DODAJ FILM MP-4 LUB WPROST Z Y.T F.B lub inny
EDYTUJ SWÓJ FILM LUB USUŃ
ZOBACZ WSZYSTKIE SWOJE FILMY
    UWAGA !! WAŻNE - Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji. Zamieszczane artykułu są w wiekszości re- publikacjami materiałów z innych stron - REDAKCJA NIE INGERUJE W ICH TREŚCI W CELU ZACHOWANIA BEZSTRONNOŚCI , A CELEM PUBLIKACJI JEST PODDANIE TYCH MATERIAŁÓW POD OSĄD I KRYTYKĘ CZYTELNIKÓW W KTÓRE OPINIE NIE MOŻE INGEROWAĆ AUTOR MATERIAŁU W FORMIE MODERACJI LUB CENZURY

M-forum A.V Live.

WESPRZYJ DOWOLNĄ KWOTĄ ROZWÓJ JEDYNEJ W POLSCE NIEZALEŻNEJ STRONY INFORMACYJNEJ przycisk Przekaż darowiznę poniżej :-)

miejsce-na-reklame.

„,Mój mąż odszedł na siedzeniu pasażera”. Lekarka nawet nie widziała pacjenta ☀Autor Gabi☀

0.00 avg. rating (0% score) - 0 votes
The following two tabs change content below.
miejsce-na-reklame.

Gabi

Witam, nazywam się Gabriela Nowak, pracuję jako asystentka  zarządzania i obsługi Klienta w Kancelarii Prawnej,  niedawno w kwietniu 2019 r zostałam Przewodnicząca Komisji Skrutacyjnej w Radzie Miasta - gdzie czynnie reprezentuję interesy mieszkańców, którzy mi zaufali i mnie wybrali ! STOP CENZURZE   UWAŻASZ, ŻE CENZURA - ŁAMIE TWOJE PRAWA RP ?  WESPRZYJ MNIE - W TYM CO ROBIĘ - ♛  z dopiskiem - DAROWIZNA  ! Nest Bank Polska 75187010452078115029220001  Nest Bank zagranica IBAN PL75187010452078115029220001  Kod SWIFT Nest Bank: NESBPLPW   Dziękuję, $$$ Pozdrawiam i zapraszam do komentowania !   ♡♡♡ ZOBACZ TAKŻE POMAGAM ♡♡♡  https://zrzutka.pl/gc97mb

 

Limanowa. – Byłam w szpitalu w dobrym momencie. To był ten czas, żeby go ratować. Nie wiem, czy mąż by przeżył. Ale powinien otrzymać pomoc, której potrzebował – mówi nam żona 56-latka, który zmarł w poniedziałek wracając do domu ze szpitala, gdzie pomimo osłabienia i duszności nie otrzymał pomocy. Na naszą prośbę rodzina zmarłego relacjonuje przebieg zdarzeń. Pełniąca wówczas dyżur lekarka twierdzi, iż nabrała przekonania że pacjent wymaga jedynie diagnozy na oddziale chorób wewnętrznych, chociaż pacjenta nawet nie widziała.

Udało nam się nawiązać kontakt z rodziną zmarłego pacjenta, która na naszą prośbę opisuje ze swojej perspektywy przebieg tragicznego zdarzenia.

Z relacji rodziny wynika, że pierwsze dolegliwości pojawiły się u mężczyzny tydzień wcześniej. Początkowo wskazywały na zwykłe przeziębienie; osłabieniu towarzyszył jedynie kaszel. Po kilku dniach pojawiła się podniesiona temperatura (ok. 37,5 st. C) oraz lekkie trudności z oddychaniem.

W niedzielę, 8 listopada, na godz. 20:30 mężczyzna został zarejestrowany na wizytę w jednym z prywatnych gabinetów lekarskich na Limanowszczyźnie. – Mąż chciał wejść do lekarza sam. Przepisane zostały mu leki, które od razu wykupiliśmy, a także skierowanie do szpitala na oddział. Miał przyjmować lekarstwa, a w razie pogorszenia się objawów, skorzystać ze skierowania – stwierdza nasza rozmówczyni.

-Po powrocie do domu mąż dostał pierwsze dawki leków. Był bardzo osłabiony, próbował zasnąć na siedząco, bo w ten sposób lepiej mu się oddychało. Około 6. rano poczuł się gorzej i chciał jechać do szpitala – relacjonuje.

