Liderzy partii KORWiN wypłacili sobie wysokie pensje. Korwin-Mikke: Ależ oczywiście! Bylibyśmy idiotami, gdybyśmy tego nie zrobili

Janusz Korwin-Mikke. / foto: YouTube: Super Express

Jak poinformował Marcin Dobski z tygodnika „Wprost” na konta liderów miało wpłynąć po kilkadziesiąt tysięcy złotych, kiedy okazało się, że państwo może przejąć majątek partii. – Ależ oczywiście! Bylibyśmy idiotami, gdybyśmy tego nie zrobili – komentuje Korwin-Mikke.

Według doniesień tygodnika „Wprost” „mogło dojść do bezpodstawnego wzbogacenia się” liderów partii KORWiN. W lutym 2019 roku liderzy partii KORWiN mieli wypłacić sobie „z góry” po 90 tysięcy złotych pensji. Pieniądze te trafiły do Janusza Korwin-Mikkego, Konrada Berkowicza oraz Sławomira Mentzena. Z kolei ponad 40 tysięcy złotych zasiliło konto Marcina Sypniewskiego.

Dobski wskazał na to, że w związku z brakiem rejestracji partii KORWiN przez sąd nowe prezydium partii, którego członkowie dostali przelewy, nie zostało zarejestrowane do maja 2019 roku. Formalnie w jego skład ciągle wchodzili Janusz Korwin-Mikke, Jarosław Iwaszkiewicz i Przemysław Wipler.

Lider partii KORWiN Janusz Korwin-Mikke potwierdził, że do tego doszło, jednak zapewnił, iż wszyscy odbyło się w zgodzie z prawem. – Ależ oczywiście! Natychmiast porobiliśmy z góry wszelkie możliwe zakupy i wypłaciliśmy pensje na tyle, na ile pozwalało prawo – do końca roku. Bylibyśmy idiotami, gdybyśmy tego nie zrobili – napisał na Twitterze.

Poseł podkreślił, że sprawa dotyczy jedynie partii KORWiN, a nie ma nic wspólnego z Konfederacją.

Zdaniem Dobskiego istnieją przesłanki, aby „zbadać czy nie doszło do bezpodstawnego wzbogacenia się polityków (uzyskanie korzyści majątkowej bez podstawy prawnej). To oznaczałoby konieczność zwrócenia pieniędzy. Śledczy powinni też sprawdzić, czy nie popełniono przestępstwa menedżerskiego, ściganego z kodeksu karnego”.

– A najzabawniejsze jest to, że JKM zatrudniał przez chwilę autora tekstu jako rzecznika swojej partii. JKM oczywiście ma rację, że pieniądze trzeba było ratować. Z drugiej strony transparentność, delikatnie pisząc, nie zagrała – uważa Tomasz Sommer, redaktor naczelny nczas.com.

Obraz

nczas.com