Marsz o Wolność we Wrocławiu.
Marsz o Wolność we Wrocławiu. (Fot. Twitter)

Posłowie po raz kolejny uderzają w polskich przedsiębiorców. Sejm nie przyjął propozycji Senatu o wykreślenie z tzw. ustawy antycowidowej punktu, który pozwala pozbawić przedsiębiorców pomocy publicznej za naruszenie obostrzeń. Nowa zasada wygląda jak bat na uczestników protestów rolników czy przedsiębiorców.

Właściciel firmy czy działalności, który brał udział w protestach czy dostał mandat za brak maseczki, może zapomnieć o wsparciu ze strony państwa.

Posłowie zignorowali apele rzecznika małych i średnich przedsiębiorstw.

Trwają prace nad kolejną tarczą, ale środki z niej będą trafiać tylko do posłusznych. Teraz każdy przedsiębiorca dziesięć razy zastanowi się czy wyjść na ulicę zaprotestować przeciwko kolejnym obostrzeniom. Jeśli to zrobi i zostanie to odnotowane i o wsparciu może zapomnieć.

Oznacza to, że zasiadający w ławach Sejmu politycy nic nie zrobili sobie z apelu Adama Abramowicza, rzecznika małych i średnich przedsiębiorstw.

„Zgodnie z art. 23 ustawy antycovidowej, która czeka już tylko na podpis prezydenta, za naruszenie przez przedsiębiorcę ograniczeń, nakazów i zakazów w zakresie prowadzonej działalności gospodarczej ustanowionych w związku z wystąpieniem stanu epidemii, określonych w przepisach wydanych na podstawie art. 46a i 46b ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi, stanowi podstawę odmowy udzielenia pomocy publicznej, w szczególności wsparcia finansowego udzielanego na podstawie art. 2a ustawy z 2 marca 2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19” – czytamy na portalu prawo.pl.

Przedsiębiorcy, którzy naruszą restrykcje pożegnają się więc nie tylko z mikropożyczkami w ramach tarczy, nie będą mogli być zwolnieni ze składek ZUS czy dostać świadczenia postojowego, ale też zostaną pozbawieni unijnych dotacji.

– Artykuł 22 ustawy umożliwiałby więc pozbawienie finansowej pomocy za zorganizowanie konferencji on-line w czerwonej strefie w okresie od 17 do 23 października, za otwarcie siłowni – choć przepisy dopuszczają wyjątki czy za brak maseczki – mówił dla prawo.pl Jakub Kowalski, wspólnik w Kancelarii Radców Prawnych Mirosławski, Galos, Mozes.

Teraz przedsiębiorca chcący sięgnąć po pomoc publiczną będzie musiał złożyć oświadczenie, że nie naruszył zasad restrykcji pod rygorem odpowiedzialności karnej. Jeśli okaże się, że skłamał, będzie zobligowany do zwrotu różnowartości udzielonej pomocy, razem z odsetkami.

– Jakiekolwiek naruszenie będzie skutkować obligatoryjną odmową przyznania jakiejkolwiek pomocy publicznej – podkreślał dla prawo.pl Adam Werner, radca prawny, wspólnik w kancelarii Attorney At Law.

– To absurdalny przepis, bo przedsiębiorca o fakcie naruszenia ograniczeń, może się dowiedzieć na długo po złożeniu przedmiotowego oświadczenia (np. w wyniku podjęcia przez służby działań wyjaśniających na wiele miesięcy po dokonaniu zarzuconego mu naruszenia) – ocenił z kolei Krzysztof Brysiewicz, wspólnik w kancelarii Brysiewicz, Bokina, Sakławski i Wspólnicy.

Wdrażany przepis wydaje się być batem na nieposłusznych przedsiębiorców i rolników, którzy odważą się zaprotestować przeciwko decyzjom rządu.

Źródło: prawo.pl