Płaczące dziecko. Zdjęcie ilustracyjne. Źródło: pixabay
Płaczące dziecko. Zdjęcie ilustracyjne. Źródło: pixabay

W Brukseli rozpoczęły się międzynarodowe Targi Dziecięce „Men Having Babies”. I nie jest to przenośnia – sprzedawcy oferują bowiem bogatym gejom surogację i sprzedaż dzieci na „zamówienie”. Wszystko to odbywa się w samym sercu Unii Europejskiej, pod okiem władz Belgii, której prawo nie zezwala na surogację komercyjną.

Nie jest to jedyna tego typu „impreza” na świecie. Jest to wydarzenie obwoźne – w poprzednich miesiącach odbyło się już w Paryżu i Tajpej, a w grudniu przeniesie się do Tel-Awiwu.

Koszt takiej „usługi” to od 90 tys. do 150 tys. dolarów, w zależności od ceny katalogowej.

Obejmuje ona „wynajęcie macicy” na 9 miesięcy, pomoc prawną, dostarczenie materiału genetycznego oraz inne opłaty – takie jak bilety lotnicze, hotele itd.

Szalejąca mniemana pandemia tylko w części pokrzyżowała plany handlarzy dziećmi. Część prezentacji odbywa się bowiem stacjonarnie, ale niektóre przeniesiono do internetu.

Prospekty są bardzo bogate, a trzymający się za ręce homoseksualiści mają problem z wyborem. Mogą bowiem wskazać rasę, płeć, kolor włosów czy oczu dziecka.

Proceder ten odbywa się obecnie w belgijskiej stolicy, mimo że jest to prawnie zakazane. Brakuje także głosów aktywistów, którzy na co dzień ochoczo wojują o „prawa kobiet”.

Warto podkreślić, że surogatki najczęściej decydują się przecież na taką rolę z przyczyn finansowych.

Normalizacja surogacji

Surogacja powoli jest normalizowana, nie tylko poprzez takie wydarzenia, ale przede wszystkim przez przekaz medialny.

Jak podkreślił redaktor Grzegorz Górny, „na Zachodzie trwa już kampania medialna dążąca do przewartościowania i odwrócenia znaczeń – to, co w rzeczywistości jest upodleniem kobiet i instrumentalizowaniem dzieci, przedstawia się jako wielkie dobrodziejstwo i prawo człowieka”.

„Sentymentalne historie o celebrytach, takich jak Elton John czy Ricky Martin, którzy zafundowali sobie dzieci z surogacji i teraz obnoszą się ze swoim szczęściem, mają służyć legitymizacji haniebnego procederu. Fakt, że bogaci mężczyźni wykorzystują biedne kobiety, przykrywany jest ckliwymi historyjkami o szczęśliwych dzieciach w gejowskich rodzinach oraz wzniosłymi hasłami o prawach człowieka” – wskazał.

„Jeszcze parę lat takiego prania mózgu i zmieni się nastawienie opinii publicznej. Widzieliśmy już przecież, że to, co jeszcze dwadzieścia lat temu traktowane było jako zboczenie, dziś jest uważane za normę kulturową, społeczną i prawną. To, co było zabijaniem bezbronnych, stało się prawem kobiet. Niewykluczone więc, że surogacja, czyli niewolnictwo kobiet i handel dziećmi, też będzie uchodzić za prawo człowieka, a na ulice będą wychodzić tłumy, by bronić tego prawa” – podkreślił.

Źródło: wPolityce.pl