Małżeństwo pojechało do oddalonego o kilkanaście kilometrów szpitala w Limanowej. – Podjechałam najbliżej jak się dało. Mąż został w aucie, nie był w stanie wysiąść. Zabrałam skierowanie i pobiegłam na SOR. Wyszedł do mnie młody ratownik, któremu powiedziałam że przyjechałam z mężem, który nie ma sił, żeby wyjść z samochodu. Dałam mu skierowanie, jakie dostaliśmy wieczorem od lekarza. Ratownik zawołał lekarkę, która od razu powiedziała mi, że skierowanie na odział nie wystarczy i trzeba mieć jeszcze skierowanie na COVID-19, więc „nic nie może zrobić”. Kilka razy powtarzałam, że mąż ma duszności, płytko oddycha, jest bardzo osłabiony i nie może wyjść z auta. Usłyszałam, że mogę jechać z nim do Szczyrzyca lub Nowego Sącza, bo nie mamy skierowania na wymaz – opowiada żona 56-latka.

Lekarka nawet nie widziała pacjenta.  Małżeństwo próbowało jeszcze zdobyć skierowanie, o którym powiedziała lekarka z SOR-u, jednak gabinet, w którym byli poprzedniego wieczoru, był zamknięty, a telefonów nikt nie odbierał. Nie otrzymawszy pomocy w limanowskim szpitalu, postanowili wrócić do domu. Niestety, 56-latek do swojego domu już nie dotarł.

– Mój mąż zmarł w trakcie jazdy, odszedł na siedzeniu pasażera. Będąc w szoku, dojechałam do domu. Córka zaczęła reanimować męża. W międzyczasie wezwaliśmy pogotowie, które próbowało go jeszcze ratować. Cała reanimacja trwała 45 minut.

– Byłam w szpitalu w dobrym momencie. To był ten czas, żeby go ratować. Nie wiem, czy mąż by przeżył. Ale powinien otrzymać pomoc, której potrzebował. Kilkakrotnie powtarzałam lekarce, że mąż płytko oddycha, że jest tak bardzo osłabiony, że nie ma nawet siły wysiąść z samochodu – podkreśla żona zmarłego. – Jako rodzinę bulwersuje nas to, że szpital jest przygotowany na takich pacjentów, ma łóżka dla osób które nie mają wyniku testu na koronawirusa (o czym sam wspomniał). Niezależnie od skierowania, mąż był w stanie zagrożenia życia, a nikt tego nawet nie sprawdził. A teraz dowiadujemy się, że ta lekarka nadal przyjmuje, choć sprawa nie została jeszcze wyjaśniona. Mężowi życia nikt już nie wróci, jednak zdecydowaliśmy się zabrać głos, bo nie chcemy, by taka tragedia spotkała kolejne osoby – dodaje żona zmarłego 56-latka.

Sprawą, o której informowaliśmy w poniedziałek, zajmuje się szpitalny komitet ds. działań niepożądanych. – Zbierany jest materiał dowodowy, będzie on szczegółowo analizowany – zapewnia lek. Andrzej Gwiazdowski, zastępca dyrektora ds. lecznictwa w Szpitalu Powiatowym w Limanowej.

Lekarka, która w poniedziałek rano pełniła dyżur na szpitalnym oddziale ratunkowym, złożyła wstępne wyjaśnienia. Jak się twierdzi, w trakcie rozmowy z żoną 56-latka nabrała przekonania, iż mężczyzna jest pacjentem wymagającym diagnozy. – Lekarka twierdzi, że rozmawiając z żoną pacjenta, zrozumiała iż to pacjent do diagnostyki na oddziale chorób wewnętrznych, a wobec tego że w szpitalu w Limanowej ten oddział został przekształcony na oddział covidowy, odesłała tych państwa do szpitala w Szczyrzycu – mówi zastępca dyrektora szpitala. – Najlepiej wyjaśni to prokuratura, ciężko powiedzieć coś więcej – dodaje.

Do sprawy będziemy powracać.

O sprawie pisaliśmy też w tym artykule: https://limanowa.in/

0.00 avg. rating (0% score) - 0 votes
miejsce-na-reklame.

2 thoughts on “„,Mój mąż odszedł na siedzeniu pasażera”. Lekarka nawet nie widziała pacjenta ☀Autor Gabi☀

  1. Nawet jeśli to szpital covidowy to jest to SZPITAL.
    osoba nie zareagowała należycie, przy czym nie zweryfikowała stanu pacjenta.
    Gdyby pacjent był by zdiagnozowany, „czy jest potrzebna pomoc natychmiast, czy też może być skierowany gdzie indziej bez obaw wiedząc że pacjentowi nie grozi utrata życia”.
    Nie doszło by do tej sytuacji.
    A tym bardziej jest to „covidowy „szpital, więc mogli bez obaw, byli gotowi przyjąć pacjenta i zdiagnozować.

    Brak kompetencji i zero pomyślunku.
    Za co „im płacą”.
    Za co „wy im płacicie”. Za to, byście podjechali i umarli „w butach”?

    1. Taaa. Widać te wielkie ogromne dobre zmiany…..
      Miliony łóżek 100 tysięcy szpitali… „Damy radę, pandemia opanowana”….
      „Tragedia za tragedią”, a „oni”, dobrze się bawią w korycie za nasze

Wyraź swoją opinię ! TO WAŻNE !!

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: