może tego zrobić lekarzNa przyjazd serwisanta trzeba czekać wspomniane 7 dni, ale zdarza się, że nawet miesiąc. Próbują więc sami, zdając się na wątpliwą instrukcję. Testy robią właśnie na sztucznych płucach.

– Kilka z nich pękło. Na szczęście to są tylko worki, a nie płuca pacjenta – mówi dla money.pl Agnieszka, rezydentka anestezjologii. – Respiratory są do siebie bardzo podobne i zwykle działają zaraz po podłączeniu. Z respiratorami marki Ambul jest inaczej. Lekarze dostali coś, czego nigdy wcześniej nie widzieli i co przy próbach uruchomienia może zaszkodzić choremu, zniszczyć mu płuca – dodaje kobieta. Zdarza się jednak, że sprzęt zostaje użyty na pacjencie. – Na jednej interwencji próbowałam go użyć. Pacjentka jednak się nie natleniała. Przy użyciu tego respiratora miała gorszą saturację niż przy ręcznym pompowaniu na worku.

– Nie nadają się. Miałem dwa, oba zepsute. Nie podają żądanej ilości powietrza. Pokazują błędy czujnika – potwierdzają opinie lekarze na forum. – Coś tam nie pykło i płucko wybuchło – pisze kolejny.

– W tym przypadku nie da tego zrobić. Ktoś nie pomyślał i kupił respiratory, które do prawidłowego działania potrzebują kalibracji w serwisie. Nieskalibrowanym respiratorem Ambul można zrobić pacjentowi krzywdę. Jeśli ARM się w coś zaopatruje, to chyba lepiej, by był to sprzęt gotów do użycia od razu i w trybie pilnym. Jak się wydarzy coś niespodziewanego, kryzys, katastrofa, wybuchnie bomba, to wieziemy taki sprzęt tam, gdzie go potrzebują i on od razu działa – stwierdza Michał Ducki, rezydent anestezjologii i intensywnej terapii.

Ministerstwo Zdrowia twierdzi, że nikt ich o problemach z respiratorami nie informował, więc… problemu nie ma. Gdy money.pl podało anonimowe wypowiedzi lekarzy, ministerstwo przypomniało o przepisach. – Jeżeli cokolwiek zagraża życiu i zdrowiu pacjenta, a lekarz o tym nie informuje, to popełnia przestępstwo – stwierdza rzecznik ministerstwa zdrowia Wojciech Andrusiewicz.

Sama Agencja Rezerw Materiałowych przekazała nam następujące informacje:

  • Każdy profesjonalny respirator OIOM owy – wymaga profesjonalnego podłączenia uprawnionego serwisanta ;
  • Sprzęt Ambul T7 , o którym mowa spełnia wytyczne Grupy Roboczej Konsultanta Krajowego w Dziedzinie Anestezjologii i Intensywnej Terapii związane z leczeniem chorych na COVID-19. Posiadają wszystkie wymagane certyfikaty i atesty.
  • Każde urządzenie zostało dostarczone z wymaganym osprzętem oraz dokumentacją oraz instrukcją – każdorazowo przed pierwszym uruchomieniem wymagana była wizyta serwisu w celu kalibracji urządzenia.
  • Do chwili obecnej do ARM wpłynęło 5 reklamacji odnośnie respiratorów T7 i żadna nie dotyczyła problemów z funkcjonowaniem respiratora, ale problemów z terminowością serwisu.
  • Harmonogram serwisowy (w tym instalacja i uruchomienie sprzętu oraz szkolenia personelu) ustalany jest bezpośrednio między szpitalem a firmą dostarczającą sprzęt. Wielokrotnie zdarzało się, że szpitale zmieniały terminy wizyt albo po przyjeździe serwisu odmawiały kalibracji – tego typu sytuacje sprawiły, że serwis był nieefektywnie dysponowany i stworzyły się zatory w konfiguracji respiratorów.
  • Problemy z funkcjonowaniem urządzeń lub trudnością w umówieniu serwisu szpitale powinny zgłaszać pod mailem reklamacje@arm.gov.pl lub do służb wojewodów – w przypadku gdy respirator jest pilnie niezbędny do leczenia pacjentów Agencja każdorazowo zapewni wymagany sprzęt.

Ponieważ nie znaliśmy problemu , bo nie był zgłaszany, ARM uruchamia razem z serwisantem serwis door-to-door – w tym trybie wszystkie respiratory mogą zostać skalibrowane w ciągu 3-4 dni.

Szpitale, które otrzymały nieskalibrowane respiratory mogą wymienić go na skalibrowany – należy zgłosić taką chęć do serwisu, ARM lub wojewody. Sprzęt jest certyfikowany , bezpieczny i jak każdy profesjonalny sprzęt medyczny wymaga konfiguracji..

se.pl