Fot. ilustr. print screen z YouTube/kiki85uuu
Fot. ilustr. print screen z YouTube/kiki85uuu

Bruksela i Walonia zamknęły swoje przedstawicielstwa w Warszawie. Z kolei Niemcy naciskają, aby Polska zdecydowała, czy chce dokonać Polexitu.

Władze Brukseli i Walonii zamknęły swoje biura w Warszawie. Biura reprezentują belgijskie regiony m.in. w zakresie kultury, nauki, sportu, turystyki czy nauki.

– Przez kilka lat autorytarne wybryki rządu podważały praworządność – czytamy w oświadczeniu podpisanym przez ministra-prezydenta regionu Walonii Elio Di Rupo oraz Pierre-Yves Jeholeta, szefa rządu Federacji Walonia-Bruksela.

Przedstawiciele Brukseli i Walonii piszą też o „atakach na niezależne sądownictwo”, które zagrażają „demokracji i integracji europejskiej”. – Nie możemy tego zaakceptować – podsumowali.

Dodatkowo zarzucono rządowi PiS dyskryminację społeczności LGBT oraz zagrożeniu dla niezależności mediów. Z kolei niemieckie media i publicyści domagają się od rządu PiS jasnej deklaracji ws. Polexitu.

– Koniec końców Warszawa i Budapeszt muszą się zdecydować, czy UE wraz ze swymi zasadami ma dla nich wartość, czy też widzą ją tylko jako dojną krowę, która od wejścia do UE w 2004 roku dała im dobrobyt. Jeśli chcą jedynie pieniędzy i gwiżdżą na wartości, muszą sami zorganizować w swoich krajach większość, która poprze wyjście z UE – pisze „Ludwigsburger Kreiszeitung”.

Z kolei w „Koelner Stadt-Anzeiger” czytamy:

„Węgier Orbán i Polak Kaczyński od lat przebudowują w swoich krajach system prawny wedle własnych koncepcji oraz wywierają presję na media, naukę i opozycję. Kiedyś w końcu trzeba przestać odwracać wzrok. Ten moment właśnie nadszedł. Klauzula praworządności nie może być ponownie rozmyta. Kto w przyszłości w jaskrawy sposób złamie podstawowe wartości UE, ten musi być ukarany poprzez ograniczenie pieniędzy z Brukseli. Jeśli UE teraz ustąpi Orbánowi i Kaczyńskiemu, potencjalni naśladowcy będą się cieszyć.”

Źródło: Deutsche Welle / Reuters