DODAJ FILM MP-4 LUB WPROST Z Y.T F.B lub inny
EDYTUJ SWÓJ FILM LUB USUŃ
ZOBACZ WSZYSTKIE SWOJE FILMY
    UWAGA !! WAŻNE - Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji. Zamieszczane artykułu są w wiekszości re- publikacjami materiałów z innych stron - REDAKCJA NIE INGERUJE W ICH TREŚCI W CELU ZACHOWANIA BEZSTRONNOŚCI , A CELEM PUBLIKACJI JEST PODDANIE TYCH MATERIAŁÓW POD OSĄD I KRYTYKĘ CZYTELNIKÓW W KTÓRE OPINIE NIE MOŻE INGEROWAĆ AUTOR MATERIAŁU W FORMIE MODERACJI LUB CENZURY

M-forum A.V Live.

WESPRZYJ DOWOLNĄ KWOTĄ ROZWÓJ JEDYNEJ W POLSCE NIEZALEŻNEJ STRONY INFORMACYJNEJ przycisk Przekaż darowiznę poniżej :-)

miejsce-na-reklame.

COVID-19: aktualna sytuacja, obszerny materiał naukowy 2020. Część 1 i 2 ☀Autor Gabi☀

0.00 avg. rating (0% score) - 0 votes
The following two tabs change content below.
miejsce-na-reklame.

Gabi

Witam, nazywam się Gabriela Nowak, pracuję jako asystentka  zarządzania i obsługi Klienta w Kancelarii Prawnej,  niedawno w kwietniu 2019 r zostałam Przewodnicząca Komisji Skrutacyjnej w Radzie Miasta - gdzie czynnie reprezentuję interesy mieszkańców, którzy mi zaufali i mnie wybrali ! STOP CENZURZE   UWAŻASZ, ŻE CENZURA - ŁAMIE TWOJE PRAWA RP ?  WESPRZYJ MNIE - W TYM CO ROBIĘ - ♛  z dopiskiem - DAROWIZNA  ! Nest Bank Polska 75187010452078115029220001  Nest Bank zagranica IBAN PL75187010452078115029220001  Kod SWIFT Nest Bank: NESBPLPW   Dziękuję, $$$ Pozdrawiam i zapraszam do komentowania !   ♡♡♡ ZOBACZ TAKŻE POMAGAM ♡♡♡  https://zrzutka.pl/gc97mb

COVID-19: aktualna sytuacja, 2020. Część 1

prof. Jean-Louis Vincent, Katedra Intensywnej Terapii, Université Libre de Bruxelles, były przewodniczący Światowej Federacji Towarzystw Intensywnej Terapii i Europejskiego Towarzystwa Intensywnej Terapii
prof. Roman Jaeschke, McMaster University, Kanada

Profesor Jean-Louis Vincent, były przewodniczący Światowej Federacji Towarzystw Intensywnej Terapii i Europejskiego Towarzystwa Intensywnej Terapii, w rozmowie z prof. Romanem Jaeschke porusza temat sytuacji epidemiologicznej w Belgii oraz aktualnych standardów opieki nad chorymi na COVID-19 na oddziałach intensywnej terapii.

prof. Roman Jaeschke: Dzień dobry, witam w kolejnym odcinku McMaster Perspective. Mam ogromną przyjemność ponownie gościć profesora Jeana-Louisa Vincenta, który od wielu lat współtworzy wytyczne dotyczące opieki nad pacjentami w stanie krytycznym.

Panie profesorze, przez najbliższe 2 tygodnie będę pełnił dyżur na oddziale intensywnej terapii (OIT). Powiedzmy, że niewiele do tej pory słyszałem o COVID-19. Co według Pana powinienem wiedzieć i o czym pamiętać, wchodząc na oddział? A wcześniej może mógłby nam Pan opisać w kilku słowach aktualną sytuację w Belgii?

prof. Jean-Louis Vincent: Dziękuję. W Belgii znowu sytuacja robi się bardzo trudna. We wszystkich ośrodkach OIT są pełne. Sytuacja nas nie przerasta, bo jak Pan wie, mamy dość dużą liczbę łóżek na OIT, a nasz system opieki zdrowotnej jest dość dobry, więc na razie sobie radzimy, ale personel jest już zmęczony i obawia się gwałtownego napływu pacjentów. W tej chwili dajemy sobie radę, ale zaczynamy przewozić chorych między szpitalami, jeżeli widzimy, że w danym momencie jesteśmy zbyt obciążeni. Na marginesie, z przykrością przyjąłem decyzję burmistrza pewnego miasteczka niedaleko Brukseli, że nie będą więcej przyjmować chorych z innych regionów. To jest oczywiście całkowicie nie do przyjęcia. Na szczęście wśród pracowników ochrony zdrowia nadal panuje dobra atmosfera i staramy się pomagać sobie nawzajem.

Tak jak powiedziałem, sytuacja jest dość trudna. Dzisiaj zamknęliśmy kawiarnie i bary, bo naturalnie są to miejsca, które mogą sprzyjać transmisji wirusa, szczególnie kiedy ludzie wypiją kilka piw i prowadzą głośne, burzliwe dyskusje. Ale mamy duże obawy, bo nie możemy sobie pozwolić na kolejny lockdown – przede wszystkim młodzi ludzie nie zgodziliby się na to. Chcą żyć normalnie i mieć chociaż trochę rozrywki. Sytuacja robi się więc naprawdę trudna społecznie. Trudno o równowagę między względami medycznymi i tymi związanymi z jakością życia społecznego, trzeba między nimi balansować.

Mamy nowy rząd, który musi się tym zająć. A to nie lada wyzwanie. Wielu ludzi jest bardzo przygnębionych. Niektórzy uważają, że robimy za mało i że w każdej dziedzinie trzeba podjąć rygorystyczne działania, inni natomiast mają poczucie, że za dużo jest obostrzeń i że trzeba przyjąć do wiadomości istnienie COVID-19 i to, że część ludzi umrze. Może najsłabsi nie przeżyją, ale reszta nadal będzie się cieszyć życiem i pracować prawie tak, jak dawniej. Tak aktualnie wygląda u nas sytuacja. Jest naprawdę trudna.

To bez wątpienia nowe doświadczenie dla naszego pokolenia.

Tak, z pewnością.

Wróćmy teraz do OIT.

Musimy pamiętać, że COVID-19 to nie tylko choroba układu oddechowego. Na początku skupialiśmy się na zespole ostrej niewydolności oddechowej (ARDS). Dziś już wiemy, że u pacjentów nie zawsze występuje ARDS – może się też rozwinąć niespecyficzna niewydolność oddechowa. Wprawdzie ci, u których dochodzi do zgonu, zazwyczaj mają bardzo ciężką niewydolność oddechową, ale ostatnie miesiące nauczyły nas, że COVID-19 to choroba ogólnoustrojowa obejmująca wszystkie narządy, w której przede wszystkim dochodzi do zapalenia śródbłonka naczyń z zaburzeniami krzepnięcia krwi.

Zarówno nasz zespół, jak i inni autorzy, publikowali serie przypadków opartych na badaniach sekcyjnych. My opublikowaliśmy niedawno artykuł w czasopiśmie „Critical Care”. Mamy sporo danych z sekcji, bo w naszej placówce i w ogóle w Belgii przeprowadza się dużo sekcji zwłok, dzięki czemu mogliśmy ocenić zmiany, jakie zachodzą we wszystkich narządach. Wiemy, że wirus może być obecny w całym organizmie, a przynajmniej jego RNA. Tak naprawdę bezpośrednią przyczyną zgonu chorych na COVID-19 może niestety być niewydolność wielonarządowa.

COVID-19: aktualna sytuacja, 2020. Część 2

prof. Jean-Louis Vincent, Katedra Intensywnej Terapii, Université Libre de Bruxelles, były przewodniczący Światowej Federacji Towarzystw Intensywnej Terapii i Europejskiego Towarzystwa Intensywnej Terapii
prof. Roman Jaeschke, McMaster University, Kanada

prof. Roman Jaeschke: Dzień dobry, witam w kolejnej odsłonie naszego spotkania z profesorem Jeanem-Louisem Vincentem. Ostatnio mówiliśmy o leczeniu glikokortykosteroidami wszystkich hospitalizowanych pacjentów wymagających tlenoterapii oraz bardzo wczesnym włączaniu heparyny – zwykle drobnocząsteczkowej – i przechodzeniu na dożylną heparynę niefrakcjonowaną w przypadku stwierdzenia zaburzeń krzepnięcia.

Dzisiaj chciałbym porozmawiać o remdesiwirze, który stanowi kolejny gorący temat. Mamy nieco nowych informacji na jego temat i czekamy na wyniki kolejnego dużego badania. Panie profesorze, jakie jest obecnie Pana osobiste zdanie na temat remdesiwiru?

prof. Jean-Louis Vincent: Według mnie remdesiwir wykazuje jakąś skuteczność, ale nie jest ona wielka. Polega ona na skróceniu czasu trwania choroby. Nie jest to efekt spektakularny. W Belgii nie podajemy go pacjentom rutynowo, bo ani u nas, ani w większości innych europejskich państw nie jest powszechnie dostępny. Ale nie ubolewamy nad tym, ponieważ nie jesteśmy przekonani, że to jest lek, którego rzeczywiście potrzebujemy. Remdesiwir może wykazywać skuteczne działanie przeciwwirusowe in vitro, ale nie przekłada się to na jego skuteczność kliniczną. [Komentarz z 16 października 2020: świeżo opublikowane wstępne dane z badania SOLIDARITY zasadniczo potwierdzają tę opinię.]

Obecnie bardziej interesują nas przeciwciała, a dokładnie koktajl przeciwciał, który mogłaby produkować firma Regeneron. Są bardziej obiecujące. Pozostaje pytanie, czy należałoby je od razu podawać zgodnie z procedurą indywidualnego stosowania ze wskazań humanitarnych (tzw. compassionate use), tak jak prezydentowi Trumpowi, czy w ramach badań z randomizacją. To złożony dylemat. Z jednej strony uważam, że powinniśmy zdecydowanie pójść w kierunku badań z randomizacją, żeby można było jednoznacznie ocenić skuteczność przeciwciał, ale z drugiej, gdybym sam był pacjentem oddziału intensywnej terapii (OIT) i miał COVID-19 o ciężkim przebiegu, chyba wolałbym uczestniczyć w badaniu obserwacyjnym i faktycznie dostać przeciwciała zgodnie z procedurą indywidualnego stosowania, niż wziąć udział w randomizacji. Dlatego jestem trochę rozdarty. Kiedy człowiek sam jest chory, to niekoniecznie chciałby, żeby o jego leczeniu decydował dobór losowy […].

Niestety dochodzimy do dylematu, przed którym staje obecnie wiele osób. Jednym z uzasadnień randomizacji może być mała dostępność leków, z którą, obawiam się, mamy do czynienia. Swoją drogą to ciekawe, że mówię to po tylu latach naciskania na prowadzenie badań z randomizacją – chociaż nadal uważam, że ich potrzebujemy, bo jak inaczej się dowiedzieć, czy przeciwciała na pewno atakują tylko białka na powierzchni wirusa…

Otóż to.

A może atakują też neurony? Przecież tego nie wiemy. Ale poniekąd zgadzam się z Panem i gdybym miał nieograniczone zasoby… w sumie nie wiem, co bym zrobił. Trudno powiedzieć, jak człowiek zachowałby się w sytuacji osobistego kryzysu. W każdym razie nie mamy danych naukowych na ten temat.

Można by też pomyśleć o badaniu z randomizacją na populacji chorych w lżejszym stanie, bo możliwe, że przeciwciała są skuteczne właśnie przy umiarkowanym przebiegu.

Następstwa mogłyby być dużo mniejsze.

A jeżeli stan pacjenta mimo to pogorszyłby się do bardzo ciężkiego, przeciwciała też mogłyby działać na niego korzystnie. Z dotychczasowych doświadczeń producenta wynika, że korzystne działanie przeciwciał zaobserwowano u blisko 300 chorych z umiarkowanym przebiegiem COVID-19. Nie powinniśmy więc rezerwować ich dla najciężej chorych.

Właśnie. Przeglądałem właśnie dane na temat remdesiwiru opublikowane 8 października w czasopiśmie „New England Journal of Medicine”. Nie chcę się zanadto skupiać na analizach w podgrupach, ale nie wygląda na to, żeby remdesiwir wykazywał korzystne działanie u pacjentów wentylowanych lub poddawanych ECMO…

Dokładnie. Nie wydaje się, żeby działał u najciężej chorych.

No właśnie. Znów nie wiem, na ile powinienem się skupić na podgrupach, ale uzyskane w nich wyniki sugerują, że w najcięższych przypadkach korzystne działanie wykazują glikokortykosteroidy, a w umiarkowanych remdesiwir, ale na razie nie mamy jeszcze co do tego pewności.
Przypomniała mi się nasza rozmowa z maja, o osoczu ozdrowieńców. Jak przedstawia się sytuacja dzisiaj? Próbował Pan zorganizować badanie w tym obszarze.

Tak, i wtedy wiązałem z tą terapią większe nadzieje niż dzisiaj. Jeżeli popatrzymy na badania z randomizacją, nie sposób nie zauważyć analogii do remdesiwiru: być może osocze ozdrowieńców wykazuje pewne korzystne działanie, ale nie jest ono spektakularne.

Raczej odchodzimy od niego na rzecz wspomnianego już koktajlu przeciwciał, ze względu na możliwe działania niepożądane – do czego sam Pan nawiązał przy okazji tematu przeciwciał. Chodzi o to, że osocze u niektórych chorych może zaostrzać odpowiedź cytokinową – czasami mówimy o burzy cytokinowej, ale to chyba trochę za mocne określenie. W każdym razie osocze ozdrowieńców może sprzyjać uwalnianiu tych mediatorów lub je spotęgować.

Ogólnie może więc wykazywać korzystne działanie, ale niestety nie spektakularne. Potrzeba więcej danych, dlatego kontynuujemy badania.

prof. Jean-Louis Vincent, Katedra Intensywnej Terapii, Université Libre de Bruxelles, były przewodniczący Światowej Federacji Towarzystw Intensywnej Terapii i Europejskiego Towarzystwa Intensywnej Terapii
prof. Roman Jaeschke, McMaster University, Kanada

Musiało mi umknąć badanie na ten temat, nie trafiłem na doniesienie. Czy zostało opublikowane? Są dostępne wyniki? A jeżeli tak, jak się przedstawiają? Gdzieś mi to umknęło.

Przeprowadzono kilka małych badań. Wyniki jednych są raczej negatywne, innych bardziej pozytywne. Jak Pan być może pamięta, wczesne wnioski z Chin, o których pisało czasopismo „JAMA”, były bardzo optymistyczne, ale oparto je na bardzo małej liczbie chorych. Wzbudziły duży entuzjazm, również mój, ale z czasem emocje nieco osłabły i zdaliśmy sobie sprawę z tego, że nawet jeżeli leczenie przynosi korzyści, to nie są one istotne.

Mówiąc o terapiach, którym poświęcono największą liczbę badań, przynajmniej dotychczas, nie sposób nie wspomnieć o najnowszym badaniu dotyczącym hydroksychlorochiny, które opublikowano wczoraj. Cóż, wydaje mi się, że wypadła z gry.

Tak, to koniec. Zapomnijmy o hydroksychlorochinie i nie podawajmy jej chorym na COVID-19.

Skupmy się teraz przez chwilę na chorych hospitalizowanych: deksametazon – tak, remdesiwir – gdybym miał do niego dostęp, prawdopodobnie bym go stosował; jeżeli chodzi o nowe przeciwciała monoklonalne – nie wiedziałbym, co robić. A co z osoczem ozdrowieńców? Powinniśmy je podawać chorym? Przepraszam za nacisk.

Według mnie nadal tylko w ramach badań klinicznych. Ale osobiście chciałbym wziąć udział randomizacji.

A co z lekami przeciwwirusowymi? Cały czas prowadzi się w tym obszarze badania. Czy jest wśród nich taki, który powinniśmy obecnie stosować, czy cały czas wszystkie są w fazie badań?

Na tapecie jest przeciwciało skierowane przeciwko interleukinie 6, obecnie oceniane w prospektywnych badaniach z randomizacją. Na udział w tym badaniu też bym się zgodził.

Gwoli jasności, cały czas podawałbym pacjentom pierwiastki śladowe: cynk, witaminę D i witaminę C. Nie widzę powodów, żeby tego nie robić. Nie uważam, żebyśmy potrzebowali dużych badań na temat stosowania witaminy C albo witaminy D u chorych na COVID-19.

W jakich dawkach?

Umiarkowanych, w ramach suplementacji. To nie powinny być zbyt duże ilości, ale takie, które dają pewność, że pacjent nie ma niedoborów.

Mamy też inne ciekawe doniesienia. Jeżeli chodzi o leki przeciwwrzodowe, to nie za bardzo wierzę w ich skuteczność – wyniki badań nie napawają dużym optymizmem.

Ale pozostaje kwestia płci: kobiety chorują częściej, ale przechodzą COVID-19 lżej niż mężczyźni. Wygląda więc na to, że ochronną rolę odgrywają u nich estrogeny. I tu pojawia się pytanie, dlaczego nie spróbować krótkoterminowej terapii właśnie estrogenami? Oczywiście mam na myśli badania, nie mówię, że podawałbym je pacjentom.

Mieliśmy jakieś zakłócenia, kiedy mówił Pan o lekach przeciwwrzodowych, chyba inhibitorach receptorów H2. Czy mógłby Pan powtórzyć, jak Pan je ocenia?

Były sugestie, że inhibitory pompy protonowej mogą zmniejszać ciężkość przebiegu COVID-19, ale jak dotąd dane nie są zbyt przekonujące. Oczywiście są to łatwo dostępne i tanie leki. Były m.in. w koktajlu, który otrzymywał prezydent Trump, ale nie wydaje mi się, żeby były naprawdę skuteczne.
Być może estrogeny mogłyby mieć zastosowanie w leczeniu COVID-19, ale tego nie wiemy, najpierw trzeba przeprowadzić badania.

No właśnie, badania.
Wobec tego ostatnie pytanie. Jakie jest obecnie standardowe postępowanie i leczenie pacjenta z względnie ciężkim przebiegiem COVID-19 na Pana oddziale?

Przede wszystkim nie możemy zapomnieć o podstawach, czyli odpowiedniej wentylacji i tlenoterapii. Wszyscy o tym mówią, ale powtórzę: nie należy się spieszyć z intubacją dotchawiczą, a stosować ją tylko, jeżeli jest to niezbędne.

Lekarzom zdarza się też nie uwzględnić stanu hemodynamicznego pacjenta i podawać leki moczopędne z uwagi na obrzęk płuc, co prowadzi do niedokrwienia narządów. Leki moczopędne mogą powodować zmniejszenie objętości krwi i upośledzić dopływ tlenu do narządów. To z kolei może prowadzić do niewydolności nerek i innych narządów. Dlatego z jednej strony trzeba unikać przewodnienia, a z drugiej nie wolno dopuścić do hipowolemii. Tego nauczyły nas ostatnie miesiące. Powinniśmy też zachować dalece idącą ostrożność, przywracając równowagę hemodynamiczną. Przede wszystkim trzeba się upewnić, że stężenie mleczanów jest prawidłowe albo wraca do normy.

Dodatkowo zaczęliśmy stosować dość liberalne leczenie przeciwzakrzepowe. Należy podawać chorym przynajmniej heparynę drobnocząsteczkową, a w przypadku objawów zaburzeń krzepnięcia można przejść na dożylną.

Poza tym pacjentom przebywającym na OIT podajemy deksametazon i witaminy oraz cynk, żeby zapobiec niedoborom.

Względnie wcześnie zaczynamy też włączać żywienie – u chorych może dojść do dużej utraty masy ciała i bardzo długo utrzymującego się osłabienia. Uważam, że wczesne wsparcie żywieniowe jest wskazane nawet u tych, którzy wyjściowo nie byli niedożywieni, w celu ograniczenia utraty masy mięśniowej i masy ciała.

Bardzo serdecznie dziękuję za tę podróż i osobiste wytyczne postępowania klinicznego. Wygląda na to, że stopniowo się uczymy, więc oby rozwój naszej wiedzy prowadził do poprawy ogólnych perspektyw. Tymczasem raz jeszcze dziękuję za poświęcony czas.

To prawda, nadal pozostaje dużo do zrobienia.

Dziękuję bardzo za rozmowę i życzę dobrego dnia.

Dziękuję. Cała przyjemność po mojej stronie.

mp.pl

0.00 avg. rating (0% score) - 0 votes
miejsce-na-reklame.

Wyraź swoją opinię ! TO WAŻNE !!

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: